biznes klasa (strona 12 z 23)

5 tys. zł za jeden dzień jazdy. Ujawnia kim są jego klienci
2
5:19

5 tys. zł za jeden dzień jazdy. Ujawnia kim są jego klienci

Wynajem luksusowych samochodów to biznes wymagający nie tylko kapitału, ale i ogromnej cierpliwości. Klienci płacą nawet 5 tys. zł za dobę jazdy Lamborghini, a właściciel wypożyczalni zdradza, kto najczęściej sięga po takie auta i na czym naprawdę zarabia ta branża. Karol Myśliński założył Cylindersów w wieku 22 lat. Dziś, mając 30 lat, zarządza flotą około stu aut i generuje 12 mln zł rocznego przychodu. Jak mówi, biznes opiera się nie na Ferrari czy Lamborghini, ale na SUV-ach i limuzynach. – Inwestowanie w sportowe samochody to jest jak gra na wysokich dźwigniach – przyznaje. W ofercie są zarówno Porsche 911, jak i Mercedesy klasy S. Najdroższe samochody pełnią jednak głównie funkcję wizerunkową. – Biznes robi się właśnie na SUV-ach i na limuzynach – tłumaczy współzałożyciel Cylindersów. Luksusowe limuzyny potrafią być wynajmowane nawet przez 200 dni w roku i generują około 100 tys. zł przychodu rocznie, podczas gdy sportowe auta wyjeżdżają zaledwie kilkadziesiąt razy. Kim są klienci? Młodsi wybierają hot hatche, takie jak Audi RS3, by poczuć "strzał z wydechu”. Z kolei trzydziesto- i czterdziestolatkowie, często z branży IT lub deweloperskiej, decydują się na Porsche 911, testując je przed zakupem. Ważną grupę stanowią też menedżerowie i dyrektorzy przyjeżdżający do Polski na kontrakty. – To są bardzo dobrzy klienci, dlatego że potrzebują samochodu na kilka miesięcy i chcą się czuć jak w domu – mówi Myśliński. Rynek nie jest jednak wolny od ryzyka. Właściciel przyznaje, że zdarzają się kradzieże, rozbite auta czy nawet przypadki wykorzystywania samochodów do przestępstw. – Wszystko w tym biznesie się zdarzało – podkreśla. Dlatego kluczowe są procedury weryfikacji klientów oraz utrzymywanie wysokiej jakości obsługi. – Widzę, że wiarygodność i uczciwość wobec ludzi są kluczowe. Klient musi czuć, że nikt go nie oszukał – dodaje. Mimo rosnących kosztów ubezpieczeń i problemów z utrzymaniem floty, Cylindersi nadal rozwijają działalność. – Najem nie zniknie. My po prostu będziemy musieli dostosować się do tego, co przyniesie rynek – podsumowuje Karol Myśliński. Zobacz całą rozmowę na YouTube.
Łukasz Kijek

Ł. Kijek

Opcje
"Firmy już się wycofują". Polka wieszczy zmianę na rynku pracy
116
6:11

"Firmy już się wycofują". Polka wieszczy zmianę na rynku pracy

Maja Schaefer, współtwórczyni Zowie wystąpiła w ostatnim odcinku "Biznes Klasy Young". Jednym z wątków rozmowy było drenowanie polskich talentów. Według niej przez lata zagraniczne koncerny inwestowały w Polsce, bo mogły tu liczyć na niższe koszty pracy i zdolnych inżynierów. Teraz sytuacja się zmienia. - Polacy przestają być tańsi. To się kończy. Już firmy wycofują się z Polski. Zaczęło się od produkcji, ale będzie się to działo także w centrach outsourcingowych – tłumaczy Schaefer. Jej zdaniem rosnące koszty, a także postępująca automatyzacja sprawiają, że dotychczasowy model rozwoju traci rację bytu. Zdaniem współzałożycielki Zowie, Polska stoi przed ogromnym wyzwaniem: przestawić gospodarkę z odtwarzania na tworzenie. – My dzisiaj tworzymy rzeczy, a nie odtwarzamy. To wymyślanie jest zupełnie innym sposobem pracy i funkcjonowania organizacji – mówi. Ten proces wymaga jednak zmiany kultury organizacyjnej i podejścia do pracy. Jak zaznacza Schaefer, wciąż dominują specjaliści, którzy potrafią wykonywać kod, ale niekoniecznie wymyślać nowe rozwiązania. To zaś decyduje o marżach i potencjale rozwoju. – Musimy tworzyć rzeczy zamiast odtwarzać. To jest właśnie ta największa różnica – dodaje. Zowie to polska firma, która tworzy agentów AI zdolnych do prowadzenia rozmów z klientami.
Łukasz Kijek

Ł. Kijek

Opcje
Polka buduje giganta AI. Według niej jeden zawód praktycznie przestanie istnieć
269
3:19

Polka buduje giganta AI. Według niej jeden zawód praktycznie przestanie istnieć

– AI absolutnie zmienia rynek pracy i nie ma tutaj co się oszukiwać, że zupełnie inne są potrzeby, jeżeli chodzi o pracowników – mówi Maja Schaefer w "Biznes Klasie Young". W jej ocenie nawet 90-95 proc. osób pracujących w obsłudze klienta będzie musiało się przekwalifikować. – Potrzebujemy coraz mniej osób, które wykonują odtwórczą pracę, a coraz więcej takich, które potrafią połączyć kropki i współpracować ze sztuczną inteligencją – przekonuje. Schaefer jest współtwórczynią Zowie, czyli polskiej firmy, która tworzy agentów AI zdolnych do prowadzenia rozmów z klientami szybciej i lepiej niż człowiek. Według niej jesteśmy świadkami rewolucji, która nie przypomina żadnej wcześniejszej. Zmieni ona nie tylko rynek pracy, ale też sposób, w jaki konsumenci porozumiewają się z markami. - Wyobraź sobie, że ta maszyna, ten AI ma dostęp do wszystkich informacji w czasie zero. Człowiek, żeby sięgnąć do twojej historii zakupów, czy twojego stanu konta, stanu transakcji, on musi wykonać kilka operacji. Musi zacząć od tego systemu, do tamtego systemu, sprawdzić, czasami porozmawiać ze swoim przełożonym. Maszyna podejmuje decyzję w zero sekund. Dochodzi do tej informacji w zero sekund. W związku z czym jest w stanie dostarczyć odpowiedź znacznie szybciej - opowiada.
Łukasz Kijek

Ł. Kijek

Opcje
Wysyła tysiące Polaków na wakacje. Zdradza, ile zarabia
3
5:26

Wysyła tysiące Polaków na wakacje. Zdradza, ile zarabia

Gościem ostatniego odcinka "Biznes Klasy" był Maciej Nykiel, prezes i współzałożyciel Nekery, czyli touroperatora. który zajmuje się "produkcją wycieczek". - To my negocjujemy z hotelami, liniami lotniczymi, ubezpieczamy klientów i bierzemy odpowiedzialność za cały wyjazd - mówi w programie Nykiel. Nekera współpracuje z około 2600 biurami agencyjnymi w Polsce, a głównym kanałem sprzedaży pozostają agenci, choć firma korzysta też z internetu i mediów społecznościowych. Przychody firmy w 2025 roku mogą przekroczyć 100 milionów złotych. - Marża pierwszego stopnia dla touroperatorów to około 20 proc., ale realna marża netto po odjęciu wszystkich kosztów to zwykle 1-3 proc. To nie jest marża, która podbija serce analityków finansowych - mówi gość "Biznes Klasy". A ile zarabia samo biuro podróży, które nie organizuje wycieczki, a jedynie zajmuje się jej sprzedażą i kontaktem z klientem? - Prowizja sprzedającego ofertę touroperatora wynosi średnio około 10 proc. - Jeżeli klient kupuje wakacje za 10 tysięcy złotych, to dla agenta zostaje około tysiąca złotych - wyjaśnia Maciej Nykiel. Podkreśla, że to właśnie ta część marży pokrywa koszty działania sieci agencyjnych, a touroperator musi ze swojej części opłacić koszty pracowników, podatki i dopiero na końcu liczyć na niewielki zysk. Zobacz całą rozmowę.
Łukasz Kijek

Ł. Kijek

Opcje