Zaciekła walka o zlecenia. Branża: to sparaliżuje budowy
Firmy coraz zacieklej walczą o zlecenia, Krajowa Izba Odwoławcza zapycha się odwołaniami. W efekcie rozpoczynanie budów będzie się coraz bardziej opóźniać - czytamy w piątkowym wydaniu "Rzeczpospolitej". - Batalie prawne, w których wszystkie chwyty są dozwolone, antagonizują spółki, psują atmosferę na rynku - alarmuje Damian Kaźmierczak, wiceprezes PZPB.
Polski Związek Pracodawców Budownictwa (PZPB) alarmuje, że realizacji rządowych programów infrastrukturalnych grozi paraliż. Mimo zapowiadanego wzrostu nakładów zarówno na budowę szybkich dróg, jak i modernizację linii kolejowych, tempo inwestycji będzie zwalniać z powodu rosnącej liczby odwołań od wyników postępowań przetargowych - pisze gazeta.
W bardzo krótkim czasie liczba odwołań do Krajowej Izby Odwoławczej wzrosła dwukrotnie, podobnie jak czas rozpatrywania spraw. Na 23 kontrakty zawarte w 2025 r. przez GDDKiA, przeszło połowa (12) jeszcze przed podpisaniem trafiła do KIO, z tego kolejna połowa (6) została zaskarżona do sądu, gdzie rozpoznanie sprawy może trwać rok. Problemem ma być także niski próg wniesienia odwołania do KIO.
Szkieletowy czy murowany? Daria wybudowała dom za 466tys. w 3 miesiące
Wielu wykonawców sięga po ten środek bez większych oporów, bo koszt jest marginalny, a potencjalna korzyść w postaci wyeliminowania konkurenta z przetargu bardzo duża. Opłata w wysokości 20 tys. zł jest taka sama zarówno przy kontrakcie wartym 30 mln zł, jak i 3 mld zł - powiedział gazecie Damian Kaźmierczak, wiceprezes PZPB.
Według "Rz", jedną z przyczyn ma być trwająca od ok. dwóch lat dekoniunktura na rynku budowlanym, która przejawia się zaciekłą walką wykonawców o każde zlecenie, byle tylko uzupełnić puste portfele zamówień.
- Batalie prawne, w których wszystkie chwyty są dozwolone, antagonizują spółki, psują atmosferę na rynku i utrwalają wizerunek budownictwa jako sektora, gdzie wygrywają najsprytniejsi lub najsilniejsi - ostrzega Kaźmierczak.
- A przede wszystkim znacząco wydłuża się proces wyboru wykonawcy, co sprawi, że zamiast zapowiadanego przez premiera Donalda Tuska "roku przyspieszenia", najbliższe miesiące mogą upłynąć pod znakiem przedłużającego się spowolnienia - dodaje.