Dziemianowicz-Bąk została w czwartek zapytana o reformę Państwowej Inspekcji Pracy, która weszła w życie 8 lipca br.
Zaznaczyła, że w ciągu pierwszych dwóch dni po wejściu w życie ustawy Państwowa Inspekcja Pracy otrzymała 70 skarg.
PIP te skargi uznała za zasadne i będzie je rozpatrywała - tak informuje Główny Inspektor Pracy Janusz Krasoń. Oczywiście, żeby doszło do przekształcenia umowy w trybie administracyjnym minie nieco czasu, kontrola musi zostać przeprowadzona. Sądzę, że część tych kontroli będzie kończyła się po prostu na wydaniu polecenia zawarcia umowy o pracę i pracodawcy będą je przekształcać - zaznaczyła.
Były ambasador RP: upadek Putina może wywołać rozpad Rosji
Dodała, że jeszcze przed wejściem w życie reformy Państwowa Inspekcja Pracy dostała około tysiąca skarg związanych właśnie z tzw. zatrudnieniem śmieciowym.
Dziemianowicz-Bąk podkreśliła, że docierają do niej sygnały, że część pracodawców samodzielnie przekształca umowy cywilnoprawne na umowy o pracę, żeby uniknąć kar.
- Te kary od 8 lipca są wysokie: 60 tys. zł, a w przypadku recydywy, czyli powtarzającego się naruszenia prawa pracy, nawet 90 tys. zł, więc jest się czego bać. Ale jest też prosty sposób, żeby tej kary uniknąć - przestrzegać prawa pracy - zastrzegła.
Kluczowe zmiany w reformie PIP
Reforma Państwowej Inspekcji Pracy stanowi częściową realizację kamieni milowych zawartych w Krajowym Planie Odbudowy. Kluczową zmianą, jaką zakładają przepisy przygotowane w resorcie pracy, jest nadanie inspekcji uprawnienia do zamiany pozornych umów cywilnoprawnych i B2B w umowy o pracę.
W przypadku wykrycia nieprawidłowości, w pierwszej kolejności PIP wydawać będzie polecenia usunięcia naruszeń. Dopiero w przypadku, kiedy nie zostanie ono wykonane, inspektor PIP będzie mógł złożyć wniosek do Okręgowego Inspektora Pracy o wydanie decyzji przekształcającej nieprawidłowo zawartą umowę w umowę o pracę.
Zarówno pracodawca, jak i pracownik będą mogli odwołać się od tej decyzji do sądu pracy, co wstrzyma jej wykonanie do momentu wydania orzeczenia.