Trwa ładowanie...
bDRTNuHp

Notowania

Przejdź na

Stracili dziesiątki milionów. Znana sieć na minusie

- Od marca zeszłego roku gastronomia była zamknięta przez pół roku - mówi w programie "Money. To się liczy" Sylwester Cacek, prezes sieci restauracji Sphinx. Przyznał jednocześnie, że jego firma przez lockdown straciła przynajmniej kilkadziesiąt milionów złotych. A pomoc od państwa czasem przynosi odwrotny skutek. Cacek zdradził również, że w niektórych przypadkach franczyzobiorcy wręcz nie chcą sprzedawać jedzenia na dowóz, bo im się to nie opłaca. - Dostają 100 czy 200 tysięcy złotych i wychodzą lepiej niż przy dowożeniu jedzenia - stwierdził. Jak tłumaczył, taka forma sprzedaży ma bardzo niskie marże. Generuje więc obrót, ale właściciel mało na tym zarabia. Jednak przez wyższy obrót spada dotacja od państwa, więc niektórzy wolą nie sprzedawać nic niż oferować dania na wynos.

Tranksrypcja:Ile już straciliście przez ten drugi lockdown?...
rozwiń
Oj trudno tutaj mi teraz mówić, bo gdyby
nie był spółką giełdową, to mniej się obawiał, co mam mówić, a czego nie mówić. Niestety umówmy się, giełda generalnie
i zasady giełdy bardziej kneblują niż pomagają informacjom dla małych inwestorów, chociażby z takiej prostej przyczyny, że
czego bym nie powiedział, to może być uznane albo za
cenotwórcze albo za marketing. Jakbym się nie obejrzał,
mogę dostać po głowie. Więc
te zasady bardziej blokują managerów, moim zdaniem. Natomiast to są dziesiątki milionów, to są dziesiątki milionów w żaden sposób...
A o jakiej perspektywie czasowej mówimy? Przez ten drugi lockdown, tak? Czy mówimy o całym zeszłym roku?
Mówimy o perspektywie związanej z pandemią. Drugi lockdown
już trwa, ile?
110, 112 dni? Zwróćmy
uwagę, że gastronomia od 13 marca zeszłego roku, weźmy sobie nawet od marca, jest
już zamknięta ponad pół roku - zamknięta. Jaki biznes bez
bardzo mocnego wsparcia, bo mówimy, że wsparcie jest. Tak, jedni dostają wsparcie, a drudzy nie dostają
wsparcia. Jedni dostają wsparcie jako takie, a drudzy dostają totalnie niewystarczające. Jak już mówiłem wielokrotnie, gastronomia
to nie jest jednolita branża. To są różnego rodzaju podmioty,
jedni oferują szybkie jedzenie, inne z obsługą kelnerską.
Nawet te z obsługą kelnerską są bardziej casualowe i są restauracje premium, które jeszcze więcej tracą na
tym, gdyż głównie tam klient biznesowy, którego dzisiaj praktycznie nie ma, korzysta
z tych restauracji. Są restauracje typu kantyna w zakładzie pracy, jak są
zamknięte biurowce, to one bardzo cierpią. Więc to jest bardzo różnorodny biznes. Taka pomoc
pod tytułem: dobrze, bierzemy
procent od sprzedaży, niekoniecznie, ile kto stracił, niekoniecznie, powiedziałbym sobie, najbardziej trafioną.
No cóż, ja na przykład niektórych naszych restauratorów nie mogę nawet zmobilizować za mocno do rozwożenia
delivery, bo im się po prostu zwyczajnie nie opłaca. Marżowość na delivery jest tak niska dzisiaj, że
oni wolą czekać i nic nie robić, i mówią: dobra, to jak ja mam nawet dostać te 100-200 tysięcy, to ja
na tym wychodzę lepiej niż jak będę robił Delivery. Bo nikt nie ma świadomości, że delivery podbija wartość sprzedaży, spada dotacja, a
de facto marża na delivery jest bardzo małą, mizerna, czołgająca się blisko zera. A franczyzobiorcy już
zaczęli wypowiadać umowy?
Nie, my nie mamy takich przypadków. Staramy się franczyzobiorcą pomagać merytorycznie
i na ile możemy, no głównie merytorycznie, na ile możemy, to też odraczać im płatności. Więc
tutaj
na ten moment jakichś strat - ja mówię tu głównie o Sphinksie, bo tam chyba jedna
w piwiarni Warki została, może nie tyle wypowiedziana,
co nie przedłużona, bo się skończyła ta umowa. Okej. Natomiast na razie tutaj
jak
uznajemy, że jesteśmy w stanie sobie pomóc, to działamy dalej wspólnie. A czy
korzystaliście z jakieś rządowej tarczy?
My tylko otrzymaliśmy tarczę, znaczy restauratorzy jako każdy osobny podmiot, dostawali na
wiosnę. Jeden restaurator nie otrzymał, bo tak nieszczęśliwie uruchomił działalność, że uruchomił w listopadzie działalność i
w związku z tym, koniec listopada, w związku z tym nie zdążył
mieć odpowiedniej skali zatrudnienia, bo szkolił ludzi, testował, zawsze są to na początku pierwsze umowy zlecenia
i się szkoli ludzi, patrzy, kto się nadaje i nie zdążył się w związku z tym, nie załapał na żadne wsparcie, mimo inwestycji. Teraz
przy tej drugiej tarczy już wsparcie otrzymał. Natomiast my jako z Sphinx Polska, jako organizator, dostaliśmy
wsparcie na wiosnę. Natomiast przy tym drugim lockdownie, oprócz odroczenia składek ZUS, bo podkreślam,
nie umorzenia, a odroczenia, nie dostaliśmy do tej pory żadnego wsparcia, nawet złotówki. To
może rozważają państwo pozew, już są takie pierwsze inicjatywy ze strony gastronomii?
Ja już mówiłem, nie jestem zwolennikiem pozwów,
to każdy ma inną sytuację. My skorzystaliśmy z tarczy
i ogłosiliśmy uproszczone postępowanie restrukturyzacyjne, złożyliśmy wniosek
do ARP w tak zwanym programie polityka nowej szansy, czyli to jest pożyczka, która później jest spłacana.
Natomiast do tej pory nie dostaliśmy od ARP - powiedzmy, procesuje
się. W regulaminie było 1 do 30 dni, dzisiaj już mija już ponad 100 dni i wniosek się procesuje,
powiedzmy, i nie jestem w stanie powiedzieć, kiedy takie wsparcie będzie.
4 reakcje
1
1
2
Podziel się
Komentarze (2)
14-02-2021
Baron pis Ważne że jest na kościół na telewizję rządową oraz na pieniądze za głosy poparcia
zobacz więcej komentarzy (2)
bDRTNuHB
KOMENTARZE
(2)
Baron pis
2 miesiące temu
Ważne że jest na kościół na telewizję rządową oraz na pieniądze za głosy poparcia
Dietetyk
2 miesiące temu
A co dzidek myśli, że państwo da im miliony? Jedź facet do Europy i znajdź otwartą restaurację albo pub. Tu ludzie nie jęczą jak cwaniactwo w Polsce. Zarabiali miliony i nie mają oszczędności? Żałosne cwaniaczki. Jedzenie podłe to i może dobrze że pozamykani. Może zaczną traktować gości z szacunkiem a nie podawać jedzenie jak ze