Szef PIP alarmuje. Tym Polakom grozi emerytalne ubóstwo

- Wiele osób zauważa wyłącznie korzyści płynące z zatrudnienia na kontrakcie np. niższe daniny publiczne, w praktyce czeka ich ubóstwo emerytalne i brak pełnej ochrony w losowych przypadkach - powiedział w rozmowie z PAP szef Państwowej Inspekcji Pracy Marcin Stanecki.

 Główny Inspektor Pracy Marcin Stanecki Główny Inspektor Pracy Marcin Stanecki
Źródło zdjęć: © PAP | Jakub Kaczmarczyk
Malwina Gadawa

8 lipca wejdzie w życie reforma Państwowej Inspekcji Pracy, a wraz z nią przepisy m.in. nadające inspekcji uprawnienia do zamiany pozornych umów cywilnoprawnych i B2B w umowy o pracę. Nadanie PIP tych uprawnień to jeden z tzw. kamieni milowych, od którego realizacji zależy wypłata środków z Krajowego Planu Odbudowy.

Szef PIP o problemie "ukrytych etatów"

Szef PIP w wywiadzie dla PAP zwrócił uwagę, że zjawisko "ukrytych etatów" jest znane od wielu lat. Jak wskazał, wiele osób zauważa wyłącznie korzyści płynące z zatrudnienia na kontrakcie - niższe daniny publiczne, chwaląc też sobie swobodę.

Błąd za 190 mln zł. Sołowow: lekceważyłem wszystkie sygnały

- W praktyce czeka ich ubóstwo emerytalne i brak pełnej ochrony w losowych przypadkach. Myślę tu o symbolicznych zasiłkach w czasie choroby czy niewielkich rentach w razie poważnego wypadku, który może przecież ograniczyć im możliwość utrzymania siebie i swojej rodziny - podkreślił Stanecki.

Jak zaznaczył, nie oznacza to jednak, że po wejściu w życie nowych przepisów Inspekcja skupi się na przekształcaniu "ukrytych etatów" w prawdziwe umowy o pracę. - Napływ skarg na nieprawidłowo zawarte kontrakty cywilnoprawne od osób, które zwracają się do Inspekcji o interwencję, powoduje, że w pierwszej kolejności będziemy musieli się skupić na kontrolach tam, gdzie jesteśmy naprawdę potrzebni - zapowiedział szef PIP.

Zaznaczył, że rozpatrywanie skarg to ustawowy obowiązek Państwowej Inspekcji Pracy.

Lawina skarg do PIP

Stanecki poinformował, że lawina skarg już schodzi do każdego z okręgów inspekcji. Do maja wpłynęło ich już prawie 2 tysiące.

- Dane za pierwsze miesiące tego roku wskazują na 100 proc. wzrost liczby skarg, w ujęciu rok do roku, na nieprawidłowo stosowane kontrakty cywilnoprawne. Po wejściu w życie reformy można się spodziewać, że będzie ich więcej. Każda kontrola w tym zakresie będzie zapowiadana przedsiębiorcom z wyprzedzeniem - podkreślił główny inspektor pracy.

Zwrócił uwagę, że w większości mniejszych województw rozpatrzenie skargi zajmuje 3 miesiące. - Im większe województwo tym większa liczba skarg i możliwie dłuższe oczekiwanie na ich rozpatrzenie. No i jest też okręg mazowiecki, siedzibą w Warszawie, w którym notujemy rekordowy napływ skarg. Co piąta skarga napływająca do Inspekcji trafia do Okręgu z siedzibą w Warszawie, albo jednego z oddziałów Inspekcji w województwie mazowieckim - poinformował Stanecki.

Wybrane dla Ciebie