Ryzykowna decyzja RPP. "Powinni zawiesić" [OPINIA]
RPP powinna zawiesić decyzję o obniżce stóp, informując, że czyni to na chwilę, a już w kwietniu - jeśli sytuacja wojenna się wyjaśni, a zagrożenie inflacyjne zniknie - stopy obniży. Okazało się jednak, że Rada za wszelką cenę chce pomagać gospodarce - pisze w opinii dla money.pl analityk Piotr Kuczyński.
Tekst powstał w ramach projektu WP Opinie. Przedstawiamy w nim zróżnicowane spojrzenia komentatorów i liderów opinii publicznej na kluczowe sprawy społeczne i polityczne. Poniższy tekst nie jest rekomendacją redakcji ws. inwestowania, z którym zawsze wiąże się ryzyko.
Rada Polityki Pieniężnej podjęła dość ryzykowną według mnie decyzję i obniżyła stopy procentowe z 4 do 3,75 proc. Przed wojną Izraela i USA z Iranem decyzja Rady była dla prawie wszystkich obserwatorów oczywista: obniżka stóp. Teraz jednak pojawił się problem zewnętrzny, czyli gwałtowny wzrost ceny ropy i gazu.
Na domiar złego dolar odzyskał (na pewien czas) status bezpiecznej przystani i bardzo umacniał się do innych walut. To oczywiście istotnie osłabiało złotego i jeszcze bardziej zwiększało wyrażaną w złotych cenę ropy i innych importowanych przez Polskę surowców. Środowe odreagowania nie muszą być końcem tych trendów, ale jeśli rzeczywiście sprawdzą się pogłoski o rozmowach na linii USA-Iran, to ceny szybko wrócą do poprzednich poziomów.
Eskalacja na Bliskim Wschodzie. Ekspert mówi, co dzieje się na rynkach
RPP nie ma kryształowej kuli i nie wie, jak długo będzie trwała ta wojna i czy nie zamieni się na konflikt całego regionu Bliskiego Wschodu. Nie wie też, czy Cieśnina Ormuz nie będzie na stałe zablokowana. Gdyby taka blokada nastąpiła, to cena ropy z łatwością wzrosłaby do 100 dolarów, a to miałoby znaczny wpływ na inflację. Rada musiała założyć, że jeśli dwa mocarstwa (nuklearne) uderzają w dużo słabsze państwo, to wynik może być tylko jeden.
RPP za wszelką cenę chce pomagać gospodarce
Uważałem, że to RPP może (według mnie nawet powinna) zawiesić decyzję o obniżce stóp, informując, że czyni to na chwilę, a już w kwietniu - jeśli sytuacja wojenna się wyjaśni, a zagrożenie inflacyjne zniknie - stopy obniży. Okazało się jednak, że RPP za wszelką cenę chce pomagać gospodarce, co może nieco dziwić, ale te trendy były widoczne już od dłuższego czasu.
Rada według mnie nie ryzykowała przeceną złotego po takiej decyzji, bo kursy naszej waluty zależą przede wszystkim od tego, co dzieje się na rynkach globalnych. Nasze obligacje mają tak wysoką (relatywnie) rentowność, że przyciągają zagraniczne kapitały.
Widać to było po reakcji rynku walutowego po decyzji RPP. Na skutek wzrostu EUR/USD (odbicie po przecenie) kursy walut u nas mocno spadały, a po decyzji Rady USD/PLN tylko na chwilę i nieznacznie wzrósł.
Polskiej gospodarce w chwilach takich jak obecne, które potrwają przynajmniej do końca kadencji prezydenta Trumpa, przyda się każda pomoc. Wiele jeszcze może się wydarzyć przed listopadowymi wyborami do amerykańskiego Kongresu. Media donoszą, że zainteresowanie aktami Epsteina dramatycznie w USA spadło. Jak widać, wojna zadziałała tak jak miała podziałać. Prezydent Trump nieraz nas jeszcze zadziwi.
Przy okazji mówienia o gospodarce polskiej i pomocy dla niej wspomnę o czymś, co stało się dla mnie tym, czym dla Katona Starszego (nie, nie porównuję się do tej postaci z II wieku p.n.e) było mówienie na końcu każdego powiedzenia "a poza tym sądzę, że Kartaginę należy zniszczyć". Nie chodzi mi o zniszczenie czegoś, ale o pomoc dla polskich firm. Ostatnio zafascynował mnie przetarg PKP PLK na budowę linii kolejowej Rail Baltica Białystok-Ełk. To największy projekt kolejowy realizowany w ostatnich latach.
Fascynujące jest to, że polskie konsorcjum (Torpol + Mirbud) przegrało przetarg z powodu 15 tys. zł grzywny sprzed ponad trzech lat (przedawnione). A grzywna była podobno za drobiazg. I nie chodzi nawet o to, że wygranym jest konsorcjum z udziałem zagranicy, ale o to, że drobna przewina spowoduje wzrost ceny tej budowy o 400 mln zł. Miejmy nadzieję, że sąd, do którego została złożona skarga Mirbudu na wyrok Krajowej Izby Odwoławczej, rozpatrzy sprawę tak, żeby było to korzystne dla polskiej gospodarki. Będę to pilnie obserwował.
"SAFE 0 proc."? Nie widzę drogi zgodnej z Konstytucją
Wróćmy teraz do tego, co postanawia RPP i NBP. W środę na wspólnej konferencji wystąpił prezydent Karol Nawrocki i prezes NBP Adam Glapiński. Prezydent zapowiedział "konkretną, polską, bezpieczną i suwerenną alternatywę dla SAFE, która nie będzie wiązała się z żadnymi odsetkami finansowymi, więc jest to 'SAFE zero procent'". I dalej mówił, że środki mają pochodzić z inwestycji oraz z rezerw złota gromadzonych przez NBP.
Prawdę mówiąc na chwilę mnie "zatkało". Art. 220 ust. 2 Konstytucji RP mówi, że ustawa budżetowa nie może przewidywać pokrywania deficytu budżetowego poprzez zaciąganie zobowiązań w centralnym banku państwa. To jak to miałoby wyglądać? Za kupowanie emitowanych przez rząd i kupowanych przez bank komercyjne obligacji od tych banków prezes Glapiński ma odpowiadać przed Trybunałem Stanu (co według mnie jest zarzutem nietrafionym), a teraz proponujemy jeszcze coś naprawdę sprzecznego z Konstytucją?
A co ze złotem? Owszem, premier Włoch, Giorgia Meloni była krytykowana przez ECB za to, że jej koalicja zgłosiła poprawkę do projektu budżetu, zgodnie z którą włoskie rezerwy złota są zarządzane przez bank centralny, ale należą do włoskiego narodu. To umożliwiłoby sprzedaż części złota i finansowanie pozyskanymi środkami potrzeb państwa. Również w Polsce profesor Grzegorz Kołodko mówił o wykorzystaniu części złota posiadanego przez NBP w celu sfinansowania wydatków zbrojeniowych.
Nie wiem, czy ta propozycja, której bez podania szczegółów nie da się ocenić, jest poważna, czy tylko ma służyć prezydentowi jako uzasadnienie zawetowania ustawy o wdrożeniu programu SAFE.
Nie ulega bowiem wątpliwości, że darmowy kredyt jest mocnym argumentem. Kredyt w ramach programu SAFE nie będzie bowiem darmowy (3 proc.), a poza tym będzie obciążony ryzykiem walutowym. Przez 45 lat wiele rzeczy może się wydarzyć, a złoty nie zawsze musi być silny. Nie wyobrażam sobie takiego kredytu bez zabezpieczenia kursu (co jest możliwe). Nie wiem tylko, czy Komisja Europejska nie powie, że to jest niedozwolona pomoc publiczna.
Reasumując, można powiedzieć, że mam nadzieję, iż pomoc RPP dla polskiej gospodarki nie będzie za pewien czas oceniana jako błąd. Mam nadzieję, że tak nie będzie, bo polskim firmom, w trudnej globalnie sytuacji, należy się wszelka pomoc. I bardzo czekam na rozwinięcie pomysłu "SAFE 0 proc.", bo na razie nie widzę zgodnej z Konstytucją drogi do tego kredytu. Ale przecież politycy zawsze jakąś drogę znajdą…
Piotr Kuczyński, główny analityk domu inwestycyjnego Xelion