200 nowych aktorów na rynku co rok. Branża ujawnia zarobki

- Na rynek pracy co roku trafia ok. 200 nowych aktorek i aktorów. Etat w teatrze znajdą nieliczni - powiedział przewodniczący Związku Zawodowego Aktorów Polskich (ZZAP) Robert Gulaczyk. W Sejmie we wtorek trwa wysłuchanie publiczne ws. rządowego projektu ustawy o zabezpieczeniu socjalnym artystów.

aktorzyNa rynek co roku trafia ok. 200 nowych aktorów. Etat znajdą nieliczni - mówi przewodniczący Związku Zawodowego Aktorów Polskich (ZZAP) Robert Gulaczyk
Źródło zdjęć: © East News, pap
Katarzyna Kalus
Każdego roku polskie uczelnie artystyczne wypuszczają około 120 aktorek i aktorów. Mowa tylko o uczelniach uprawnionych do nadawania tytułu magistra sztuki - wyjaśnił Gulaczyk. Dodał, że kolejne kilkadziesiąt osób kończy studia licencjackie lub szkoły prywatne. - Tym samym na rynek pracy co roku trafia około 200 nowych aktorek i aktorów - ocenił.

Były ambasador RP: upadek Putina może wywołać rozpad Rosji

Zwrócił uwagę, że dla większości tych aktorów szukanie pracy stanie się codziennym zajęciem, a etat w teatrze znajdą nieliczni. - Czy to oznacza, że reszta jest niepotrzebna? Absolutnie nie. Zdecydowana większość występuje gościnnie, próbując uzyskać doświadczenie, które będą mogli wpisać do swojego CV - wyjaśnił.

Wyjaśnił, że ZZAP monitoruje stawki za tzw. zrobienie roli w teatrze.

- Najczęściej to od 3 do 5 tys. zł. A mówimy o wynagrodzeniu za dwa-trzy miesiące pracy, bo tyle trwa proces powstawania spektaklu. W prestiżowych teatrach warszawskich bywa, że jest to więcej niż 7 tys. zł brutto - mówił. - Ale nawet wtedy mówimy o kwotach niższych niż minimalna płaca krajowa w przeliczeniu za miesiąc pracy - ocenił.

"Rezygnują z pracy, bo nie ma wsparcia państwa"

- Ze względu na brak zabezpieczeń społecznych i jakiegokolwiek wsparcia ze strony państwa z wykonywania zawodów artystycznych co roku rezygnuje ogromna rzesza ludzi. Pandemia przyspieszyła ten proces i odcisnęła zauważalne piętno - wyjaśnił.

- Zwyczajnie nie stać nas jako państwo na to, aby pozwolić na dalsze kurczenie się tej grupy zawodowej, żeby tak marnować potencjał ludzi, którzy powinni pracować na rzecz polskiej kultury - przekonywał. - Kultury, która sprawia, że czytamy po polsku, śpiewamy po polsku i oglądamy polskie przedstawienia - podkreślił Robert Gulaczyk.

źródło: PAP

Wybrane dla Ciebie