Prawie jak limuzyna prezydenta. Jeździłem BMW serii 7, ale elektrycznym

Marcin Walków
BMW serii 7, choć nie elektryczne, służy jako limuzyna prezydentBMW serii 7, choć nie elektryczne, służy jako limuzyna prezydenta
Źródło zdjęć: © Agencja Wyborcza.pl, money.pl | Marcin Walków, Michał Borowczyk, ZipZapic.com

"Prawie" robi w tym przypadku sporą różnicę, bo głowa państwa nie jeździ zwykłym BMW serii 7 prosto z salonu. Jednak z perspektywy prezencji samochodu i komfortu, jaki zapewnia we wnętrzu, w BMW i7 M70 xDrive można poczuć się jak VIP.

BMW serii 7 ma to, czego potrzebuje limuzyna: przekraczające długość 5 metrów nadwozie, szeroką i długą maskę, masywny, budzący respekt pas przedni podkreślony wąskimi reflektorami i sporych rozmiarów grillem. Choć w przypadku "elektryka" to po prostu plastikowa atrapa.

BMW serii 7. Wygląd i wnętrze

Jeśli do tego dodamy matowy lub dwukolorowy lakier, limuzyna zyskuje jeszcze więcej punktów do stylu i zwracania uwagi na ulicy. Choć przyznać trzeba, że po trzech latach od premiery seria 7 trochę już spowszedniała i nie jest rzadkim widokiem na drogach. Nic dziwnego, że ten rok przynosi lifting.


WIDEO
Technologiczny Samochód Roku Wirtualnej Polski 2023: BMW i7 

BMW i7 M70 xDrive

Długość

5391 mm

Szerokość

1950 mm

Wysokość

1544 mm

Rozstaw osi

3215 mm

Prześwit

136 mm

Pojemność bagażnika

500 l

Źródło: autocentrum.pl

W limuzynie najważniejszy jest fotel z tyłu po prawej stronie, dlatego uwagę skierujmy na początek właśnie tam. Dostęp do niego zapewniają dość długie i szeroko otwierające się drzwi. Nie trzeba się z nimi jednak siłować – można je z gracją otworzyć, jak również zamknąć, automatycznie, jednym naciśnięciem dotykowego przycisku.

Choć to auto pięciomiejscowe, nie po to kupuje się limuzynę, by ściskać z tyłu trzy dorosłe osoby. Największy komfort zapewnia dwóm dorosłym, gdy środkowe miejsce służy jako podłokietnik.

Wspomniany fotel po prawej stronie – w opcji za dopłatą – można rozłożyć do pozycji półleżącej – z wyprostowanymi nogami i pochylonym oparciem. Dołóżmy do tego wentylację, podgrzewanie i masaż oraz wysuwany spod sufitu spory ekran, i mamy przepis na namiastkę business lounge'u lub miejsca w klasie biznes na czterech kołach. Funkcja VIP eliminuje jednak z użytku miejsce dla pasażera z przodu, które automatycznie przesuwane jest do przodu i składane, by "uwolnić" podnóżek.

  • BMW i7 M70 xDrive
  • BMW i7 M70 xDrive
  • BMW i7 M70 xDrive
  • BMW i7 M70 xDrive
  • BMW i7 M70 xDrive
  • BMW i7 M70 xDrive
  • BMW i7 M70 xDrive
  • BMW i7 M70 xDrive
  • BMW i7 M70 xDrive
  • BMW i7 M70 xDrive
  • BMW i7 M70 xDrive
  • BMW i7 M70 xDrive
  • BMW i7 M70 xDrive
  • BMW i7 M70 xDrive
  • BMW i7 M70 xDrive
  • BMW i7 M70 xDrive
  • BMW i7 M70 xDrive
  • BMW i7 M70 xDrive
  • BMW i7 M70 xDrive
  • BMW i7 M70 xDrive
  • BMW i7 M70 xDrive
  • BMW i7 M70 xDrive
  • BMW i7 M70 xDrive
[1/23] BMW i7 M70 xDrive Źródło zdjęć: © money.pl | Marcin Walków

W BMW serii 7 oprócz fotela VIP liczy się tak naprawdę tylko jeszcze jedno miejsce – kierowcy. Nieważne, czy za kierownicą zasiada szofer czy właściciel, tu też można liczyć na spory komfort i wygody w postaci masażu czy wentylacji. I choć deska rozdzielcza jest mocno multimedialna i cyfrowa, jak to w nowych modelach bawarskiej marki, nie wygląda to źle (albo mój wzrok już się przyzwyczaił i pogodził). Niespecjalnie można też zarzucić coś ergonomii. Choć fizycznych przycisków jest mało, najważniejsze funkcje są w zasięgu ręki albo jednego kliknięcia.

BMW serii 7 na drodze. Silnik, osiągi, ekonomia, wrażenia z jazdy

Napęd elektryczny wydaje się wręcz stworzony dla samochodów takich jak ten – mających zapewnić wysoką dynamikę jazdy, ale i ponadprzeciętny komfort. Od ciszy w kabinie, przez płynne ruszanie i rekuperacyjne hamowanie, po – kiedy trzeba – szybką "ucieczkę" na drugi pas lub sprint – nawet poniżej 3,7 sekundy od zera do "setki".

To zasługa dwóch silników elektrycznych o łącznej mocy 660 KM i 1100 Nm momentu obrotowego. Bez wątpienia to osiągi sportowego samochodu "ubrane" w szatę luksusowej limuzyny. Do tego bezstopniowa skrzynia i napęd na cztery koła xDrive. Akumulatory pod podłogą mają pojemność 101 kWh, co pozwala na pokonanie około 500 km, głównie w warunkach miejskich.

Bo po wyjechaniu na drogę ekspresową lub autostradę zasięg dość szybko topnieje, szczególnie jeśli "elektryk" będzie użytkowany w warunkach zimowych. Wtedy realnie można liczyć na około 300 km. I mniej więcej tyle uzyskałem na trasie z Warszawy do Krakowa, podczas której doładowałem baterie od razu po przekroczeniu granic stolicy Małopolski.

Oczywiście, sporo zależy od modelu użytkowania. Jadąc trasą z miejsca wyposażonego w ładowarkę (choćby AC 22 kW) do celu, w którym mamy pewność, że podepniemy wtyczkę, można dojechać na jeden raz nawet z wydrenowanymi do 10 proc. bateriami u kresu podróży. W większości sytuacji przyda się jednak choćby jeden postój przy szybkiej ładowarce. Po to, by nawet w kilkanaście minut odzyskać do 80 proc. pojemności. Sporo jednak zależy od parametrów samej ładowarki.

Nie sposób nie wspomnieć o komfortowym zawieszeniu, a także armii kamer, czujników i asystentów, utrzymujących samochód na pasie ruchu, przejmujących prowadzenie w miejskich korkach i – częściowo – także na autostradach i drogach szybkiego ruchu.

Ile kosztuje BMW serii 7? Ceny na polskim rynku

Elektryczna seria 7 BMW w wersji przedliftowej kosztowała od 540 tys. zł. Jeśli jednak mowa o najmocniejszym "elektryku", czyli właśnie i7 M70 xDrive, to jego konfigurator startował od 820 tys. zł. W nowym cenniku dla wersji po liftingu różnice są podobne.

Wybrane dla Ciebie