Airbus wygrał kontrakt dla LOT-u. "Mamy duże ambicje również na rynku obronnym"
Kontrakt na nawet 84 samoloty A220 dla LOT-u nie wyczerpuje ambicji Airbusa wobec polskiego rynku. - Nasze produkty mogłyby wypełnić obecne luki w zdolnościach obronnych Polski - przekonuje Johan Pelissier, prezes Airbusa na Europę, w odpowiedzi na pytanie money.pl. Na tym polu znów konkuruje z brazylijskim Embraerem.
W połowie czerwca 2025 r. Polskie Linie Lotnicze LOT podpisały z Airbusem kontrakt na dostawę 44 samolotów Airbus A220 w dwóch wariantach, z opcją na kolejne 40 maszyn. Mają one stanowić trzon floty regionalnej, czyli obsługiwać połączenia dowozowe do i z hubu, przede wszystkim krajowe i europejskie. Pierwsze Airbusy A220 w malowaniu LOT-u mają przylecieć na Lotnisko Chopina w 2020 r. Airbus w tym postępowaniu pokonał brazylijskiego Embraera, który był dostawcą maszyn regionalnych dla polskiego przewoźnika od 25 lat.
- To bardzo dobry początek, że udało nam się przekonać Polskie Linie Lotnicze LOT do przejścia na samoloty Airbusa. To coś nowego, jesteśmy z tego bardzo zadowoleni. Od momentu podpisania umowy podczas Paris Air Show nawiązaliśmy wiele kontaktów z LOT-em, aby zapewnić udane wdrożenie nowego typu samolotu. Obecnie to jest nasz cel, by wejście A220 do floty LOT-u było sukcesem - stwierdza Johan Pelissier, prezes Airbusa na Europę, w odpowiedzi na pytanie money.pl.
Na pokładzie samolotu to kapitan rządzi. Może usunąć pasażera z rejsu
Czy to furtka do kolejnych zamówień, na przykład na wąskokadłubowe samoloty A320neo lub szerokokadłubowe A350, konkurujące z Boeingami 737 i Dreamlinerami? Pelissier stwierdził, że obecnie wysiłki Airbusa i LOT-u koncentrują się na przygotowaniu do wdrożenia operacyjnego zupełnie nowego typu samolotu we flocie polskiego przewoźnika. Chodzi przede wszystkim o szkolenia - pilotów, personelu pokładowego oraz mechaników lotniczych.
Na samolotach A220 ambicje Airbusa się nie kończą
To nowy początek i nowy rozdział dla nas. Myślę o Polsce z perspektywy strategicznego partnerstwa, dlatego mamy duże ambicje również na rynku obronnym. 2025 był przełomowym rokiem dla Airbusa i dla Polski.
Ministerstwo Obrony Narodowej już wiosną 2024 r. informowało money.pl, że trwają analizy "w zakresie pozyskania zdolności powietrznego transportu o zasięgu strategicznym, ewakuacji medycznej i tankowania w powietrzu". Od tamtej pory żadne rozstrzygnięcia nie zapadły.
Na tym polu również rywalizują ze sobą Airbus i brazylijski Embraer, który bardzo chce zainteresować Polskę swoim samolotem C-390 Millenium, nazywanym również "podniebnym potworem". Pelissier liczy, że strategiczne partnerstwo z Polską przełoży się również na zamówienia w tym obszarze.
- Nie jest tajemnicą, że Polsce oferujemy MRTT i A400M jako platformy wielozadaniowe, ale również śmigłowce H145 do szkolenia pilotów. One mogą wypełnić luki w zdolnościach obronnych, które Polska chce i potrzebuje uzupełnić. Patrzymy na program SAFE jako pozytywną szansę dla nas - dodał Pelissier.
Czy poza złożeniem oferty toczą się bardziej zaawansowane rozmowy? - Cóż, nie będę komentował dyskusji, które prowadzimy lub nie z naszymi polskimi partnerami. Mogę jednak potwierdzić, że tankowanie w powietrzu, a także strategiczne i taktyczne samoloty transportowe to priorytety i luki w zakresie zdolności, które państwa europejskie, a w szczególności Polska, muszą wypełnić - zaznaczył.
A330 MRTT i A400M Atlas. Oferta Airbusa dla polskiego wojska
Airbus A330 MRTT (ang. Multi Role Tanker Transport) to tankowiec powietrzny i wojskowy samolot transportowy opracowany na bazie cywilnej konstrukcji A330. Używają go m.in. Wielka Brytania, Francja i Australia. Miał przełamać monopol Boeinga i jego modelu KC-767.
Airbus wprowadza na rynek nowszy wariant - MRTT+, który bazuje na konstrukcji A330neo. Maksymalny zasięg wzrósł z 14,8 tys. km do 16 tys. km. Pierwsze samoloty Airbus A330 MRTT+ mają być dostarczone w 2029 roku.
Z kolei A400M Atlas to czterosilnikowy samolot turbośmigłowy ciężki samolot transportowy. Prace nad tym projektem prowadzono na poziomie europejskim już od początku lat 80. XX wieku. Oblot nastąpił w 2009 r. Produkowany jest od 2012 r. Ma zastępować starszą konstrukcję amerykańskiego C-130 Hercules.
Airbus liczy na program SAFE
We wtorek państwa członkowskie UE ostatecznie zatwierdziły plan inwestycyjny Polski w ramach programu obronnego SAFE. Na polskiej liście znalazło się 139 projektów. Łącznie Polska ma otrzymać 43,7 mld euro w postaci nisko oprocentowanych pożyczek. Co program SAFE oznacza dla Airbusa?
- W dziedzinie obronności potrzebujemy zarówno skali popytu, jak i skali podaży. Program SAFE to rzeczywiście świetna inicjatywa, otwierająca pole do wspólnych zakupów. I w tym sensie postrzegamy go bardzo pozytywnie jako impuls do wzmocnienia współpracy obronnej w UE - dodał Pelissier na spotkaniu z polskimi dziennikarzami.
Zamówienia w ramach programu SAFE mogą pomóc również polskim firmom, które zostałyby włączone w łańcuchy dostaw dla takich producentów jak Airbus. - Zawsze budowaliśmy programy oparte na partnerstwie i zależy nam na jak najszerszej współpracy z polskim przemysłem - zadeklarował szef Airbusa na Europę.
Gdy LOT postawił na europejskiego Airbusa zamiast na brazylijskiego Embraera, zauważano, że geopolityka również odegrała wpływ. Chwilę wcześniej Polska i Francja podpisały "Traktat o wzmocnionej współpracy i przyjaźni", który ma przełożyć się m.in. na sferę technologii i nauki, a także strategicznego sektora obronnego.
Jeszcze większe znaczenie kwestie geopolityczne i program SAFE mogą mieć w przypadku wyboru dostawcy sprzętu wojskowego. Czy to daje Airbusowi poczucie przewagi nad brazylijskim rywalem?
- Podkreślamy naszym klientom, jak nasze platformy wypełniają luki w zdolnościach obronnych. Jak również to, że zostały zaprojektowane w Europie i tutaj są produkowane. MRTT jest produkowany w Tuluzie, ale konwersja odbywa się w zakładach w Hiszpanii. To kwalifikuje je do finansowania w ramach programu SAFE. Jednak państwa europejskie mogą zdecydować się na inne sposoby finansowania. Dlatego musimy udowodnić, że nasze platformy są odpowiednie dla potrzeb sił powietrznych - dodał Pelissier, odpowiadając na pytanie money.pl.
Marcin Walków, dziennikarz i wydawca money.pl, z Tuluzy