8 lipca wejdzie w życie reforma Państwowej Inspekcji Pracy, a wraz z nią przepisy m.in. nadające inspekcji uprawnienia do zamiany pozornych umów cywilnoprawnych i B2B w umowy o pracę. Nadanie PIP tych uprawnień to jeden z tzw. kamieni milowych, od którego realizacji zależy wypłata środków z Krajowego Planu Odbudowy.
Szef PIP o problemie "ukrytych etatów"
Szef PIP w wywiadzie dla PAP zwrócił uwagę, że zjawisko "ukrytych etatów" jest znane od wielu lat. Jak wskazał, wiele osób zauważa wyłącznie korzyści płynące z zatrudnienia na kontrakcie - niższe daniny publiczne, chwaląc też sobie swobodę.
Błąd za 190 mln zł. Sołowow: lekceważyłem wszystkie sygnały
- W praktyce czeka ich ubóstwo emerytalne i brak pełnej ochrony w losowych przypadkach. Myślę tu o symbolicznych zasiłkach w czasie choroby czy niewielkich rentach w razie poważnego wypadku, który może przecież ograniczyć im możliwość utrzymania siebie i swojej rodziny - podkreślił Stanecki.
Jak zaznaczył, nie oznacza to jednak, że po wejściu w życie nowych przepisów Inspekcja skupi się na przekształcaniu "ukrytych etatów" w prawdziwe umowy o pracę. - Napływ skarg na nieprawidłowo zawarte kontrakty cywilnoprawne od osób, które zwracają się do Inspekcji o interwencję, powoduje, że w pierwszej kolejności będziemy musieli się skupić na kontrolach tam, gdzie jesteśmy naprawdę potrzebni - zapowiedział szef PIP.
Zaznaczył, że rozpatrywanie skarg to ustawowy obowiązek Państwowej Inspekcji Pracy.
Lawina skarg do PIP
Stanecki poinformował, że lawina skarg już schodzi do każdego z okręgów inspekcji. Do maja wpłynęło ich już prawie 2 tysiące.
- Dane za pierwsze miesiące tego roku wskazują na 100 proc. wzrost liczby skarg, w ujęciu rok do roku, na nieprawidłowo stosowane kontrakty cywilnoprawne. Po wejściu w życie reformy można się spodziewać, że będzie ich więcej. Każda kontrola w tym zakresie będzie zapowiadana przedsiębiorcom z wyprzedzeniem - podkreślił główny inspektor pracy.
Zwrócił uwagę, że w większości mniejszych województw rozpatrzenie skargi zajmuje 3 miesiące. - Im większe województwo tym większa liczba skarg i możliwie dłuższe oczekiwanie na ich rozpatrzenie. No i jest też okręg mazowiecki, siedzibą w Warszawie, w którym notujemy rekordowy napływ skarg. Co piąta skarga napływająca do Inspekcji trafia do Okręgu z siedzibą w Warszawie, albo jednego z oddziałów Inspekcji w województwie mazowieckim - poinformował Stanecki.