Źródło wideo: © money.pl
Tomasz Setta

Państwo robi porządki w B2B. I wybrało najgorszy możliwy wariant [OPINIA]

Długo zapowiadana reforma Państwowej Inspekcji Pracy stała się faktem. Cel jest słuszny: uporządkowanie sytuacji pracowników etatowych i osób na umowach cywilnoprawnych lub kontraktach B2B. Tyle że państwo bohatersko rozwiązuje problem, który samo stworzyło - ocenia Tomasz Setta, dziennikarz money.pl.

Praca etatowa to tylko jedna z wielu form aktywności gospodarczej. Prawo przewiduje też możliwość samozatrudnienia, wykonywania zleceń czy tworzenia dzieł. Kłopot pojawia się wtedy, kiedy te legalne formy prowadzenia działalności służą do zastępowania etatu. Reforma PIP ma ukrócić tego typu przypadki, ale warto cofnąć się na chwilę i zadać sobie pytanie: dlaczego zamiast umowy o pracę zainteresowani korzystają z innych rodzajów porozumień?

Źródłem tego problemu jest różny poziom obciążeń podatkowo-składkowych. Mówiąc prościej: zawarcie innej umowy niż umowa o pracę jest po prostu bardziej opłacalne. Czasem korzysta z tego zatrudniony, czasem zatrudniający. Poprzez różny poziom obciążeń państwo niejako samo zachęca część osób do obchodzenia kodeksu pracy. A ten od lat pozostaje bez większych zmian: wykonywanie obowiązków w określonym miejscu i czasie, za wynagrodzeniem i pod czyimś kierownictwem to podstawowa definicja stosunku pracy.

Mamy więc do czynienia z sytuacją, w której państwo z jednej strony stwarza ekonomiczne zachęty do omijania prawa, a z drugiej deklaruje, że będzie takie przypadki ścigać i rozliczać. Jest to konstrukcja specyficzna, ale przede wszystkim bardzo kosztowna. 

Państwowa Inspekcja Pracy od lat zmaga się z problemami kadrowymi. PIP ma na głowie tysiące innych kontroli planowych, dotyczących bezpieczeństwa w miejscu pracy czy legalności zatrudnienia cudzoziemców. Teraz dokładamy urzędnikom obowiązków - z pełną świadomością, że decyzje o miejscu przeprowadzenia kontroli umów tak czy inaczej będą podejmowane arbitralnie, bo wszystkich naraz sprawdzić się nie da.

Reforma PIP gwarantuje też stronom prawo do odwołania się od decyzji o przekształceniu umowy cywilnoprawnej w etat. Dokładamy więc pracy nie tylko inspektorom, ale również sądom pracy, które nie narzekają na brak spraw. Krótko mówiąc: do rozwiązania problemu angażujemy dodatkowych ludzi, czas i pieniądze, bez choćby próby usunięcia podstawowej przyczyny takiego stanu rzeczy, czyli bez uporządkowania obciążeń podatkowo-składkowych.

Jednym z takich rozwiązań mogło być pełne oskładkowanie umów cywilnoprawnych. Taka propozycja pojawiła się zresztą w pierwotnej wersji Krajowego Planu Odbudowy. Plany rządu Prawa i Sprawiedliwości spotkały się jednak z bardzo silną krytyką przedsiębiorców i organizacji pracodawców, wobec czego obecna koalicja zaproponowała zmianę treści tego kamienia milowego właśnie na wzmocnienie kompetencji Państwowej Inspekcji Pracy.

Pełne oskładkowanie miało jednak - moim zdaniem - więcej zalet od reformy PIP. Byłby to mechanizm sprawiedliwy, stosowany od razu, bez miejsca na arbitralne decyzje urzędników i bez ryzyka przedłużających się sporów sądowych. Jasne, proste i czytelne zasady dla wszystkich, zamiast uczciwości tylko dla wybranych, tam gdzie dotrze kontrola lub przedsiębiorca zdobędzie się na refleksję. 

A przecież większość pracodawców postępuje zgodnie z prawem i oferuje etaty, co nie tylko podnosi koszty ich działalności, ale wiąże się też z innymi ograniczeniami (urlopy, zwolnienia lekarskie, okresy wypowiedzenia). Pytanie, dlaczego takie firmy mają być mniej konkurencyjne od przedsiębiorstw, które w miejsce umów o pracę proponują inne formy zatrudnienia.

Więcej wideo
Trzy weta prezydenta. Minister finansów ogłasza: nie ustąpimyTrzy weta prezydenta. Minister finansów ogłasza: nie ustąpimy
Bitwa o zmiany w podatkach. Domański: skandaliczna decyzja prezydentaBitwa o zmiany w podatkach. Domański: skandaliczna decyzja prezydenta
Budżet na rok wyborczy. Minister finansów mówi, co nas czekaBudżet na rok wyborczy. Minister finansów mówi, co nas czeka
Egzekucja kary od Gazpromu zablokowana? Domański zabrał głosEgzekucja kary od Gazpromu zablokowana? Domański zabrał głos
Srebro wraca do gry. Co to oznacza dla polskiego giganta?Srebro wraca do gry. Co to oznacza dla polskiego giganta?
Prezes ujawnia ściemę. To samo, a płacisz więcejPrezes ujawnia ściemę. To samo, a płacisz więcej
"Kompletna paranoja". Tak polski przemysł przegrywa z chińskim."Kompletna paranoja". Tak polski przemysł przegrywa z chińskim.
Wybrane dla Ciebie