fundusze europejskie (strona 2 z 4)

Ważny sygnał dla rynku po wyborach. "Polska wraca do tego stolika"
3:37

Ważny sygnał dla rynku po wyborach. "Polska wraca do tego stolika"

Po ogłoszeniu pierwszych wyników wyborów złoty się umacnia. Co nam mówi ta reakcja? - Przede wszystkim to, że nastąpi odwrót od polityki scentralizowanej, ręcznie sterowanej na rzecz gospodarki bardziej rynkowej i pobudzającej przedsiębiorczość. To duża nadzieja dla firm, które chcą w Polsce inwestować - powiedział w "Poranku Wyborczym" prof. Paweł Wojciechowski, były minister finansów, przewodniczący Rady Programowej Instytutu Finansów Publicznych. - Inwestorzy zagraniczni pytają, co to są "strefy LGBT" w Polsce, bo to jak traktowane są mniejszości, to jest papierek lakmusowy, mówiący o tym, jaki jest stan demokracji w kraju. Duża odpowiedzialność spoczywa teraz na prezydencie Dudzie, który powinien wziąć pod uwagę to, że PiS nie ma dziś możliwości utworzenia rządu i poczuć swoją historyczną odpowiedzialność za ustabilizowanie sytuacji z przekazaniem demokratycznej władzy. Potrzeba nam gospodarki, która pobudzi przedsiębiorczość – uważa ekspert. - PiS wiele procesów w Polsce zablokował, miedzy innymi KPO - dodała Marzena Chmielewska z Konfederacji Lewiatan. - W kwestii funduszy europejskich doszliśmy już do ściany. Teraz możliwa jest zmiana i odblokowanie tych pieniędzy. Ale to nie będzie łatwe i nie stanie się szybko. Już samo stworzenie rządu będzie trwało, a my nie mamy czasu, jeśli chodzi o pozyskanie środków z UE. Niemniej jednak w końcu możemy zacząć inaczej działać. Dla rynków kluczowa jest informacja, że wracamy do nurtu polityki europejskiej, mamy szanse na powrót stać się uczestnikiem tych procesów, wrócić do stolika - uważa Chmielewska.
Łukasz Kijek Łukasz Kijek
Orban zmienia kurs wobec Brukseli. "Kasa w budżecie się kończy. Popieranie Rosji musi się opłacać"
6:11

Orban zmienia kurs wobec Brukseli. "Kasa w budżecie się kończy. Popieranie Rosji musi się opłacać"

- Od września Węgry wdrażają wszystkie mechanizmy, których Komisja Europejska zażądała. Mówimy o warunkach, po których spełnieniu Węgry dostaną pieniądze z KPO. Węgry nie mają też pieniądzy z funduszu spójności - powiedział w programie "Newsroom" WP dr Dominik Hejj z Instytutu Europy Środkowej. – Do niedawna wydawało się, że wszystko jest na dobrej drodze, ale nowe sygnały nie są optymistyczne dla Victora Orbana. KE przedstawiła Węgrom 27 kamieni milowych w drodze do pieniędzy z KPO i zapowiada, że nie wystąpi o to, by zakończyć procedurę warunkowości, czyli możliwości zawieszenia 7,5 mld euro z funduszu spójności. Widać, że ta atmosfera na linii Budapeszt-Bruksela bardzo się zmieniła. To Victor Orban na początku września wycofał się z negocjacji, krytykując sankcje nałożone na Rosję. Kością niezgody jest to, czy Węgry stworzą mechanizm przeciwdziałania korupcji i wykonają krok ku większej transparentności w wydawaniu środków unijnych. Na tym przede wszystkim zależy Brukseli. Co ciekawe, ustawy, które to miały regulować, zostały napisane w Brukseli tak, by była gwarancja, że te środki zostaną Węgrom wypłacone. Na zmianę postawy Orbana wobec Brukseli wpłynęła sytuacja gospodarcza kraju. Kasa w budżecie się kończy. Jest wysoka inflacja, ceny żywności poszły w górę o 40 proc., paliwa zdrożały o 50 proc. Dopłaty do energii są, ale już brakuje pieniędzy, by równoważyć podwyżki cen prądu. Orban mówił o tym, że współpraca z Rosją się opłaci, ale wcale tak nie jest, bo gaz nie jest tani. Trwa takie balansowanie, by popieranie Rosji Węgrom się opłacało. Niedawno jeden z ministrów powiedział, że "nie ważne ile to kosztuje, ważne, że jest". Takie jest obecnie założenie węgierskiej polityki.
Mateusz Ratajczak Mateusz Ratajczak