Ile kosztuje ropa naftowa. Napięcia w Cieśninie Ormuz wciąż trzęsą rynkami
Rynki ropy naftowej notują w środę widoczne wahania. Cena surowca rośnie w obliczu eskalacji napięć na Bliskim Wschodzie oraz istotnej propozycji Międzynarodowej Agencji Energetycznej dotyczącej uwolnienia rezerw.
Bieżący tydzień przynosi zmienność na rynkach surowców energetycznych. Według najnowszych danych giełdowych, kontrakty terminowe na amerykańską ropę naftową WTI wyceniane są w okolicach 87-88 dolarów za baryłkę, co oznacza dzienny wzrost o ponad 4,5 proc. Równie silne wzrosty dotyczą europejskiego benchmarku Brent, który podrożał o 5 proc., przekraczając poziom 92 dolarów. Inwestorzy zmagają się z ogromną niepewnością, o czym świadczy fakt, że jeszcze w niedzielę cena ropy WTI zbliżyła się do granicy 120 dolarów, by zaledwie dwa dni później spaść poniżej 77 dolarów.
To kolejny etap dramatycznych wahań cenowych, które obserwujemy od początku marca. Zaledwie kilka dni temu analitycy spodziewali się, że cena ropy może osiągnąć nawet 120 dolarów za baryłkę w reakcji na narastający konflikt w regionie Zatoki Perskiej.
Amerykanie dali Chinom "najlepszy prezent w historii"
Eskalacja na kluczowym szlaku handlowym
Głównym motorem napędowym obecnych zawirowań cenowych jest sytuacja w Cieśninie Ormuz, która stanowi kluczowy punkt dławiący dla globalnych dostaw surowca. Dowództwo Centralne USA poinformowało w oficjalnym komunikacie o wyeliminowaniu przez amerykańskie siły kilkunastu irańskich okrętów stawiających miny w tym rejonie. Akcja ta nastąpiła po ostrych słowach prezydenta Donalda Trumpa, który ostrzegł władze w Teheranie, że zaminowanie cieśniny spotka się z konsekwencjami militarnymi na niespotykanym dotąd poziomie.
Sytuacja w regionie pozostaje niezwykle napięta. Brytyjska agencja bezpieczeństwa morskiego UKMTO przekazała doniesienia o uderzeniu nieznanego pocisku w statek handlowy przepływający przez cieśninę, co doprowadziło do pożaru na pokładzie i konieczności ewakuacji załogi. W odpowiedzi na te wydarzenia, irański Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej zadeklarował całkowitą blokadę transportu ropy przez ten akwen.
Mimo tych gróźb, przepływ towarów nie został całkowicie wstrzymany. Dziennik "The Wall Street Journal", powołując się na dane firmy analitycznej Kpler śledzącej ruch tankowców, donosi, że część jednostek nadal pokonuje tę trasę. Z analizy tych danych wynika, że znaczna część irańskiej ropy znajdującej się obecnie w tranzycie zmierza w kierunku rynku chińskiego.
Amerykanie dali Chinom "najlepszy prezent w historii"
Historyczna interwencja na horyzoncie
W obliczu rynkowego chaosu do akcji wkraczają międzynarodowe instytucje. Z informacji "The Wall Street Journal" wynika, że Międzynarodowa Agencja Energetyczna (MAE) zaproponowała uwolnienie 400 milionów baryłek ropy ze swoich rezerw awaryjnych. Jeśli państwa członkowskie zatwierdzą ten plan, będzie to największa tego typu operacja w historii istnienia organizacji.
Eksperci cytowani przez Barron's zauważają, że choć taki ruch powinien z założenia obniżyć ceny surowca, rynek mógł oczekiwać jeszcze bardziej zdecydowanych działań. Państwa zrzeszone w MAE dysponują bowiem łącznie ponad miliardem baryłek w rezerwach publicznych oraz dodatkowymi setkami milionów w zapasach komercyjnych.
Nerwowość inwestorów jest dodatkowo potęgowana przez chaos informacyjny płynący z amerykańskiej administracji. Serwis Barron's przypomina sytuację z wtorku, kiedy to ceny ropy na krótko spadły po wpisie sekretarza ds. energii Chrisa Wrighta. Urzędnik poinformował w nim, że amerykańska marynarka wojenna eskortowała tankowiec przez Cieśninę Ormuz. Komunikat ten został jednak szybko usunięty, a rzeczniczka Białego Domu Karoline Leavitt oficjalnie zaprzeczyła, jakoby taka misja miała miejsce. To sprostowanie natychmiast odwróciło trend na giełdach, ponownie windując ceny surowca w górę.
Narastające napięcia od lutego
Obecna sytuacja jest kulminacją napięć narastających od końca lutego. Już w połowie lutego inwestorzy z niepokojem śledzili rozwój wydarzeń w regionie, gdy pojawiły się pierwsze sygnały o możliwych problemach z przepływem ropy przez Cieśninę Ormuz. Pod koniec lutego kapitanowie tankowców zaczęli unikać tego szlaku, co doprowadziło do gromadzenia się jednostek zarówno przed, jak i za cieśniną. Sytuacja dodatkowo skomplikowała się, gdy ubezpieczyciele zaczęli podnosić stawki za polisy dla statków przepływających przez ten region, a Iran groził podpalaniem tankowców.
Cieśnina Ormuz to strategiczny punkt na mapie światowego handlu ropą - przez ten wąski akwen przepływa około 20 procent globalnych dostaw surowca. Każde zakłócenie w tym rejonie ma natychmiastowy wpływ na ceny paliw na całym świecie, co bezpośrednio przekłada się na koszty transportu i inflację.