Prawie 4 mld zł do spłaty. Pekao wzywa spółkę od Polimerów Police
Bank Pekao wezwał Grupę Azoty Polyolefins do spłaty niemal 4 mld zł kredytów zaciągniętych na inwestycję Polimery Police. To kolejny cios w projekt, który od lat generuje straty i stał się symbolem ambicji poprzedniej władzy.
Bank Pekao, działający jako agent kredytu, postawił w stan wymagalności zobowiązania Grupy Azoty Polyolefins wynikające z finansowania projektu Polimery Police. Chodzi o kredyty terminowe, obrotowe oraz VAT udzielone w maju 2020 r. Ich łączna, szacunkowa wartość to 3,952 mld zł – wynika z komunikatu Grupy Azoty.
Zgodnie z zawiadomieniem, 23 stycznia 2026 r. wszystkie kredyty, wraz z odsetkami i innymi należnościami, zostaną uznane za wymagalne. Do tego dnia Pekao domaga się spłaty całości zobowiązań przez Grupę Azoty Polyolefins, bez konieczności dodatkowych wezwań. Kredyty zostały udzielone w formule project finance i dotyczą realizacji inwestycji Polimery Police.
Najlepsze biznesy rosną w ciszy. Te branże wygrają 2026 - Paweł Łossowski w Biznes Klasie
Flagowa inwestycja PiS
Polimery Police to jedna z największych inwestycji przemysłowych ostatnich lat – budowa kompleksu do produkcji propylenu i polipropylenu w Policach, realizowana przez spółkę Grupa Azoty Polyolefins. Projekt miał wzmocnić krajowy sektor tworzyw sztucznych i ograniczyć zależność Polski od importu surowców. Przedsięwzięcie pochłonęło około 7 mld zł.
Budowa ruszyła na początku 2020 roku w podszczecińskich Policach. W czerwcu tego samego roku inwestycję wizytował ówczesny wicepremier i minister aktywów państwowych Jacek Sasin. – Jesteśmy dziś świadkami wydarzenia, które bez wątpienia świadczy o stale rosnącej sile polskiej gospodarki oraz zdolnościach inwestycyjnych spółek Skarbu Państwa – mówił podczas wizyty w Zakładach Chemicznych Police.
Jak podkreślał wówczas Jacek Sasin, projekt Polimery Police miał być dowodem na to, że państwowe koncerny potrafią inwestować "odważnie, a jednocześnie odpowiedzialnie", realizując przedsięwzięcia o strategicznym znaczeniu dla gospodarki.
Kilka lat później obraz inwestycji jest jednak zasadniczo odmienny. Projekt napotkał poważne problemy techniczne, finansowe i organizacyjne. Produkcja nie ruszyła zgodnie z planem, a koszty znacząco obciążyły bilans całej Grupy Azoty. Obecne władze spółki twierdzą, że na etapie podejmowania decyzji inwestycyjnych nie uwzględniono niekorzystnych trendów rynkowych, a skala zobowiązań przekroczyła realne możliwości finansowe grupy.
Odpisy i prokuratura
W ostatnich tygodniach Grupa Azoty poinformowała, że zakwalifikowała pożyczki udzielone spółce Polyolefins jako aktywa z utratą wartości i utworzyła odpis aktualizujący w wysokości 586 mln zł. Decyzja ta ma związek z trwającym postępowaniem restrukturyzacyjnym oraz analizą scenariuszy dezinwestycji.
Równolegle Grupa Azoty złożyła do prokuratury zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przy realizacji projektu. Spółka wskazuje na liczne nieprawidłowości ujawnione w toku analiz. Polyolefins wystąpiła również z pozwem arbitrażowym przeciwko Hyundai Engineering, generalnemu wykonawcy inwestycji, zarzucając mu niewywiązanie się z umowy.
Jak pisała Interia w październikowym materiale, Polimery Police od początku były obciążone błędami planistycznymi oraz kadrowymi. Obecne kierownictwo Grupy Azoty określa tę inwestycję jako "megalomanię poprzedniej władzy", podkreślając, że jej skala przerosła zarówno spółkę, jak i realia rynkowe.
– Ten projekt był megalomanią poprzedniej władzy. Został stworzony w skali, która przerasta Grupę Azoty, ale także możliwości oddziaływania tej inwestycji na rynek lokalny i rynek sprzedaży polipropylenu – mówił w październiku 2025 r. wiceprezes Grupy Azoty Andrzej Dawidowski w rozmowie z Interią. Wyliczał, że środki zaangażowane w projekt pochodziły w większości z kredytów krótkoterminowych i "obciążyły bilans całej grupy".
Jeszcze w lutym 2023 r. Grupa Azoty przekonywała, że "projekt ma strategiczne znaczenie dla krajowej gospodarki i zwiększy dynamikę rozwoju polskiego segmentu tworzyw sztucznych". Kilka miesięcy później na hucznym otwarciu fabryki – która wówczas, według obecnych władz spółki, nie prowadziła jeszcze produkcji – pojawił się premier Mateusz Morawiecki.
– Cieszę się, że ta inwestycja została wykonana w założonym czasie i budżecie – mówił wówczas ówczesny szef rządu.