nieruchomości (strona 44 z 380)

Premier apeluje do Polaków o ocieplanie domów. Koszt? Kilkadziesiąt tysięcy złotych
WIDEO

Premier apeluje do Polaków o ocieplanie domów. Koszt? Kilkadziesiąt tysięcy złotych

W świetle obecnego kryzysu energetycznego premier Mateusz Morawiecki zaapelował niedawno, by Polacy postarali się ocieplić domy przed tegorocznym sezonem grzewczym. Jak się okazuje, koszty takiej inwestycji są ogromne. - Według moich kalkulacji ocieplenie klasycznego, parterowego domu o podstawie 10 na 10 metrów to koszt 35-40 tys. zł netto z robocizną - wyliczył w programie "Newsroom" WP Tomasz Narkun, inwestor i analityk rynku nieruchomości. - Pytanie, czy przy tym, co się zaczyna dziać w firmach i gospodarcze, kogokolwiek będzie na to stać. Problem będzie dotyczył głównie starych domów, które dotychczas nie były docieplone i są ogrzewane węglem lub jego pochodnymi. Wątpię, by ich właściciele mieli na to fundusze. Nie jest to tanie, a poza tym jeśli ktoś robi taki remont, powinien jednocześnie zadbać o wymianę stolarki okiennej czy sprawdzić, co się dzieje z dachem - ocenił. I dodał, że warto jesienią zrobić badania termowizyjne domu. - Nie jest ono takie drogie, kosztuje kilkaset złotych. Pokaże nam dokładnie, skąd się biorą straty ciepła, fachowiec może nam powiedzieć, w którym miejscu docieplić dom. Wcale nie trzeba robić gruntownego remontu, jeśli komuś brakuje pieniędzy, to można to zrobić amatorsko - wyjaśnił. - Czeka nas bardzo ciężka zima, ludzie chyba jeszcze nie są do końca świadomi, co ich czeka i jakie będą opłaty za gaz, energię elektryczną, ogólnie za ogrzewanie - skomentował.
Agnieszka Kopacz-Domańska Agnieszka Kopacz-Domańska
Ceny mieszkań w dół nawet o 20 procent. Optymistyczny scenariusz dla rynku wtórnego
WIDEO

Ceny mieszkań w dół nawet o 20 procent. Optymistyczny scenariusz dla rynku wtórnego

W otoczeniu recesyjnym, które nas czeka, i w otoczeniu wysokich stóp procentowych rzadko kiedy utrzymują się ceny nieruchomości. Już teraz widzimy dane za ostatnie dwa miesiące, zgodnie z którymi na rynku wtórnym zaczął się okres stabilizacji, a w niektórych miastach nawet okres korekty. Niewątpliwie duże znaczenie mają cykle na rynku nieruchomości, choć mało kto o tym mówi. Mieliśmy cykl stabilizacji, później eksplozji tego rynku, a teraz mocnego schłodzenia - mówił w programie "Newsroom" WP Tomasz Narkun, inwestor i analityk rynku nieruchomości. - Uważam, że wiele będzie zależało od naszych wynagrodzeń, czy one będą podążały realnie za inflacją. Prawdopodobnie nie, bo wchodzimy w taki okres, że bardziej będziemy bali się o pracę niż o to, czy dostaniemy jakąkolwiek podwyżkę. I jeśli wejdziemy w dość mocną recesję związaną z kryzysem energetycznym, to myślę, że niewiele osób może myśleć o zakupie nieruchomości w 2023 i 2024 roku. A to może doprowadzić do korekty. Stawiam, że ona się pojawi, szczególnie na rynku wtórnym i w przypadku większych mieszkań - dodał. Jak tłumaczył, w przypadku mieszkań z drugiej ręki już teraz w Gdańsku, Szczecinie, Lublinie, Zielonej Górze mamy obniżki rzędu 5 proc. Prawdopodobnie dołączą też inne miasta, a skala obniżek będzie jeszcze większa. - Na rynku wtórnym jakaś korekta się należy. Myślę, że między 10 a 20 procent - ocenił ekspert. Dodał też, że w przypadku rynku pierwotnego na razie deweloperzy są w bardzo dobrej sytuacji i tutaj będzie trudniej o przecenę.
Agnieszka Kopacz-Domańska Agnieszka Kopacz-Domańska