nbp (strona 16 z 138)

Przypomniał aferę z 2014 r. Trybunału nie było. "To były głupie słowa"
309
2:45

Przypomniał aferę z 2014 r. Trybunału nie było. "To były głupie słowa"

W 2014 roku media rozpisywały się o nagraniach z prywatnych spotkań ówczesnego szefa resortu spraw wewnętrznych Bartłomieja Sienkiewicz z prezesem NBP, którym był wówczas prof. Marek Belka. W rozmowach brał udział także Sławomir Nowak. Dlaczego prof. Belka nie stanął przed Trybunałem Stanu, a Adam Glapiński powinien? - O ile pamiętam, Marek Belka chciał zrezygnować z funkcji szefa NBP po ujawnieniu nagrań, ale tego nie zrobił, bo został poproszony o dokończenie kadencji - powiedział w programie "Newsroom" WP prof. Witold Orłowski z Akademii Finansów i Biznesu Vistula. - To była rzecz, która teoretycznie także mogłaby się do Trybunału Stanu kwalifikować, ale jest pytanie, czy mówimy o poważnym dowodzie, czy nie. Ta rozmowa nie miała prawa się odbyć. Padły słowa, które nie miały prawa paść. Jestem pewny, że jeśli Marek Belka nas słucha, to się z tym zgodzi. To były po prostu głupie słowa. Można wiele takich słów wypowiedzieć, ale to nie zawsze jest powód do odwołania. Gdyby Marek Belka podjął jakieś działanie, to wówczas sytuacja byłaby inna. Tamto zostało uznane za głupotę. Panowie się tego na pewno wstydzili. Ówczesna opozycja, czyli PiS, nie złożyła wniosku do Trybunału, czyli sami politycy uznali, że nie jest to rzecz kwalifikująca się jako zarzut w sensie prawnym - uważa prof. Orłowski.
Patrycjusz Wyżga Patrycjusz Wyżga
"Są godziny monologów do analizy". Ekspert: prezes NBP ma wiele na usprawiedliwienie
47
5:08

"Są godziny monologów do analizy". Ekspert: prezes NBP ma wiele na usprawiedliwienie

- Jest różnica pomiędzy wspieraniem stabilności pieniądza na krótką metę i na długą metę. W tym pierwszym przypadku kupowanie nadmiernej liczby obligacji rządowych przez NBP jest działaniem osłabiającym złotego. Na dłuższą metę, gdy chodzi o takie kryzysy jak pandemia, to oczywiście trzeba podejmować działania, które nie doprowadzą do załamania gospodarki - powiedział w programie "Newsroom" WP prof. Witold Orłowski z Akademii Finansów i Biznesu Vistula. - I ten argument będzie używany przez prezesa NBP. Ma wiele na swoje usprawiedliwienie. Ale prezes NBP nie ma prawa uprawiać polityki, propagandy politycznej. Billboardy na siedzibie NBP? To była raczej komedia, a nie propaganda. Prezes w ten sposób rząd ośmieszył. Ale przypomnijmy sobie wystąpienia prezesa, kiedy mówił, że działania rządu są najlepsze z możliwych. Uderzał w opozycje, która mówiła o wprowadzeniu euro. To były straszne bzdury. Fantazja prezesa NBP ponosiła, gdy zaczynał mówić. To są pytania do prawników: czy to co robił, wykracza poza normalną działalność prezesa, czy było propagandą? Ja mam przekonanie, że prezes naruszyła prawo. Pytanie jest, czy są wystarczające dowody na to. Prezes od dekady mówił tyle co miesiąc, monologów są godziny, więc materiałów do analizy będzie dużo - uważa prof. Orłowski.
Patrycjusz Wyżga Patrycjusz Wyżga