rynek mieszkaniowy (strona 5 z 19)

Ceny w Niemczech doszły do ściany. Firmy upadają. "Alarm dla Polski"
WIDEO

Ceny w Niemczech doszły do ściany. Firmy upadają. "Alarm dla Polski"

- Niemcy borykają się z największą recesją w budownictwie w tym stuleciu. Tam kluczowy jest problem kosztowy. Koszt budowy doszedł już do ściany i rynek nie jest w stanie już zaakceptować poziomu cen. Myślę, że to samo może czekać nas w Polsce - powiedział w programie "Newsroom" WP Tomasz Narkun, inwestor i analityk rynku nieruchomości. - Deweloperzy bardzo ograniczyli budowy i są pierwsze duże upadłości firm. Im po prostu nie opłaca się budować. Rynek ze względu na wysokie stopy procentowe doszedł do kresu siły nabywczej. I to się wszystko rozjechało. Nic się nie sprzedaje. Ciekawe, że ceny spadły od 10 do 15 proc. Powód? Dużo zrobiły unijne wymogi energetyczne. Największe spadki widzimy na rynku wtórnym. Nowe przepisy mówią o tym, że jeśli chcemy kupić stary dom, to są tylko 3 lata na dostosowanie go do nowych norm. To oznacza ok. 300-400 tys. zł, które trzeba przeznaczyć na renowację. I ceny zaczynają się urealniać. Dziś nikt w Polsce o tym nie myśli. Ludzie kupują dom w zabudowie szeregowej i myślą, że przez lata będą na spokojnie sobie w nim różne rzeczy remontować. Tymczasem ten czas będzie gonił. Poza tym w najbliższym czasie ma się pojawić zakaz ogrzewania domów piecami gazowymi. To kolejny problem. Będą także podatki od ogrzewania. To wszystko wpłynie na rynek wtórny. On się bardzo rozjedzie z rynkiem pierwotnym. Będzie tu duże rozwarstwienie - prognozuje ekspert.
Patrycjusz Wyżga Patrycjusz Wyżga
Nowy program mieszkaniowy rządu już pewny. Ekspert: rynek przejęli spekulanci
WIDEO

Nowy program mieszkaniowy rządu już pewny. Ekspert: rynek przejęli spekulanci

Rząd Donalda Tuska pracuje nad nowym programem mieszkaniowym, który zastąpi Bezpieczny Kredyt 2 proc. wdrożony przez poprzednią władzę. To dobry pomysł? - To zależy dla kogo. Cieszą się kupujący, których nowy program obejmie i sprzedający, których oferta zmieści się w kryteriach - powiedział w programie "Newsroom" WP Tomasz Narkun, inwestor i analityk rynku nieruchomości. - Dziś jesteśmy w takiej fazie cyklu na rynku nieruchomości, która jest przepełniona spekulacjami. To się powtarza i zawsze rozpala opinię publiczną. Mamy na rynku dość wysokie ceny, jak na polskie realia. Ale to nie jest tak, że tylko kredyt 2 proc., czy inne programy mieszkaniowe, które się pojawią, wpływają na wzrost cen. W grę wchodzi wiele czynników. Nikt nie mówi o tym, że mamy dziś „Rzeczpospolitą Spekulacyjną” na rynku nieruchomości. Era łatwego zarobku na tym rynku sprawiła, że spekulantów jest coraz więcej. Mieszkania zamiast trafiać do ludzi, którzy ich najbardziej potrzebują, są hurtem wykupywane przez inwestorów, którzy nimi o obracają. Wykupują pół bloku, a to podbija ceny. Nieruchomości w Polsce stały się obiektem dużych spekulacji. Piłkarze, sportowcy, dziennikarze - wszyscy dziś mówią o nieruchomościach. Ekonomiści zachęcają do inwestowania w mieszkania. Nikt nie przyjmuje już do wiadomości, że ceny mogą spaść. Kolejne osoby wchodzą na rynek i chcą na nim zarobić. Ale moim zdaniem już niedługo wszyscy przekonamy się, że nie jest to już tak łatwy pieniądz jak dotychczas - uważa ekspert.
Patrycjusz Wyżga Patrycjusz Wyżga