Trwa ładowanie...
Notowania
Przejdź na
oprac. MLU
|
aktualizacja

Miał być szczyt, a inflacja rośnie. "Czekają nas trudniejsze czasy"

559
Podziel się:

W środę, 7 września, Rada Polityki Pieniężnej pod przewodnictwem Adama Glapińskiego podwyższyła stopy procentowe w Polsce 11. raz z rzędu. Prezes NBP w czwartek na konferencji prasowej uzasadnił tę decyzję i wypowiedział się na temat aktualnego stanu polskiej gospodarki, w tym inflacji. Jej poziom, jak stwierdził, wynika głównie z szoków energetycznych, czyli wzrostu cen energii elektrycznej. - Czekają nas trudniejsze czasy - powiedział szef NBP.

Miał być szczyt, a inflacja rośnie. "Czekają nas trudniejsze czasy"
Prezes NBP Adam Glapiński wygłasza tradycyjne przemówienie po posiedzeniu Rady Polityki Pieniężnej (FORUM, MARCIN BANASZKIEWICZ)

Adam Glapiński zaczął konferencję od stwierdzenia, że słowo "kryzys" w odniesieniu do sytuacji polskiej gospodarki jest nieadekwatne. Mamy bowiem cały czas "bardzo szybki" wzrost gospodarczy. Który jednak tłumią silne szoki energetyczne.

- Co najmniej trzy czwarte inflacji pochodzi z zewnątrz. W samym sierpniu, w Niemczech i Francji, ceny gazu były 15 i 12 proc. wyższe rok do roku. Jak ma nie być inflacji w tej sytuacji? - pytał retorycznie prezes NBP.

Dalej szef Narodowego Banku Polskiego ostrzegł, że gospodarkę światową, w tym polskiej, czekają "trudniejsze czasy". W naszym kraju, jak podkreślił, wystąpienia recesji nie przewiduje. Wskazał na dobrą sytuację na rynku pracy. - Bezrobocie praktycznie u nas nie występuje - zaznaczył Glapiński. Ponadto dodał, że za osiem lat Polska ma szansę osiągnąć 80 proc. produktu krajowego na głowę Francji.

Prezes NBP zapowiedział jednocześnie, że Rada Polityki Pieniężnej dalej będzie starała się walczyć z drożyzną. - Będziemy z tą inflacją walczyć, aż ją zredukujemy do poziomu, który uznamy za przyzwoity. I to robimy. Podwyżka (stóp procentowych - przyp. red.) z wczoraj jest kolejnym tego przykładem - powiedział Glapiński.

Prezes NBP: musimy przyzwyczaić się do wysokich cen energii

Dalej szef banku centralnego przedstawił czarny scenariusz inflacyjny na najbliższe lata, a może nawet i dłużej.

- Ceny gazu na rynkach hurtowych niestety pozostaną bardzo wysokie. Droższa energia elektryczna to ważny czynnik, który będzie podbijał koszty firm i zwiększał wydatki gospodarstw domowych na energię. A więc nadal będzie podwyższał inflację przez najbliższe lata. To szybko się nie skończy, o ile w ogóle się skończy - powiedział Glapiński, sugerując, że być może do wysokich cen trzeba będzie się przyzwyczaić.

Szef NBP dodał, że firmy swoje rosnące koszty przerzucają na konsumentów. Rosną przez to ceny ich produktów i świadczonych usług. W efekcie wraz z upływem czasu rośnie inflacja bazowa (bez kosztów żywności i energii). To zjawisko także szybko się nie skończy.

Niemniej, Glapiński dał nadzieję na spadek cen. - Okres wakacji był prawdopodobnie punktem zwrotnym, najwyższym punktem inflacji, od którego potem inflacja powinna maleć, wykluczając niespodziewane czynniki - stwierdził prezes NBP. - Przy utrzymaniu Tarczy Antyinflacyjnej i braku podwyżek cen regulowanych CPI na koniec 2023 r. spadnie do ok. 3 proc. - dodał, podkreślając jednak, że będzie to bardzo trudne do osiągnięcia.

Kiedy RPP obniży stopy procentowe?

Adam Glapiński przekazał na konferencji, że jak inflacja będzie schodzić do poziomu jednocyfrowego, do 6-7 proc., pojawi się przestrzeń do obniżania stóp procentowych. "Być może" nastąpi to w połowie lub w czwartym kwartale 2023 r.

Formalnie nie zakończyliśmy cyklu podwyżek, nasze kolejne decyzje będą zależały od napływających danych. Z tych danych będą się wyjawiały perspektywy inflacji, koniunktury - ostrzegł prezes NBP.

Jaka czeka nas najbliższa przyszłość? Glapiński powiedział w czwartek, że w październiku możliwy jest albo brak zmiany poziomu stóp procentowych, albo wzrost o 25 pb. Jednocześnie prezes NBP podkreślił, że podwyżki stóp procentowych działają.

- Niestety, zastopowały udzielanie dalszych kredytów hipotecznych i konsumpcyjnych, ale taki to jest mechanizm - stwierdził szef banku centralnego. - To jest tak, jakbyśmy jechali polską autostradą 160 km/h (dozwolona prędkość to 140 km/h - przyp. red.), zbliżamy się szybko do punktu docelowego i zatrzymuje nas policja, która daje mandat i obniżamy prędkość. Dalej docieramy do celu, ale wolniej. To nam teraz jest potrzebne - powiedział Glapiński.

Prezes NBP chwali rząd, bije w UE

Adam Glapiński przy okazji pochwalił rząd za wprowadzenie wakacji kredytowych. Przyznał, że nie jest to zbieżne z polityką RPP, która "przykręca śrubę", a rząd ją "trochę odpuścił". Zaznaczył, że oba podmioty mają inne zadania. Władze kraju mają dbać o dobrobyt mieszkańców. Tak, jak policja dba o to, by ludzie nie jeździli zbyt szybko, a producenci samochodów sprawiają, że te są coraz szybsze.

W cierpkich słowach odniósł się do polityki klimatycznej UE, która zakłada ograniczenie emisji dwutlenku węgla, co ma dodatkowo podnosić ceny energii. Prezes NBP dziwił się, że w związku z agresją Rosji unia nie może "walki z naturą" przesunąć o kilka lat.

W kontekście słabnącego złotego Glapiński powiedział, że polska waluta to "zderzak". Negatywne czynniki ekonomiczne, zamiast powodować np. wzrost bezrobocia, wpływają na kurs waluty. To, jak przekonywał prezes NBP, normalna sytuacja.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Zobacz także: Konferencja prezesa NBP Adam Glapińskiego

Rada Polityki Pieniężnej na środowym posiedzeniu po raz 11. podniosła stopy procentowe, tym razem o 0,25 pkt. bazowych. Główna stopa referencyjna NBP wzrosła do 6,75 proc.

Kredytobiorcy liczyli na dobre dla siebie informacje, ale analitycy w zdecydowanej większości nie pozostawiali złudzeń i prognozowali, że stopy zostaną podwyższone. Głównym powodem podwyżek stóp jest konieczność zahamowania inflacji, której ostatni odczyt okazał się wyższy, niż przewidywano.

RPP w środowym podsumowaniu wrześniowego posiedzenia stwierdza, że dalej utrzymuje się ryzyko kształtowania się inflacji powyżej celu inflacyjnego NBP, który wynosi 2,5 proc. To właśnie ograniczenie tego ryzyka RPP wskazuje jako powód wrześniowej podwyżki.

Eksperci: rynki liczyły na wyższą podwyżkę, możliwe osłabienie złotego

Dalsze decyzje Rady mają zależeć od napływających informacji "dotyczących perspektyw inflacji i aktywności gospodarczej, w tym od wpływu agresji zbrojnej Rosji na Ukrainę na polską gospodarkę".

"Rynki finansowe liczyły na więcej, ale mnogość opinii z RPP przygotowała na różne scenariusze. Możliwe stopniowe osłabienie złotego, jeżeli jutrzejsza konferencja będzie zbyt 'gołębia'' (wystąpienie będzie sugerowało odejście od zacieśniania polityki monetarnej – przyp red.)" – to komentarz ING Economics Poland ze środy dotyczący wrześniowej podwyżki.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Źródło:
money.pl
KOMENTARZE
(559)
PabloECN
5 miesięcy temu
Szanowny Panie Ministrze. Hamowanie wzrostu cen jest konieczne, bo będzie denominacja, gdy cena chleba osiągnie 60zł. Redukcja inflacji - stopy procentowe stałe lub do podniesienia (osoby na kredycie muszą być wypłacalne). Polecam podnieść "prowizję bankową" dla ochotników na nowy kredyt, żeby już go nikt nie chciał, a osoby na kredycie były stanie go spłacić (nie za wysoki WIBOR). Zahamować inflację, będzie spadała, osiągnie zero - będzie to szczyt cen, szczyt cen w krachu. Zachęcam do konsultacji z maklerami, gdzie można wyłączyć krótką sprzedaż. Najgorzej na giełdach akcji, indeksach. Waluty bywają zamieniane na złoto i surowce - problemy maklerów. Złagodzić krach. Krótka sprzedaż dla "znawców tematu" a nie spekulantów. Poleca się lekką deflację, bo ceny są zbyt wysokie. Ujemna inflacja, niewielka. Najpierw spadek cen produktów w sklepach, a potem stopniowy spadek pensji - ta sama siła nabywcza (korekta cen produktów). I oczywiście odbieramy (za 2/3 lata) tak zwane "chwilówki" czyli na pewno 14-tkę Kaczyńskiego, która jest po to, żebyśmy nie poumierali z głodu, a mamy się utrzymać za tak zwaną "normalną pensję". Dziękuję.
alicja
5 miesięcy temu
"Twoje zdanie jest ważne, ale nie może ranić innych" - fajna klauzula, odsetki wzrosły mi 4 krotnie, czuję się zraniona i okradziona, nieranienie powinno działać w obie strony: ktoś mnie okrada i ściemnia, że to dla mojego dobra. wiem, że moje pieniądze trafiają do prywatnej kieszeni "moich zbawców". Wstydu pan nie masz za grosz..
Babcia
5 miesięcy temu
No to jak to się stało że podwyższaniem stóp inflacje mieli zatrzymać a ta zamiast chociaż zwalniać to wzrosła ! My tu wszyscy solidarnie płacimy więcej za wszystko, licząc że się zatrzyma albo opadnie a ona patrz ! Skubana rośnie. Może jak sie tych wieprzy z bożej łaski wyrzuci ze stanowisk decyzyjnych to inflacja zacznie spadać.
Polak
5 miesięcy temu
Liczyłem jako inwestujący na znacznie większą podwyżkę stóp procentowych. Takie oprocentowanie nie chroni Polaków przed znacznymi stratami w oszczędnościach.
Emeryt
5 miesięcy temu
Stopy procentowe 6,75% to dużo za mało, aby uchronić oszczędności zaradnych Polaków. A przecież po to oszczędzali i inwestowali, żeby mieć zabezpieczenie w życiu. I do tego jeszcze złodziejski, bandycki podatek belki 19%. Kryzys dotyka wszystkich, oszczędzających również, i dlatego oszczędzający nie powinni być okradani przez rząd polski. Nie głosować na PiS jeżeli zabierają lub nie dają zaradnym, bo tylko biedę wyhodują i zrównają biedę z klasą średnią, jak Lenin i Rewolucja Październikowa.
...
Następna strona