Jeszcze w tym roku Polska powinna przyjąć przepisy wdrażające unijną dyrektywę o pracownikach platformowych. Termin na wprowadzenie w życie nowych regulacji mija na początku grudnia, choć już wiadomo, że nie uda się go dotrzymać. Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej przez wiele miesięcy zwlekało z publikacją projektu, o czym pisaliśmy w money.pl pod koniec lipca.
W międzyczasie Pyszne.pl zapowiedziało zwolnienie nawet 5 tys. kurierek i kurierów, którzy będą teraz współpracować z partnerami flotowymi. Część osób wiązała zmiany z niedawną reformą Państwowej Inspekcji Pracy, która narzędzia do przekształcania umów cywilnoprawnych na umowy o pracę (Pyszne.pl zatrudniało właśnie na umowach cywilnoprawnych). Firma przekonuje z kolei, że była to zaplanowana od dawna decyzja biznesowa, związana właśnie z brakiem przepisów o pracy platformowej.
WIDEONawet 5 tys. osób straci pracę. Ministra pracy reaguje
"Takie rozwiązania systemowe nie zostały jednak wdrożone w tempie, które pozwoliłoby utrzymać dotychczasowy model na równych zasadach konkurencji. W efekcie Pyszne.pl znalazło się w sytuacji, w której jako jedyny duży gracz utrzymywało mniej efektywny i kosztowniejszy model, podczas gdy reszta rynku funkcjonowała w standardzie flotowym. To właśnie brak równych reguł dla całej branży jest jednym z kluczowych elementów kontekstu obecnej decyzji" - przekazał nam rzecznik Pyszne.pl, Aleksander Rosa.
Związkowcy: cieszy nas przyspieszenie prac
Po wielu miesiącach zapowiedzi ministerstwo dopiero w tym tygodniu zaprezentowało założenia do ustawy i wstępną wersję projektu, publikując je w Wykazie prac legislacyjnych rządu. Nowe przepisy będą nakładać szereg obowiązków na platformy cyfrowe, głównie w zakresie nadzoru nad zautomatyzowanymi procesami zarządzania pracą.
W regulacji pojawią się też zapisy wzmacniające pozycję pracowników takich firm. Jedna z propozycji zakłada domniemanie prawne, zgodnie z którym każda osoba zatrudniona przez platformę jest de facto pracownikiem etatowym.
Już same założenia do projektu napawają nas optymizmem - mówi w rozmowie z money.pl Michał Lewandowski, przewodniczący OPZZ Konfederacja Pracy. - Cieszy nas na pewno to, że po doniesieniach o sytuacji w Pyszne.pl ministerstwo przyspieszyło prace nad przepisami i chce jak najszybciej wdrożyć odpowiednią ustawę - dodaje.
Nasz rozmówca zwraca uwagę, że kluczowym elementem reformy będzie wspomniane wcześniej domniemanie stosunku pracy. - Takie domniemanie będzie można oczywiście wzruszyć, jeśli stan faktyczny będzie wskazywał na relację innego typu. Ale bardzo zależało nam na tym, aby ciężar dowodu w tej sprawie spoczywał na platformach cyfrowych, a nie na pracownikach - komentuje Lewandowski.
Całkowita nowość w polskim prawie
To, co cieszy związki zawodowe, budzi wątpliwości organizacji pracodawców. - Warto podkreślić, że nie mamy dzisiaj w Polsce takich rozwiązań. Proponowane domniemanie stosunku pracy będzie całkowitą nowością, stąd mamy wiele szczegółowych pytań do przedstawicieli ministerstwa. Kryteria dotyczące domniemania stosunku pracy nie mogą mieć charakteru nieostrego i ocennego - wyjaśnia w rozmowie z money.pl prof. Grażyna Spytek-Bandurska z Federacji Przedsiębiorców Polskich.
Ekspertka dodaje, że kolejnym punktem do dyskusji będzie zakres podmiotowy ustawy, czyli to, kogo będzie w praktyce dotyczyć nowa regulacja. - Kiedy mówimy o pracownikach platformowych, mamy najczęściej na myśli kierowców lub dostawców popularnych aplikacji, ale to grono może być znacznie szersze. Wszystko zależy od tego, jakie kryteria dla pracy platformowej przyjmie ostatecznie ministerstwo - mówi prof. Spytek-Bandurska.
Jej zdaniem pod dużym znakiem zapytania stoi również propozycja kar. Zgodnie z projektem naruszenie wspomnianych przepisów przez przedsiębiorców i pośredników mogłoby być zagrożone grzywną w wysokości od 2 tys. do nawet 60 tys. złotych. - Potrzebujemy jasnych kryteriów i stopniowania tych sankcji, tak by ich wysokość i dolegliwość były dostosowane do różnych rodzajów przewinień - wyjaśnia prof. Grażyna Spytek-Bandurska.
Z jednej strony przepisy dyrektywy trzeba umiejętnie dostosować do naszego krajowego ustawodawstwa, tak by spełnić cel unijnych regulacji i wprowadzić ochronę dla pracowników. Jednocześnie takie rozwiązania nie mogą być zbyt restrykcyjne, bo w rezultacie mogą ograniczyć liczbę miejsc pracy. Taki scenariusz byłby z kolei niekorzystny dla milionów konsumentów, którzy chętnie korzystają dziś z usług platform cyfrowych - zwraca uwagę ekspertka FPP.
Konsumenci zapłacą więcej za dowóz jedzenia?
- Ten argument ze strony pracodawców pojawia się nie po raz pierwszy i szczerze mówiąc jest już trochę zgrany - odpowiada Michał Lewandowski z OPZZ Konfederacja Pracy. - Słyszeliśmy o tym zarówno przy skokowych podwyżkach pensji minimalnej, jak i przy ustaleniu minimalnej stawki na umowach zlecenia. Trzeba jednak pamiętać, że mówimy w tym przypadku o gigantach cyfrowych, którzy mają z pewnością odpowiednio duże środki na to, by poprawić standardy funkcjonowania swoich firm - dodaje związkowiec.
Nie da się oczywiście wykluczyć podwyżek cen oferowanych usług dla konsumentów. Ale jest to cena, którą warto zapłacić za zapewnienie pracownikom platformowym przynajmniej minimalnej ochrony wynikającej z Kodeksu pracy. Pamiętajmy również, że tego typu platformy konkurują ze sobą: jeśli ustalą zaporowe ceny, to będą miały mniej klientów, a to tym bardziej odbije się na ich kondycji finansowej - podkreśla nasz rozmówca.
Według Unii Europejskiej w całej Wspólnocie pracę na rzecz cyfrowych gigantów wykonuje nawet 40 mln osób. W Polsce nie ma na ten temat wiarygodnych danych. Według różnych nieoficjalnych szacunków liczba pracowników platformowych może wynosić od kilkudziesięciu tysięcy do 300 tys. osób.