wideo (strona 35 z 97)

Składka zdrowotna. "Drastyczna zmiana. Wzrost obciążeń o kilkaset procent"
WIDEO

Składka zdrowotna. "Drastyczna zmiana. Wzrost obciążeń o kilkaset procent"

Rząd planuje podnieść składkę zdrowotną, przedsiębiorcy zapłacą dużo więcej. Władze jednak nie wykluczają, że ostateczny poziom podniesienia składki będzie niższy. Wzrost będzie rozłożony w czasie? - Myślę, że to jest testowanie możliwości wprowadzenia rozłożonego w czasie zwiększenia obciążeń podatników, prowadzących jednoosobową działalność gospodarczą, bo tylko tej grupy dotyczy ta propozycja. Zakładam, że to są wypracowane i testowane przez rząd koncepcje - powiedział w programie "Money. To się liczy" Grzegorz Baczewski, dyrektor generalny Konfederacji Lewiatan. - Ta zmiana docelowo będzie oznaczała bardzo drastyczny wzrost obciążeń podatkowych. Powiedzmy sobie szczerze, to nie jest wzrost składki zdrowotnej, a odejście od odliczenia części składki zdrowotnej od podatku dochodowego, co oznacza wzrost tego podatku. Mówimy o wzroście o 9 proc., bo wielu przedsiębiorców rozlicza się na podstawie ryczałtu. Bardzo wyraźnie widać, że przejście na 3-procentową składkę zdrowotną, liczoną od dochodu, jest - nawet przy niskich dochodach - zwiększeniem obciążeń o kilkaset procent. Warto powiedzieć, że docelowo rząd i tak zakłada dojście do 9 procent. Nie wiemy, czy to będzie w 2024, czy wcześniej. To odłożenie w czasie systemowej zmiany, która będzie powodowała bardzo drastyczną zmianę warunków rozliczeń przedsiębiorców. W okresie, w którym znaczna część przedsiębiorców boryka się jeszcze ze skutkami pandemii koronawirusa i z bardzo dużą niepewnością - dodał.
Patrycjusz Wyżga Patrycjusz Wyżga
Paweł Orlikowski Paweł Orlikowski
Waloryzacja emerytur 2022. Ile konkretnie? Inflacja zje podwyżki? Ekspert wylicza
WIDEO

Waloryzacja emerytur 2022. Ile konkretnie? Inflacja zje podwyżki? Ekspert wylicza

Rząd przyjął projekt budżetu na 2022 rok, zakłada m.in. waloryzację ren i emerytur na poziomie 4,89 proc. O ile konkretnie wzrosną emerytury? - Najniższa emerytura to będzie około 1315 złotych, minimum, a może nawet 1320 zł. Mówimy o kwotach brutto - powiedział w programie "Money. To się liczy" Oskar Sobolewski, ekspert Instytutu Emerytalnego. Był też pytany, czy waloryzacja emerytur nie zostanie zjedzona przez wzrost cen. - Oczywiście głównym powodem waloryzacji jest inflacja, czyli wzrost cen, który w ostatnich miesiącach rozpędza się coraz bardziej i też jest historyczny, patrząc po ostatniej dekadzie. Finalnie duża część, pytanie jak duża, zostanie skonsumowana przez wszechobecne podwyżki cen, czy to produktów żywnościowych, czy energii, kosztów paliwa. Ale nadal jest to ustawowe prawo do zwiększenia wartości świadczenia. Gdyby tego nie było, emerytury co roku znaczyłyby coraz mniej, ich wartość byłaby coraz niższa. Inną kwestią jest poziom wyznaczenia waloryzacji, kreatywność budżetu od wielu lat osiąga kolejne poziomy. Tu nie ma wątpliwości, że jest to szukanie oszczędności wszędzie, gdzie się da. Jedną z opcji jest wpisywanie do budżetu minimalnego wskaźnika waloryzacji, a ona pewnie będzie jeszcze wyższa. Może się jednak okazać, że gdyby rząd szykował się do przedterminowych wyborów, to ta waloryzacja mogłaby być również kwotowa, na poziomie co najmniej 100 zł. Chociaż dopóki nie będzie rozpisanych wcześniejszych wyborów nie powinniśmy się tego spodziewać - odparł.
Paweł Orlikowski Paweł Orlikowski
Polski Ład. Episkopat oburzony zapowiedzią wyższych podatków. Ks. Kobyliński: Ludzie tego nie wybaczą
WIDEO

Polski Ład. Episkopat oburzony zapowiedzią wyższych podatków. Ks. Kobyliński: Ludzie tego nie wybaczą

Konferencja Episkopatu Polski krytykuje Polski Ład PiS. Poszło o podatki, których wzrost objąłby również duchownych. - Jestem bardzo zaskoczony. Od kilku lat mówimy o wręcz wzorcowym sojuszu między tronem i ołtarzem. I oto nagle mamy dwie wypowiedzi arcybiskupa Stanisława Gądeckiego, w których krytykuje polskie władze. Ja tego powiem szczerze nie rozumiem. Do tej operacji można było użyć skalpela, a użyto siekiery. Te wątpliwości można było w zupełnie inny sposób wyjaśnić - powiedział w programie "Newsroom WP" ks. prof. Andrzej Kobyliński z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego. - Tam gdzie są pieniądze, tam są dyskusje. Zasadniczo ludzie chcą mieć więcej pieniędzy niż mniej i płacić niższe podatki. Szkoda, że abp Gądecki upomniał się wyłącznie o księży, a nie wspomniał o innych grupach, które mogą czuć się zapomniane lub potraktowane niesprawiedliwie. Wypowiedź Kościoła Katolickiego w Polsce była potrzebna jeśli chodzi o szeroko rozumiane etyczne aspekty Polskiego Ładu, ale nie rozumiem tej stanowczości w przypadku marginalnej kwestii, czyli podatku ryczałtowego, który jest płacony przez księży pracujących w podatkach. Jest bardzo ostry hejt w kierunku abpa Gądeckiego. Ludzie w Polsce są przekonani, że biskupi i księża mają za dużo pieniędzy. Gdy domagają się jeszcze więcej pieniędzy, to ludzie nie potrafią tego wybaczyć - dodał.
Patrycjusz Wyżga Patrycjusz Wyżga
Paweł Orlikowski Paweł Orlikowski
Lex TVN a stosunki USA-Polska. "Będziemy czerwonym punktem na mapie"
WIDEO

Lex TVN a stosunki USA-Polska. "Będziemy czerwonym punktem na mapie"

Lex TVN to uderzenie w stosunki polsko-amerykańskie? Biznes na tym ucierpi? - Nie wiem, czy będą zrywane inne kontrakty, natomiast na pewno będzie osłabiało apetyt kapitału amerykańskiego, aby w Polsce inwestować. Discovery jest w tej chwili w trakcie łączenia się z Time Warner, wartość rynkowa połączonego koncernu to jest jak połowa polskiego PKB. To proszę sobie wyobrazić, co może oznaczać ten konflikt dla relacji polsko-amerykańskich - powiedział w programie "Money. To się liczy" Wojciech Kostrzewa, prezes Polskiej Rady Biznesu. - Jeżeli dodamy, że perłą w koronie Time Warner jest obecnie stacji CNN, to można sobie tylko dopowiedzieć, jakie będzie echo faktycznego wywłaszczenia, jeśli ta ustawa weszłaby w życie. Najgorsza rzecz jaką można sobie wyobrazić. Dla obywateli, bo będziemy pozbawieni pluralizmu i swobody wyboru, ale też dla całości stosunków gospodarczych. Jeszcze jedno, Stany Zjednoczone to nie tylko amerykańskie koncerny, które inwestują w Polsce, ale to również największy i najsilniejszy rynek kapitałowy świata. I każdy zarządzający funduszem inwestycyjnym będzie musiał na swojej mapie odznaczyć czerwony punkt o nazwie Polska i ryzyko przed wywłaszczeniem. To się przełoży na mniejszą liczbę inwestycji, bądź też oczekiwanie wyższych zwrotów z inwestycji. Tak, jak inwestuje się w krajach, które są uznane za niebezpieczne - dodał.
Paweł Orlikowski Paweł Orlikowski