"To nas odróżnia od innych marek". Leapmotor chce być europejskim "chińczykiem"

Inne chińskie marki w Europie muszą się uczyć same, głównie na własnych błędach - mówi money.pl Tiansu Xin, CEO Leapmotor International. To chińska marka motoryzacyjna, będąca częścią koncernu Stellantis. Podczas Brussels Motor Show pokazała trzy nowe modele.

Tiansu Xin, CEO Leapmotor InternationalTiansu Xin, CEO Leapmotor International
Źródło zdjęć: © Materiały prasowe, Stellantis | David Plas
Marcin Walków
Dźwięk został wygenerowany automatycznie i może zawierać błędy

Marcin Walków, money.pl: Jaki to był rok dla marki Leapmotor w Europie?

Tiansu Xin, CEO Leapmotor International: Jesteśmy dopiero na początkowym etapie rozwoju, ale odpowiedź rynku jest pozytywna – nie tylko w Polsce, ale w ogóle w Europie. Pierwsze dwa modele zaprezentowaliśmy we wrześniu 2024 r. – T03 i C10. Dopiero 2025 był pierwszym pełnym rokiem naszej działalności. W Brukseli ogłosiliśmy światowe premiery trzech nowych modeli, co sprawia, że mamy ofertę dla segmentów od A do D.

Oprócz aut elektrycznych wprowadzamy także "elektryki" z range extenderem (małym silnikiem spalinowym, który działa jak generator, zasilając baterie - przyp. red.). A to rozwiązuje jeden z poważniejszych problemów na tutejszych rynkach, czyli range anxiety - klienci w Europie wciąż boją się, że samochód elektryczny nie zapewni im wystarczającego zasięgu. Zbudowaliśmy fundament w postaci sieci 800 punktów sprzedaży w Europie. Ten rok przyniesie kolejne premiery. To wszystko sprawia, że nasz start w Europie uważam za udany.

Chińskie marki konkurują nie tylko z tymi już obecnymi w Europie, ale również ze sobą. Niektórzy producenci z Państwa Środka wchodzą tutaj z kilkoma naraz. Jak Leapmotor chce się wyróżnić na ich tle?

Uważam, że model biznesowy Leapmotora jest unikalny w porównaniu z pozostałymi chińskimi markami. Powstaliśmy zaledwie 10 lat temu, a w 2023 r. Stellantis zainwestował 1,5 mld euro, obejmując udziały. Po drugie, wspólnie utworzyliśmy joint-venture, w którym to Stellantis ma 51 proc. udziałów w Leapmotor International, które rozwija markę poza Chinami. Dlatego jesteśmy 15. marką z rodziny Stellantis. Taka konstrukcja umożliwia nam wykorzystanie dwóch mocnych atutów naszych akcjonariuszy.

Chińskie auta zagrożeniem dla naszej gospodarki? "Pytanie, jak Europa będzie się bronić"

Czyli?

Nasza chińska firma-matka dostarcza nam innowacyjne technologie i produkty w szybkim tempie. Zaś Stellantis oferuje potężną infrastrukturę o globalnym zasięgu – nie tylko z perspektywy sieci sprzedaży, ale też logistykę. Bez tego trudno byłoby wprowadzić w ciągu jednego roku nową markę na cztery kontynenty i do ponad 40 krajów. Dla innych chińskich producentów to po prostu niemożliwe, a naprawdę robi różnicę.

Zanim Leapmotor zadebiutował w Europie, przeprowadziłem rozmowy z wieloma inwestorami, dzięki czemu zidentyfikowałem kilka problemów, z którymi borykają się chińscy producenci, a mianowicie zaufanie i wiarygodność. Niektóre chińskie marki wprowadzono na rynek europejski, ale w Chinach zbankrutowały.

Kolejny problem to dostępność części. Jeśli klient ma problem z samochodem, nie chce czekać nawet 6-9 miesięcy na sprowadzenie odpowiednich komponentów z Chin. Jeszcze przed debiutem stworzyliśmy w Europie magazyn części, w 100 proc. zaopatrzony i przygotowany. Czas ich dostarczenia do punktu serwisowego Stellantis to jeden lub dwa dni od złożenia zapotrzebowania. To wszystko nas odróżnia od innych chińskich marek, które pojawiły się w Europie.

Chińscy producenci mają przewagę cenową. Co się stanie, jeśli Komisja Europejska narzuci minimalne ceny?

Nie możemy patrzeć na to w oderwaniu od innych czynników. Kwestie regulacyjne wciąż nie zostały ustalone, to wciąż sprawa w toku. Nie wiemy, jak ostatecznie będzie wyglądać otoczenie prawne. Po drugie, wrócę do naszego unikalnego modelu biznesowego i elastyczności, którą mamy. Gdy Unia Europejska ogłosiła i wdrożyła cła, mieliśmy do dyspozycji zakłady produkcyjne Stellantis w 30 krajach na całym świecie. To pozwoliło nam zidentyfikować odpowiednie miejsca do produkcji naszych modeli. To nasza przewaga.

Czy chciałby pan, żeby Leapmotor stał się "chińską Dacią", a może raczej zbliżył się do Volkswagena?

Leapmotor to tak młoda marka, że jest dopiero raczkującym dzieckiem – trudno więc, byśmy konkurowali ze 100-latkiem. Najpierw musimy podnieść świadomość marki, a na to potrzeba czasu. Chcemy też rozwijać się w oparciu o długoterminowy i zrównoważony model biznesowy.

Konsumentom chcemy oferować doskonałe rozwiązania dla mobilności w zasięgu ręki. Wspieramy się w tym trzema filarami: dostępność dla wszystkich, spokój ducha i łatwość obsługi technologii.

Ta dostępność ma dwa aspekty. Geograficzny, aby odległość między dwoma punktami sprzedaży lub obsługi posprzedażowej można było pokonać w 25 minut. Drugi aspekt to dostępność cenowa. Najstarszy klient w Europie, który kupił naszego T03 to 93-letni obywatel Niemiec.

Nawet rozmawiając z szefami marek ze Stellantisa słyszę, że ich przewaga nad producentami z Chin to silne DNA i nierzadko 100-letnia historia. Leapmotor tego nie ma. Ile czasu potrzeba, aby chińskie marki w Europie mogły się poczuć jak u siebie?

Spójrzmy na marki z Japonii i Korei, które kiedyś też były "nowością" w Europie, pojawiły się odpowiednio w latach 70. i 90. ubiegłego wieku. Ile czasu zajęło im zbudowanie świadomości marki i udziałów w rynku? Dziś obserwujemy trzecią falę, czyli ekspansję producentów z Chin. My też potrzebujemy czasu, ale myślę, że mniej niż 20-30 lat, bo tyle zajęło to Koreańczykom i Japończykom. Uważam, że wystarczy 10-15 lat, aby ugruntować obecność na całym świecie.

10 do 15 lat – ile z chińskich marek przetrwa do tego czasu w Europie?

To bardzo trudne pytanie. W samych Chinach, jeśli cofniemy się o 3-4 lata, liczba producentów samochodów przekraczała 200-300. Dziś? Można ich niemalże policzyć na palcach obu rąk. Przemysł motoryzacyjny w Chinach nadal się konsoliduje. Niektórzy mówią, że w perspektywie 10 lat zostanie ich może czterech lub pięciu najsilniejszych.

Myślę, że za granicą sytuacja będzie podobna – nie wszyscy przetrwają, konsolidacja nastąpi nie tylko w Chinach, ale na całym świecie.

Jeśli porównamy chińskie auta na rynek chiński i te produkowane dla Europy, co je najbardziej odróżnia?

Przede wszystkim są to różnice wynikające z bardzo odmiennych regulacji dla każdego rynku. Ale każdy producent musi je spełniać, to obowiązek. To tylko jeden aspekt, bo drugim są preferencje klientów, a nawet różne warunki pogodowe.

W Chinach wiele samochodów ma wystający LIDAR na dachu, czego europejscy klienci nie lubią. W Państwie Środka takie rozwiązanie pozwala na wdrożenie również innych technologii, zbliżających do autonomicznej jazdy na poziomie trzecim. Ale dla Europy, a nawet Bliskiego Wschodu czy Afryki, to jeszcze za wcześnie. Klienci potrzebują czasu, aby przyzwyczaić się do nowości.

Stawia to przed nami wyzwanie, aby na każdym z interesujących nas rynków zaadaptować produkt, który chcemy tam sprzedać. To czasami dość prozaiczne kwestie, takie jak obecność haka holowniczego lub jego brak. Tu jednak również korzystamy z wiedzy i doświadczenia koncernu Stellantis, dzięki czemu rozumiemy każdy rynek i skracamy krzywą uczenia się. Inne chińskie marki muszą się tego wszystkiego uczyć same, głównie na własnych błędach.

Co będzie prawdziwym rynkowym testem dla Leapmotora w Europie – wartości rezydualne, które poznamy po około trzech latach?

Tak, wartość rezydualna jest jednym z kluczowych elementów, bo ma wiele implikacji. Marka może działać z długoterminową i konsekwentną wizją albo po prostu liczyć na krótkoterminowy zysk – i to ma znaczące przełożenie na wartość rezydualną za 2-3 lata. Dlatego, jak już powiedziałem, my chcemy działać w bardzo zdrowy, rentowny sposób i chcemy zostać w Europie na dłużej.

Rozmawiał Marcin Walków, dziennikarz i wydawca money.pl

Wybrane dla Ciebie
Miliarder Sergey Brin opuszcza Kalifornię, obawiając się nowego podatku dla bogaczy
Miliarder Sergey Brin opuszcza Kalifornię, obawiając się nowego podatku dla bogaczy
Problemy na Lotnisku Chopina z powodu śniegu. Są przekierowane i odwołane loty
Problemy na Lotnisku Chopina z powodu śniegu. Są przekierowane i odwołane loty
Rosną ceny nowych samochodów w Rosji. Wskazali powód
Rosną ceny nowych samochodów w Rosji. Wskazali powód
Trump grozi Kubie. "Nie będzie już więcej ropy ani pieniędzy"
Trump grozi Kubie. "Nie będzie już więcej ropy ani pieniędzy"
Minister Domański krytykuje prezydenta Nawrockiego. "Hipokryzja"
Minister Domański krytykuje prezydenta Nawrockiego. "Hipokryzja"
Rośnie napięcie w Iranie. Linie lotnicze wstrzymują loty
Rośnie napięcie w Iranie. Linie lotnicze wstrzymują loty
Startup Elona Muska od sztucznej inteligencji z wielomiliardową stratą
Startup Elona Muska od sztucznej inteligencji z wielomiliardową stratą
Zauważyli wyraźny trend na polskich drogach. Winny "fenomen na skalę europejską"
Zauważyli wyraźny trend na polskich drogach. Winny "fenomen na skalę europejską"
Sanatorium na NFZ czy prywatnie? Oto ile zapłacimy w 2026 roku
Sanatorium na NFZ czy prywatnie? Oto ile zapłacimy w 2026 roku
Podatek od psa w górę. Oto ile zapłacimy w 2026 roku
Podatek od psa w górę. Oto ile zapłacimy w 2026 roku
Trzymał w obrabowanym banku 600 tys. euro. Nowe szacunki strat po skoku stulecia
Trzymał w obrabowanym banku 600 tys. euro. Nowe szacunki strat po skoku stulecia
Gigantyczna kara dla policji. Komendant ujawnił dane kobiety po aborcji
Gigantyczna kara dla policji. Komendant ujawnił dane kobiety po aborcji