Chiński rynek przez dekady wspierał wzrost Volkswagena, BMW i Mercedesa, ale dziś ma być dla nich największym obciążeniem. Jak opisuje Politico, chińscy producenci przez lata obserwowali i uczyli się, a teraz oferują lepiej wyposażone auta elektryczne taniej niż niemieckie marki. Jednocześnie największy rynek samochodowy świata ma w tym roku skurczyć się o jedną piątą, co zwiększa presję cenową i zaostrza rywalizację.
Sytuacja była widoczna przy publikacji wyników za pierwsze półrocze, gdy niemieccy producenci informowali o stratach liczonych w miliardach oraz o planowanych cięciach zatrudnienia i zamknięciach zakładów w różnych krajach Europy.
– Otoczenie nigdy nie było tak trudne, jak to, z którym mierzymy się dziś – powiedział inwestorom prezes Volkswagen Group Oliver Blume. – Gdy patrzymy w przyszłość, widzimy coraz więcej ryzyk – dodał.
WIDEOChińskie auta zagrożeniem dla naszej gospodarki? "Pytanie, jak Europa będzie się bronić"
Skutki odczuwalne w Europie, nie w Chinach
Chińscy klienci, którzy wcześniej cenili prestiż niemieckich marek, mają szybko przenosić zainteresowanie na lokalnych producentów oferujących nowocześniejsze rozwiązania i niższe ceny. – Tracą w Chinach na dużą skalę i mogą już nie być w stanie się tam odbudować – powiedział Pedro Pacheco, analityk motoryzacyjny z firmy doradczej Gartner.
Skutki mają być coraz mocniej odczuwalne nie w Chinach, lecz w Europie, w tym w niemieckich zakładach. BMW zapowiedziało redukcję 8 tys. miejsc pracy w Niemczech do końca 2027 r., a wypłaty odpraw mają ruszyć w październiku. Mercedes-Benz ma dążyć do wydłużenia tygodniowego czasu pracy z 35 do 40 godzin przy niezmienionym wynagrodzeniu. Volkswagen ma negocjować ze związkami zawodowymi plan ograniczenia zatrudnienia o 100 tys. osób i zamykania fabryk.
Paliwo dla AfD
Temat stał się też elementem sporu politycznego w Niemczech. Alternatywa dla Niemiec (AfD) ma wykorzystywać spadek wyników branży i zapowiedzi zwolnień do krytykowania rządu.
– Nawet kluczowe firmy przemysłowe, takie jak Volkswagen, Porsche czy Infineon, notują historyczne spadki zysków i planują w kolejnych latach redukcję setek tysięcy miejsc pracy. To pokazuje, jak daleko zaszła deindustrializacja naszej lokalizacji biznesowej – powiedziała w tym tygodniu Alice Weidel, jedna z liderów AfD.
W Europie i Ameryce Północnej niemieccy producenci nadal mają radzić sobie lepiej, ale słabsza sprzedaż w Chinach ma usuwać zyski osiągane na innych rynkach. Równolegle chińskie firmy, walcząc z konkurencją i nadwyżką mocy produkcyjnych u siebie, mają zwiększać eksport. Europa pozostaje jednym z głównych kierunków, a dane ACEA wskazują, że sprzedaż chińskich aut w UE wzrosła w pierwszej połowie roku o 63 proc. (z 338 tys. w 2025 r. do prawie 549 tys. w 2026 r.), co ma odpowiadać za niemal 10 proc. całej sprzedaży.
Opisując konsekwencje dla europejskiego rynku, media zwracają uwagę, że rosnąca obecność chińskich marek w UE wpływa także na producentów mniej związanych z Chinami. W materiale przywołano przykład Renault, które ma odczuwać konkurencję w segmencie niższych cen, a Dacia zanotowała spadek sprzedaży rok do roku o 8 proc. w pierwszej połowie 2026 r.
Komisja Europejska próbuje ograniczać napływ aut elektrycznych wyprodukowanych w Chinach – nałożyła cła po dochodzeniu antysubsydyjnym. Według doniesień dodatkowe koszty nie zatrzymały jednak fali importu, a cła nie obejmują hybryd plug-in, co ma pozostawiać chińskim producentom istotną lukę.
Problemy branży motoryzacyjnej dokładają się do trudnej sytuacji niemieckiej gospodarki i stają się wyzwaniem politycznym dla kanclerza Friedricha Merza, zwłaszcza przed wyborami regionalnymi w Saksonii-Anhalt i Meklemburgii-Pomorzu Przednim, gdzie AfD ma silną pozycję.
– Przyjrzyjcie się uważnie, nie pozwólcie, by informacje z mediów społecznościowych - bez względu na to, skąd pochodzą - były waszym jedynym źródłem. Zamiast tego spójrzcie na to, co rząd federalny próbuje osiągnąć – powiedział Merz na początku tego miesiąca.
Źródło: Politico