Miało być pięknie, jest po staremu. Ustawa krajobrazowa obowiązuje, a miasta wciąż toną w reklamach
Ustawa krajobrazowa miała być remedium na chaos wizualny w polskich miastach: wielkoformatowe siatki reklamowe, które szczelnie zasłaniają wieżowce, poszarpane bannery reklamowe na płotach, rażące w oczy telebimy. Obowiązuje od dwóch lat, a żadnej poprawy na naszych ulicach nie widać. Co poszło nie tak: czy prawo jest źle napisane czy to samorządy nie potrafią (lub nie chcą) walczyć z brzydotą?