WAŻNE
TERAZ

Przełom na linii Polska-Ukraina? Zełenski ogłasza 5 decyzji

decyzja rpp

"To mocne słowa, ale Adam Glapiński kłamie". Członek RPP ujawnia, co dzieje się w Narodowym Banku Polskim
127
5:16

"To mocne słowa, ale Adam Glapiński kłamie". Członek RPP ujawnia, co dzieje się w Narodowym Banku Polskim

- RPP jest organem niezależnym, na szczęście. Jedynym łącznikiem z NBP jest Adam Glapiński, który stoi na jej czele. Nie wiedzieliśmy o konflikcie w zarządzie NBP, który jak się okazuje, toczy się od kwietnia. Tak wynika z ujawnionych przez Pawła Muchę informacji - powiedział w programie "Newsroom" WP Ludwik Kotecki, członek Rady Polityki Pieniężnej. - Dopiero 3 listopada dowiedzieliśmy się o wszystkim, a wygląda na to, że sprawa będzie miała swój ciąg dalszy. Na ostatnim posiedzeniu Rady, myślę, że mogę to powiedzieć, domagaliśmy się wyjaśnień od obu stron konfliktu. Pan prezes uznał jednak, że nie mamy do tego prawa, bardzo szybko uciął dyskusję. Odmówił nam spotkania z zarządem NBP, a to byłoby najlepsze rozwiązanie. Zamknięcie się w jakimś pomieszczeniu i wyjaśnienie wszystkich kwestii. Do tego nie doszło, bardzo żałuję. RPP jest jednym z trzech organów NBP, oprócz zarządu i prezesa. I najlepiej w zaciszu gabinetów to wyjaśnić, ale mleko się wylało. Prezes Glapiński ws. konfliktu z Muchą kłamie, to mocne słowa, ale to trzeba powiedzieć. To nie jest tak, że my mamy te posiedzenia RPP spokojne i przyjemne i że za każdym razem znajdujemy wspólne rozwiązanie. Tak nie jest. Wydawało się, że kwestie ograniczenia dostępu do protokołów z posiedzeń, materiałów, dostępu do analityków, dotyczą tylko członków RPP. Teraz okazuje się, że także zarządu NBP. I to nie jest tak, że chodzi wyłącznie o Pawła Muchę. On sam wspomina, że jest więcej członków zarządu w konflikcie z Glapińskim, ale to jest jeszcze groźniejsze dla funkcjonowania NBP – dodaje.
Łukasz Kijek Łukasz Kijek
Tusk dostał z NBP jasny sygnał. "Glapiński ma w rękawie kolejne asy"
236
3:15

Tusk dostał z NBP jasny sygnał. "Glapiński ma w rękawie kolejne asy"

RPP po listopadowym posiedzeniu pozostawiła stopy procentowe NBP bez zmian. Stopa referencyjna pozostała na poziomie 5,75 proc. Decyzja ta nie jest całkowitym zaskoczeniem. Czy Adam Glapiński, szef NBP, pogroził palcem Donaldowi Tuskowi, który prawdopodobnie stanie na czele nowego rządu? - Pan Adam Glapiński ma manierę zaskakiwania rynków - powiedział w programie "Newsroom" WP prof. Paweł Wojciechowski, były minister finansów. - I jak widać po jego poprzednich konferencjach prasowych, chce utrzymać dobry kurs. Ale bynajmniej nie chodzi o kurs złotego. Tylko o kurs dobrej zmiany, kurs polityczny. Wielokrotnie mówił, że po zmianie władzy, która "ma służyć Niemcom", czeka nas zwrot w polityce gospodarczej. Straszył m.in. wprowadzeniem euro. Może być tak, że prezes NBP i popierający go członkowie RPP będą teraz prowadzili bardziej niezależną politykę pieniężną, sprzyjającą obniżeniu inflacji. Mówił, że inflacja spada na łeb na szyję, ale nagle z pozycji "gołębiej" przeszedł w "jastrzębią". Wydaje się, że Adam Glapiński stara się dostosować do nowej sytuacji. Jeszcze nie wie, co się wydarzy, ale on lubi zaskoczyć. Chce, by jego show było kontynuowane. W pakiecie ma inne instrumenty, które może wykorzystać, np. sprzedaż papierów wartościowych, co zwiększy presję wśród inwestorów. To może stworzyć trudności z finansowaniem długu publicznego. Prezes NBP jest wierny swojemu obozowi politycznemu. Wiemy, że od lat jest związany z odchodzącą władzą – zaznacza Wojciechowski.
Paweł Pawłowski Paweł Pawłowski
Kurs złotego szaleje. Padły mocne słowa. "Zlekceważył sprawę"
327
4:33

Kurs złotego szaleje. Padły mocne słowa. "Zlekceważył sprawę"

- Adam Glapiński zlekceważył sprawę, mówiąc o wahnięciu złotego. To nie są wahnięcia. Już podczas konferencji prasowej prezesa NBP kurs złotego spadał. W ciągu kilku dni odnotowaliśmy aż 5 proc. wzrostów walutowych. To zachowanie godne tureckiej liry - powiedział w programie "Newsroom" WP Piotr Kuczyński, analityk Xelion. - Jak to wpływa na Polaków? Ci, którzy pracują w firmach mało importujących, a dużo eksportujących, mogą się cieszyć. Tam złoty zyskuje. Zyski są większe i jeśli firmy się tym zyskiem z nimi podzielą, to jest to dla nich dobra wiadomość. Importerzy mogą się tylko martwić, bo ich koszty sprowadzenia towarów zza granicy rosną bardzo szybko. Teoretycznie powinni się też martwić wszyscy konsumenci, bo Polska wiele towarów sprowadza. W sklepach będzie drożej. Na stacjach też powinno być drożej. Teoretycznie. W każdym kraju, w którym nie ma wyborów, ceny by rosły, bo szaleją ceny ropy. Jeśli cena ropy rośnie, a dolar traci, to cudów nie ma, cena na stacji powinna być dużo wyższa. Ale Orlen, monopolista, nie sprzedaje natychmiast tego, co importuje. Cena zawsze zależała od tego, co dzieje się na giełdach. Teraz jest wręcz odwrotnie, ceny spadają. Wszystko zależy od tego, co się stanie po wyborach i jak zarząd Orlenu będzie z tego rozliczany - dodał ekspert.
Najpierw wybory, potem rekordowa inflacja. Polska idzie śladem Węgier?
266
3:09

Najpierw wybory, potem rekordowa inflacja. Polska idzie śladem Węgier?

Węgry miały najpierw wybory, teraz mają inflację najwyższą w Europie. Czy Polska idzie tą sama drogą? - Na pewno ryzyka cyklu wyborczego niosą poważne zagrożenia dla skuteczności realizacji założeń polityki RPP - powiedział w programie "Newsroom" WP prof. Przemysław Litwiniuk, członek Rady Polityki Pieniężnej. - Patrząc chociażby na podpisaną nowelizację ustawy budżetowej widzimy, że nastąpiło pewne poluzowanie polityki fiskalnej, która – jak deklarowano na początku roku – miała być neutralna w kontekście decyzji RPP. Wydaje się, że neutralna nie będzie. RPP nie ma narzędzi ingerowania w to, co robi rząd, ale powinna reagować pewną postawą. Dziś taką postawą najbardziej ostrożną jest taktyka: wait and see, czyli czekać i obserwować, co wydarzy się na jesień. Absolutnie wystrzegałbym się podejmowania działań, które miałyby być spójne z polityką rządu pod kątem tępienia ostrza instrumentów polityki pieniężnej. Wakacje kredytowe, coraz tańsze kredyty świadczą o tym, że spodziewane jest złagodzenie instrumentów polityki pieniężnej. A tymczasem nasza gospodarka przestaje być tak atrakcyjna, jak była jeszcze na początku roku. Korzyści związane z aprecjacją złotego mogą się tak szybko skończyć, jak nas szybko zaskoczyły swoją skalą – przewiduje ekspert.
Łukasz Kijek Łukasz Kijek
PiS dopięło swego. Członek RPP mówi o skutkach podwyżki 500 plus
215
4:12

PiS dopięło swego. Członek RPP mówi o skutkach podwyżki 500 plus

- 800 plus jako jeden z elementem presji na waloryzację świadczeń jest narzędziem, które stępia ostrze mechanizmów polityki pieniężnej - powiedział w programie "Newsroom" prof. Przemysław Litwiniuk, członek Rady Polityki Pieniężnej. - Rolą RPP nie jest pouczanie rządu, czy tez instruowanie go, w jaki sposób ma prowadzić politykę, ale Rada ma narzędzia, by na tę politykę reagować. Na pewno obniżka stóp procentowych nie jest na to sposobem, ponieważ integracja tego typu zjawisk powoduje istotne trudności z wykonaniem zadania, jakie Konstytucja nakłada na RPP. Mówiąc wprost: podwyżka 500 plus to jeden z argumentów, który przemawia przeciwko obniżaniu stóp procentowych. Mamy do czynienia z zespołem czynników ekspansji polityki fiskalnej rządu. One powinny być postrzegane kumulatywnie w obszarze ryzyk, które dotyczą skuteczności polityki pieniężnej NBP. To efekt presji na waloryzację świadczeń, a 800 plus to tylko jeden z przykładów, jest jeszcze 14-sta emerytura, tarcza antyinflacyjna, zamrożenie cen gazu i prądu i żywności. Pytanie jest takie: co przyniesie 2024 r.? Czy będzie kontynuacja tych działań? Są analizy, które mówią, że kwestie związane z ochroną cen energii elektrycznej mogą przynieść wzrost inflacji o 2 proc., a powrót do 5 proc. VAT na żywność – wzrost o 1 proc. Trzeba jednak poczekać na projekt ustawy budżetowej rządu, by ten wpływ konkretnie oszacować – zaznacza członek RPP.
Łukasz Kijek Łukasz Kijek
Stopy procentowe w dół przed wyborami? Członek RPP: to będzie szkolny błąd
195
6:00

Stopy procentowe w dół przed wyborami? Członek RPP: to będzie szkolny błąd

– Obniżenie stóp procentowych na jesień będzie szkolnym błędem – powiedział w programie "Newsroom" prof. Przemysław Litwiniuk, członek Rady Polityki Pieniężnej. – Stopy Europejskiego Banku Centralnego i Rezerwy Federalnej rosną. Najnowsza myśl naukowa dotycząca zwalczania inflacji w warunkach uporczywej inflacji bazowej nie namawia, by w takiej sytuacji, w jakiej znajduje się obecnie polska gospodarka, łagodzić politykę NBP. Zwłaszcza że są one łagodzone mechanizmami polityki fiskalnej rządu. Mówię o tarczach, wakacjach kredytowych, o kredycie z dopłatą rządu. Ten ostatni program jeszcze niewielu osobom pomógł spełnić marzenia o własnym "M", a już podrożył ceny za m kw. mieszkania i pomógł deweloperom. Dzisiaj, kiedy cel (inflacyjny – przyp. red.) wynosi 2 proc. rok do roku, a jesteśmy na poziomie 10,8 proc. i mając na uwadze, że decyzje RPP działają w odroczonej perspektywie, uważam, że podejmowanie decyzji w oparciu o argument jednocyfrowego wskaźnika, nie jest racjonalne. Trzeba dobrze przeanalizować to, co będzie działo się jesienią, kiedy będzie bliżej wyborów i kiedy odrodzi się konsumpcja. Ważne są też ceny ropy. To wszystko skłania do refleksji, że nie czas na otwieranie szampana. Inflacja jest uporczywa i jeśli nie opanujemy jej, to nasza gospodarka przestanie być atrakcyjna dla inwestorów. Presja na waloryzację i indeksację świadczeń powoduje dodatkowo, że budżet przestanie być beneficjentem wysokiej inflacji. Nie mogę powiedzieć, jak zagłosuję podczas posiedzenia RPP, ale zdaje się, że mój pogląd nie będzie przesądzający w tej sprawie – stwierdził Litwiniuk.
Łukasz Kijek Łukasz Kijek