"Liczne ryzyka". Nie tylko konflikt na Bliskim Wschodzie jest hamulcem dla rozwoju LOT-u

Polskie Linie Lotnicze LOT nie opublikowały jeszcze wyników finansowych za 2025 r.; sprawozdanie wciąż jest audytowane. W przewoźnika uderza kryzys na Bliskim Wschodzie, ale mierzy się również z innymi wyzwaniami. Przykłady decyzji z ostatnich miesięcy pokazują też, że chwyta i wykorzystuje nadarzające się okazje, takie jak używane Dreamlinery.

Konflikt na Bliskim WschodzieNie tylko konflikt na Bliskim Wschodzie jest hamulcem dla rozwoju LOT-u
Źródło zdjęć: © Getty Images | Mateusz Włodarczyk NurPhoto, ZipZapic.com
Marcin Walków

"Konflikt w Iranie generuje liczne ryzyka dla transportu lotniczego" - podkreślają analitycy Banku Gospodarstwa Krajowego w "Raporcie oceny ryzyka kluczowych branż" po I kwartale. Bo choć rynek przewozów pasażerskich w Polsce cały czas rośnie, każda turbulencja może wpłynąć na wyniki linii lotniczych oraz przełożyć się na ceny biletów.

Konflikt na Bliskim Wschodzie rozpoczął się 28 lutego od amerykańsko-izraelskiego ataku na Iran, który wywołał odwetowe uderzenia Teheranu na cele w regionie. Natychmiast sparaliżowało to ruch lotniczy w regionie, uziemiło samoloty Emirates, Etihad i Qatar Airways, zamknęło huby w Zjednoczonych Emiratach Arabskich i Katarze. Przede wszystkim jednak przełożyło się na skok cen paliw, w tym paliwa lotniczego, czego skutki odczuwają przewoźnicy na całym świecie.

LOT ma nowe Boeingi 737 MAX 8. Zmieniono wnętrze samolotów

Mimo to pierwszy kwartał 2026 r. na polskim rynku lotniczym zakończył się wzrostem ruchu pasażerskiego o 12,7 proc. rok do roku (rdr), a w przypadku Polskich Linii Lotniczych LOT o 7 proc. rdr. Jednak końca konfliktu na Bliskim Wschodzie nie widać, a im bardziej będzie się przedłużał, tym mocniej uderzy w finanse linii lotniczych.

Paliwo lotnicze uderzy po kieszeni

W szczytowym okresie po wybuchu wojny cena paliwa lotniczego podskoczyła o 137 proc. do 187 dol. za baryłkę, w porównaniu z cenami z początku roku. Jak to wpływa na Polskie Linie Lotnicze LOT? Analityk BGK wskazuje, że narodowy przewoźnik nie publikuje sprawozdań kwartalnych, przez co ocena z zewnątrz bieżącej kondycji przewoźnika jest utrudniona.

- Przedstawiciele LOT wskazują, że spółka stosuje hedging, ale nie wiemy, jaka część dostaw ma zabezpieczone ceny i na jakim poziomie, stąd nie można ocenić jak duża jest ekspozycja na wzrost cen paliw - mówi money.pl Hubert Pyliński z Departamentu Analiz Branżowych w Banku Gospodarstwa Krajowego (BGK).

Bezpośrednio po atakach z 28 lutego LOT zawiesił połączenia do Tel Awiwu, Dubaju, Bejrutu i Rijadu. - Siatka połączeń PLL LOT na Bliski Wschód jest stosunkowo niewielka, stąd zawieszenie tych połączeń nie powinno mieć dużego wpływu na wyniki spółki - dodaje Pyliński.

Jednak każda strefa konfliktu, czyli biała plama na mapie świata, którą trzeba omijać, wpływa na układanie tras przelotu na innych kierunkach. Samoloty LOT-u, podobnie jak innych europejskich przewoźników, od wybuchu wojny w Ukrainie nie latają nad Ukrainą, Białorusią i Rosją. Szczególnie odcięcie od najkrótszych tras przelotu nad Syberią wpłynęło na nierentowność połączeń do Chin, dlatego LOT zawiesił swoją trasę do Pekinu, oddając pole Air China. Z kolei trasy przelotu do Japonii i Korei Południowej wydłużyły się, co przekłada się na wyższe koszty operacyjne.

LOT potrzebuje więcej Dreamlinerów

Nie tylko geopolityka wpływa na ograniczenia możliwości rozwoju siatki połączeń polskiego przewoźnika.

PLL LOT ma ograniczone możliwości rozwoju połączeń do Azji, co wynika z niedoboru samolotów dalekiego zasięgu, braku slotów na Lotnisku Chopina i osiągnięcia maksymalnej liczby połączeń wynikającej z umów bilateralnych m.in. z Indiami czy Koreą Południową - wylicza ekspert Banku Gospodarstwa Krajowego.

Przypomina, że w listopadzie LOT ma odebrać dwa używane Boeingi 787 Dreamliner po liniach lotniczych Thai Airways. Dzięki nim flota dalekiego zasięgu polskiego przewoźnika powiększy się do 17 Dreamlinerów. Pozwoli to na otwieranie nowych tras, choćby do Stanów Zjednoczonych, jak i zwiększanie częstotliwości połączeń na już istniejących kierunkach transkontynentalnych. Wiemy, że szuka też kolejnych okazji na rynku wtórnym.

Ponadto, od 2027 r. LOT będzie odbierać pierwsze samoloty Airbus A220 w dwóch wariantach, które mają zastąpić maszyny Embraera i stać się filarem floty regionalnej przewoźnika. Docelowo ma ona składać się z trzech typów samolotów:

  • Boeing 787 Dreamliner – do obsługi rejsów transkontynentalnych,
  • Boeing 737 MAX 8 – do obsługi połączeń średniego zasięgu,
  • Airbus A220-100 i A220-300 – do obsługi połączeń regionalnych, w tym krajowych.

Umowy bilateralne

Innym czynnikiem, który hamuje możliwości rozwoju siatki połączeń dalekiego zasięgu, są umowy bilateralne. Wynikające z nich ograniczenia są szczególnie widoczne w przypadku Korei Południowej i Indii. Ta z Koreą pozwala na siedem operacji z naszego kraju - pięć pasażerskich i dwie wyłącznie cargo.

Częstotliwość rejsów do Seulu to pięć połączeń tygodniowo, co wyczerpuje limit. Z kolei umowa bilateralna z Indiami pozwala na siedem rejsów tygodniowo do trzech miast: Delhi, Bombaju i Kalkuty.

- Sporą szansę stanowi wejście na rynek połączeń do krajów Azji Południowo-Wschodniej skupionych w ASEAN, z którymi UE ma zawarte porozumienie o otwartym niebie. Pierwszy krok został już wykonany, bo w październiku LOT zainauguruje loty do Bangkoku - przypomina Hubert Pyliński z BGK.

Rozwój w hubie i poza nim

LOT mierzy się też z ograniczeniami przepustowości swojego hubu, czyli Lotniska Chopina w Warszawie. Jego modernizacja ma zostać ukończona w 2029 r., uwalniając więcej przestrzeni dla rozwoju połączeń, także tych przesiadkowych polskiego przewoźnika. Od jakiegoś czasu LOT rozwija swoją siatkę połączeń krótkiego i średniego zasięgu z lotnisk regionalnych, także z pominięciem Okęcia.

Przykłady to bezpośrednie rejsy z Gdańska do Stambułu, z Krakowa do Paryża i Barcelony. Jednak na rynku połączeń bezpośrednich z lotnisk regionalnych LOT konkuruje bezpośrednio z tzw. tanimi liniami lotniczymi, czyli Ryanairem i Wizz Airem.

Pewne obawy mogą dotyczyć rentowności siatki połączeń krótkiego i średniego zasięgu PLL LOT. W 2026 r. narodowy przewoźnik coraz mocniej będzie konkurował o pasażerów z przewoźnikami niskokosztowymi, którzy także mocno zwiększają oferowanie z polskich lotnisk. Większość nowych tras uruchomionych lub planowanych do uruchomienia przez PLL LOT w 2025 i 2026 r. to kierunki turystyczne, na których dominują tanie linie. LOT wchodząc na ten rynek, będzie musiał oferować odpowiednio niskie ceny, co może mieć wpływ na marże. Bieżąca sytuacja związana ze wzrostem cen paliw i kosztów operacyjnych i z drugiej strony odroczonym popytem prowadzącym do spadku cen biletów może stanowić zagrożenie dla rentowności przewoźnika.

Hubert Pyliński z Departamentu Analiz Branżowych w Banku Gospodarstwa Krajowego (BGK)
Wypowiedź dla money.pl

"Z LOT-em nie będzie źle". Wpływ na wyniki finansowe

Polskie Linie Lotnicze LOT dotychczas nie opublikowały sprawozdania finansowego za 2025 r. Rok wcześniej wypracowały blisko 700 mln zł zysku netto, a na koniec 2023 r. przekroczyły 1 mld zł zysku netto. Już we wrześniu 2025 r. prezes Michał Fijoł mówił, że turbulencje na światowych rynkach "nie mogą pozostać bez wpływu na nasze tegoroczne wyniki finansowe".

Z rządu płyną jednak uspokajające głosy odnośnie do kondycji narodowego przewoźnika.

- Na pewno będzie to wynik dodatni. Obserwujemy rynek, inne linie tradycyjne i widzimy, co się dzieje z ich finansami. Z LOT-em nie będzie źle. (...) Ważne, że mamy plan na LOT, a pogłoski o jego śmierci są mocno przesadzone - mówił wiceminister infrastruktury Maciej Lasek podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach pod koniec kwietnia.

Marcin Walków, dziennikarz i wydawca money.pl

Wybrane dla Ciebie