Banki toną w gotówce. Duży bank ma złą prognozę dla oszczędzających

W ostatnich latach polski sektor bankowy mierzy się z narastającym zjawiskiem potężnej nadpłynności. Jak wynika z najnowszych analiz opracowanych przez ekspertów Credit Agricole Bank Polska, relacja złotowych depozytów do kredytów osiągnęła poziom nienotowany od końca ubiegłego stulecia. To nie jest dobra wiadomość dla oszczędzających.

pln, rachunek, odsetki, lokata, gotówka, banknot, polski, obligacje, zatrudnienie, pensja minimalna, emerytura, biznes, podatek, rata kredytu, ubezpieczenie, opieka, refundacja, koszt utrzymania, czynsz, podwyżka, abonament rtv, doplata, waloryzacja, zwrot podatku, izolowane, walutaGotówka
Źródło zdjęć: © Adobe Stock | Pawel Kacperek
Robert Kędzierski
Dźwięk został wygenerowany automatycznie i może zawierać błędy

Dane Narodowego Banku Polskiego z marca bieżącego roku, na które powołują się autorzy raportu, wskazują, że wspomniany wskaźnik depozytów do kredytów przekroczył barierę 160 proc. Oznacza to najwyższą dysproporcję między zgromadzonymi w bankach środkami a pożyczonym kapitałem od 1999 r. Zjawisko to wpisuje się w szerszy trend widoczny od początku roku – w marcu członkowie Rady Polityki Pieniężnej potwierdzali zresztą, że to właśnie sektorowa nadpłynność i konieczność płacenia wysokich odsetek przyczyniły się do gigantycznej straty NBP.

Zgodnie z prognozami instytucji, w najbliższych kwartałach ta luka będzie się nadal powiększać, co nie pozostanie bez wpływu na portfele oszczędzających Polaków oraz kondycję całej gospodarki.

"Aż odjęło mi mowę". Rafał Brzoska mówi, co usłyszał od prezydenta Francji

Ożywienie na rynku kredytów nie nadąża za oszczędnościami

Sytuacja jest o tyle ciekawa, że akcja kredytowa w Polsce wcale nie stoi w miejscu. Z raportu wynika, że w segmencie przedsiębiorstw widać wyraźne ożywienie, któremu sprzyja stopniowe obniżanie kosztów finansowania. Powołując się na ankiety NBP, analitycy zauważają, że banki łagodzą kryteria przyznawania środków firmom i tną marże, co przekłada się na wyższy popyt zarówno ze strony rynkowych gigantów, jak i sektora małych oraz średnich przedsiębiorstw.

Podobne tendencje analitycy dostrzegają w przypadku gospodarstw domowych. Dobra sytuacja na rynku pracy, rosnące pensje oraz poprawa zdolności kredytowej sprawiają, że chętniej sięgamy po finansowanie konsumpcyjne i hipoteczne. Mimo to przyrost depozytów jest wciąż znacznie szybszy. Skąd bierze się ta góra gotówki?

– Jeszcze do niedawna oszczędzaniu sprzyjał wysoki poziom stóp procentowych. Po drugie, gospodarstwa domowe wykorzystywały okres relatywnie szybkiego wzrostu wynagrodzeń w warunkach niskiej inflacji do akumulacji kapitału – tłumaczą w swoim raporcie analitycy Credit Agricole Bank Polska.

Dlaczego portfele Polaków pęcznieją?

W ocenie ekspertów oszczędności Polaków rosły nie tylko dzięki podwyżkom płacy minimalnej, ale również za sprawą wyższych świadczeń społecznych, w tym waloryzacji flagowego programu wsparcia rodzin. Doprowadziło to do sytuacji, w której stopa oszczędności pod koniec ubiegłego roku zbliżyła się do granicy 10 proc., co stanowiło najlepszy wynik od dekady, nie licząc specyficznego okresu pandemii.

W przypadku przedsiębiorstw rosnące salda na rachunkach bankowych to efekt nie tylko dobrej kondycji finansowej samych firm, ale paradoksalnie także... rosnącej akcji kredytowej. Jak zauważają ekonomiści, nowo udzielane pożyczki naturalnie kreują dodatkową płynność w sektorze biznesowym. Na horyzoncie widać jednak czynnik, który może tę płynność wynieść na zupełnie nowy poziom.

Mowa o europejskim programie SAFE, w ramach którego Polska podpisała umowę pożyczkową z Komisją Europejską. Zgodnie z informacjami przytoczonymi w analizie, nasz kraj ma być największym beneficjentem tego instrumentu, otrzymując równowartość około 190 miliardów złotych na modernizację armii i rozwój przemysłu obronnego. Według deklaracji rządowych, na które powołuje się raport, zdecydowana większość tych funduszy ma trafić bezpośrednio do polskiego przemysłu.

– Uważamy, że znacząca część tych środków trafi do krajowych przedsiębiorstw, w szczególności firm z sektora zbrojeniowego oraz ich poddostawców – oceniają autorzy opracowania, prognozując, że pierwsze zaliczki zasilą rynek jeszcze w pierwszej połowie roku.

Spadek oprocentowania lokat. Co to oznacza dla naszych portfeli?

Zestawienie tych wszystkich zjawisk makroekonomicznych prowadzi ekspertów do jednego, kluczowego wniosku. Utrzymująca się w sektorze bankowym gigantyczna nadpłynność będzie wywierała coraz silniejszą presję na obniżanie oprocentowania lokat i kont oszczędnościowych. Banki, tonąc w gotówce, po prostu nie będą miały motywacji, by agresywnie walczyć o nowe depozyty klientów detalicznych.

Ewentualny spadek atrakcyjności bankowych depozytów postawi przed Polakami poważny dylemat dotyczący alokacji kapitału, zwłaszcza że inne popularne do niedawna "bezpieczne przystanie" dla oszczędności również tracą swój dotychczasowy blask. Jeszcze kilka miesięcy temu naturalnym kierunkiem ucieczki z gotówką przed spadającym oprocentowaniem było "betonowe złoto", jednak na przełomie lutego i marca analitycy PKO BP ogłosili koniec inwestycyjnego eldorado na rynku nieruchomości. W warunkach, gdy zyski z wynajmu przestały być pewnikiem i wieszczy się tzw. "czas ugoru", a obecne stopy procentowe nie zachęcają instytucji do hojnego premiowania lokat, rośnie prawdopodobieństwo zmiany naszych rynkowych nawyków.

To z kolei, według prognoz Credit Agricole Bank Polska, zmieni zachowania konsumentów. Niższe zyski z bezpiecznych form oszczędzania skłonią gospodarstwa domowe do przesunięcia zgromadzonych środków w kierunku bieżącej konsumpcji. Analitycy zastrzegają jednak, że jedynym poważnym ryzykiem dla tego scenariusza pozostaje niepewność geopolityczna na Bliskim Wschodzie. Ewentualne zawirowania na rynku surowców energetycznych mogłyby podbić inflację, co zmuszałoby Polaków do ostrożniejszego zarządzania domowymi budżetami.

Wybrane dla Ciebie