Kryzys się rozlewa. Kolejny kraj redukuje wydobycie ropy
Arabia Saudyjska, będąca największym eksporterem ropy na świecie, zaczęła ograniczać produkcję w obliczu niemal całkowitego zablokowania Cieśniny Ormuz. Konflikt w regionie wpływa na globalne ceny ropy, które przekroczyły 100 dolarów za baryłkę - informuje Bloomberg.
Od soboty 28 lutego trwa wojna na Bliskim Wschodzie. Konflikt, który rozlewa się w regionie, rozpoczęły ataki powietrzne USA oraz Izraela na Islamską Republikę Iranu. Teheran skorzystał już z "gospodarczej opcji atomowej" - praktycznie zablokował ruch przez Cieśninę Ormuz, która jest kluczowa dla dostaw gazu i ropy z państw Zatoki Perskiej.
Muszą ograniczyć wydobycie ropy
W odpowiedzi na zamknięcie dla transportu morskiego Cieśniny Ormuz, Arabia Saudyjska oraz inne kraje Zatoki Perskiej, jak Zjednoczone Emiraty Arabskie, Kuwejt i Irak, zmniejszają produkcję ropy.
Ekspert o sytuacji na Bliskim Wschodzie. "Najgorszy scenariusz"
Działania te mają na celu zapobieżenie szybkiemu wypełnieniu magazynów i uniknięcie całkowitego zatrzymania wydobycia. Blokada, spowodowana konfliktem na Bliskim Wschodzie, znacząco ograniczyła eksport, co przyczyniło się do wzrostu cen surowca powyżej 100 dolarów za baryłkę - informuje Bloomberg.
Kuwejt rozpoczął ograniczanie wydobycia ropy naftowej na części swoich pól naftowych po wyczerpaniu pojemności magazynowej – poinformował w piątek "Wall Street Journal". Według analityków, jeśli spowodowany wojną kryzys się przedłuży, podobne decyzje mogą podjąć też inne kraje OPEC.
Produkcja ropy spadła do zaledwie 1,3 mln baryłek dziennie, przed atakiem USA i Izraela na Iran, który nastąpił 28 lutego, wydobycie z pól w południowym Iraku wynosiło około 4,3 mln baryłek dziennie, a eksport surowca w lutym – około 3,3 mln baryłek dziennie.
Źródło: Bloomberg