Skokowo rośnie bezrobocie młodych? Sprawdzamy [OPINIA]

Według danych Eurostatu wyraźny trend wzrostu bezrobocia wśród młodych jest widoczny od co najmniej roku. Pojawiają się głosy obwiniające za sprawę spadającą liczbę ofert pracy na stanowiska juniorskie. Czy AI "idzie po młodych"? Kamil Fejfer zajrzał w dane.

StudenciGrupa osób w wieku 15-24 lata to ok. 3,58 mln osób. Aktywnych zawodowo było 1,06 mln
Źródło zdjęć: © East News | Dawid Wolski
Kamil Fejfer
Dźwięk został wygenerowany automatycznie i może zawierać błędy

Tekst powstał w ramach projektu WP Opinie. Przedstawiamy w nim zróżnicowane spojrzenia komentatorów i liderów opinii publicznej na kluczowe sprawy społeczne i polityczne.

W ostatnich miesiącach wiele można było przeczytać o tym, że w Polsce skokowo rośnie bezrobocie młodych. Tytuły medialne w lecie mówiły o tym, że jesteśmy europejskimi liderami w tej ponurej statystyce. Ma to być związane między innymi z wypieraniem młodych przez sztuczną inteligencję ze stanowisk juniorskich. Jest tylko jeden problem.

Jeśli pogrzebiemy w danych, to znajdziemy zaskakująco mało dowodów na tak kategoryczne sądy. Czy więc nic się nie dzieje?

Król sałaty. Zaczynał na polu pradziadka. Doszedł od miliardów zł

Informacja na temat pogarszającej się sytuacji osób młodych były oparte w dużej mierze na danych z Eurostatu. I rzeczywiście, jeżeli spojrzymy na odczyty europejskiego urzędu statystycznego, to zauważamy wspinającą się linię rosnącego bezrobocia wśród osób poniżej 25. roku życia.

  • We wrześniu 2025 roku bez pracy miało pozostawać 13 proc. najmłodszych pracowników.
  • We wrześniu 2024 roku bezrobocie w tej grupie sięgało nieco powyżej 10 proc.

Tak źle jak obecnie nie było od czasów pandemii. Jeszcze wcześniej tak kiepskie odczyty notowaliśmy w 2017 roku.

Według danych Eurostatu wyraźny trend wzrostu bezrobocia wśród młodych jest widoczny od co najmniej roku. Jest to więc pewna lampka alarmowa. Umieśćmy to jednak w szerszym kontekście.

Eurostat vs. GUS

Po pierwsze, bezrobocie wśród najmłodszych niemal wszędzie na świecie jest wyższe niż bezrobocie w całej grupie aktywnej zawodowo populacji. Tak też było w Polsce od początku transformacji.

Po drugie, jeśli spojrzymy na Europę, to choć przyrost młodych bezrobotnych w ostatnich miesiącach jest rzeczywiście najgwałtowniejszy, to wciąż jesteśmy daleko poniżej średniej dla Wspólnoty. Średni odsetek osób bez pracy poniżej 25. roku życia dla wszystkich krajów dwudziestki siódemki to niemal 15 proc. W sześciu krajach przebija on 20 proc. Są nimi: Finlandia, Włochy, Estonia, Luksemburg, Szwecja i Hiszpania.

Po trzecie, wysokie na tle całej populacji bezrobocie wciąż trzyma się na naprawdę historycznie niskich poziomach. We wrześniu 2015 roku wynosiło ono w Polsce powyżej 20 proc., we wrześniu 2005 roku przekraczało 36 proc., a kilka lat wcześniej przebijało 40 proc.

Po czwarte w końcu, to, co widać w Eurostacie, nie pokrywa się z tym, co widać w naszym GUS.

Co widać w danych BAEL

Bezrobocie można notować na dwa sposoby. Mamy więc "oficjalną" stopę bezrobocia. Jest ona pochodną tego, ile osób jest zarejestrowanych w urzędach pracy. Jednak część osób zarejestrowanych jako bezrobotne de facto pracuje. Robi to choćby "na czarno".

Lepszym miernikiem realnego bezrobocia jest tak zwane bezrobocie według BAEL, czyli "Badanie Aktywności Ekonomicznej Ludności". Jest ono skrupulatnie prowadzone przez GUS na dużych próbach ludności i wyłapuje wszystkie osoby pracujące, jak również te, które naprawdę pracy nie mają (dla BAEL osoba bezrobotna to taka, która pracy nie ma, czyli nie przepracowała w tygodniu przed badaniem ani jednej godziny, szuka jej i jest w stanie ją podjąć w ciągu dwóch tygodni).

BAEL ma jednak pewną wadę - prezentuje dane kwartalne i z pewnym opóźnieniem. Obecnie najświeższe pochodzą z II kwartału, czyli za miesiące kwiecień-czerwiec. Co w nich widać? Cóż, nic specjalnego. Bezrobocie młodych było na poziomie 11,3 proc. i było niższe o ponad punkt procentowy względem kwartału poprzedniego. Jeżeli patrzymy na dane Eurostatu, to wynik powinien być na poziomie co najmniej 12,5 proc.

A jeśli spojrzymy na dane historyczne, to odsetek osób młodych pozostających bez pracy od mniej więcej 2018 roku trzyma się w "tunelu", którego dolna wartość to około 8 proc., a górna około 14 proc. (tyle było w roku pandemicznym 2021). Na upartego można dopatrywać się jednak pewnego trendu wzrostowego od 2022 roku. I to rzeczywiście może być pewnym sygnałem ostrzegawczym. Podzielmy jednak ten włos na czworo.

Kto pracuje, a kto się uczy

Osoby w wieku do 25. roku życia to bardzo specyficzna grupa na rynku pracy z uwagi na niską aktywność zawodową. Nic dziwnego - większość z nich po prostu wciąż się uczy lub studiuje. Grupa osób w wieku 15-24 lata w II kwartale 2025 liczyła 3,58 mln osób. Spośród nich aktywnych zawodowo było 1,06 mln, co oznaczało aktywność zawodową na poziomie niecałych 30 proc. Dla porównania kolejne kohorty wiekowe mają aktywność zawodową oscylującą w okolicach 90 proc.

To z kolei oznacza, że 10 tys. dodatkowych osób bezrobotnych oznacza podbicie stopy bezrobocia o 1 proc. W przypadku grupy wiekowej 25-34, aby bezrobocie wzrosło o 1 pkt. proc., musiałoby przybyć niemal 40 tys. bezrobotnych. Niewielkie więc fluktuacje na rynku powodują spore różnice procentowe. GUS wydziela nawet grupę wiekową 18-19 lat. Tam bezrobocie osiąga "zawrotne" 22 proc. Jak to się ma do liczby osób aktywnych zawodowo w tej grupie? Jeden procent równa się tysiącowi osób.

Ten fakt jako jeden z możliwych powodów zauważalnego (ale niewielkiego) procentowo wzrostu bezrobocia podsuwa ekonomista z Instytutu Badań Strukturalnych, Piotr Lewandowski, w rozmowie z Marią Korcz z "Gazety Wyborczej". Badacz zauważa również, że ostatnie lato było kiepskim okresem dla branży turystycznej. Jako że młodzi ludzie stanowią gros zatrudnionych w tym sektorze, to być może właśnie tam fluktuacje w zatrudnieniu odpowiadają za część zjawiska.

Pojawiają się również głosy obwiniające za sprawę spadającą liczbę ofert pracy na stanowiska juniorskie. Tego dowodziłby choćby raport firmy Randstat. Od początku roku 2024 do jesieni 2025 liczba tego typu ogłoszeń spadła o 29 proc. Są to jednak dane zbiorcze dla 15 rynków na świecie (w tym dla Polski). Nie mamy jednak wyszczególnionych informacji na temat naszego kraju.

Światło na zagadnienie rzuca również raport firmy Grant Thorton "Oferty pracy w Polsce" za wrzesień bieżącego roku. Analitycy za pomocą algorytmów przyjrzeli się liczbie ofert pracy na 50 najpopularniejszych portalach w Polsce. W porównaniu z wrześniem 2024 roku w sumie spadła ona o 8 proc (łącznie we wrześniu opublikowano ponad 265 tys. ogłoszeń). A wrzesień roku 2025, jeśli chodzi o liczbę ofert pracy, był drugim najgorszym od 2019.

Niestety firma nie dysponuje danymi z podziałem na poziom zawodowy ogłoszeń, nie możemy więc powiedzieć, czy to właśnie najmłodsi cierpią najbardziej. Mało tego, nie ostaje się narracja o tym, że mamy do czynienia z największym wstrzymaniem rekrutacji w IT. Rzeczywiście są odcinki, na których ewidentnie poszukuje się mniej pracowników (takim przykładem jest "administrator IT" - 42 proc. mniej ofert), ale w innych gałęziach sektora Grand Thorton zanotował przyrost ofert pracy.

A w jakich zawodach spadek ofert był najbardziej widoczny? Poza wspomnianą kategorią administratora danych, ubyło ogłoszeń na doradcę podatkowego (prawie 40 proc. spadek rok do roku), kasjera (-27 proc.), grafika (-26 proc.) czy dyrektora finansowego (prawie 20 proc. spadek).

Czy AI "idzie po młodych"?

Co dzieje się więc na rynku pracy młodych? Prawdopodobnie istnieje pewien negatywny ruch w stronę większego bezrobocia. Z pewnością alarmistyczne nagłówki sprzed kilku-kilkunastu tygodni były przesadzone. Warto jednak trzymać rękę na pulsie.

Nie jest bowiem wykluczone, że rzeczywiście AI 'idzie po młodych' - część stanowisk juniorskich (raport Randstad) mogła wyparować z uwagi na zastąpienie prostszych zadań kognitywnych algorytmami. To stawia przynajmniej część młodych osób w trudnym położeniu - chcąc aplikować, kręcą się w kołowrotku. Pracodawcy wymagają doświadczenia,jednocześnie nie oferując możliwości wdrożenia się do zawodu.

Na końcu powstaje pytanie, czy każda innowacja i każde zwiększenie wydajności w gospodarce jest pożądane. Być może pytanie powinno być inaczej zadane - kto na innowacjach korzysta, a kto na nich traci? I jak trwała będzie to strata?

Kamil Fejfer, dziennikarz piszący o gospodarce, współtwórca podcastu i kanału na YouTube "Ekonomia i cała reszta"

Wybrane dla Ciebie
Rekordowe zakupy nowych aut w Polsce w 2025 roku. Oto najpopularniejsze modele
Rekordowe zakupy nowych aut w Polsce w 2025 roku. Oto najpopularniejsze modele
Rejestrowali "na lewo" setki wadliwych aut. Afera korupcyjna we Wrocławiu
Rejestrowali "na lewo" setki wadliwych aut. Afera korupcyjna we Wrocławiu
Chiny i UE porozumiały się w sprawie ceł na samochody elektryczne
Chiny i UE porozumiały się w sprawie ceł na samochody elektryczne
Polsko-fińskie oczy dla szwedzkiej armii. Iceye dostarczy satelity
Polsko-fińskie oczy dla szwedzkiej armii. Iceye dostarczy satelity
Nadchodzi rewolucja w fakturach. Skarbówka składa ważną deklarację
Nadchodzi rewolucja w fakturach. Skarbówka składa ważną deklarację
Najbardziej zadłużona firma w Polsce zniknęła. Pracę stracili wszyscy
Najbardziej zadłużona firma w Polsce zniknęła. Pracę stracili wszyscy
"To nie sukces, to cud". Na te świadczenia zdrowotne czeka się najdłużej
"To nie sukces, to cud". Na te świadczenia zdrowotne czeka się najdłużej
"Najlepszy rok w historii". Rekordowy przesył gazu w Polsce
"Najlepszy rok w historii". Rekordowy przesył gazu w Polsce
Kolejny rekord w wydatkach na armię. Znamy liczby
Kolejny rekord w wydatkach na armię. Znamy liczby
Polsce przybywa lądu. Na Zalewie Wiślanym rośnie nowa wyspa
Polsce przybywa lądu. Na Zalewie Wiślanym rośnie nowa wyspa
Idą zmiany w podatkach. Oto co szykuje rząd
Idą zmiany w podatkach. Oto co szykuje rząd
Mamy nowy rekord. Gigantyczne zapotrzebowanie na prąd
Mamy nowy rekord. Gigantyczne zapotrzebowanie na prąd