Trwa ładowanie...
Notowania
Przejdź na
Michał Krawiel
Michał Krawiel
|

Ceny prądu w górę. Enea odsłoniła karty, inni mogą pójść w jej ślady

Materiał powstał w ramach ekologicznej akcji WP naturalnie.
75
Podziel się:

Nawet 500 zł więcej trzeba będzie w przyszłym roku zapłacić za prąd, jeśli Urząd Regulacji Energetyki zgodzi się na podwyżkę taryf, jaką zapowiada Enea. To pierwsza spółka energetyczna, która ujawniła swoje plany. Nieoficjalnie mówi się jednak, że innym graczom marzą się takie same podwyżki.

Ceny prądu w górę. Enea odsłoniła karty, inni mogą pójść w jej ślady
Podwyżki cen prądu mogą być jeszcze wyższe, (Adobe Stock)

Enea zapowiedziała w piątek, że chciałaby podnieść ceny taryfy o 40 proc. Prezes Enei poinformował, że przełoży się to na realną podwyżkę prądu dla gospodarstwa domowego w granicach około 20 proc. Dodał, że pozwoli to wyjść jego spółce na zero. Teraz wszystko zależy od tego, czy taki wniosek taryfowy zatwierdzi URE.

Poprosiliśmy firmę Rachuneo o kalkulację dodatkowych kosztów dla przeciętnego gospodarstwa domowego w przypadku zgody URE. Biorąc pod uwagę zużycie energii na poziomie 2400 kWh i cenę taryfy wynoszącą 0,52 zł, to podwyżka skali roku, może wynieść 475,15 zł.

O cenach prądu zdecyduje URE

Propozycją podwyżki ze strony Enei nie jest zaskoczony publicysta energetyczny Jakub Wiech. – O tym, że spółki są zainteresowane podwyżkami na poziomie 40 proc. i więcej mówiło się już od pewnego czasu - komentuje Wiech.

- Wszystko rozstrzygnie się w trakcie negocjacji z URE. Regulator będzie starał się tłumić zapędy spółek, przez co będą one miały mniej pieniędzy na inwestycje. Wzrost cen będzie, ale zapewne mniejszy niż zapowiadane 40 proc. - ocenia ekspert.

Ceny prądu to wynik lat zaniedbań

Choć zapowiadany tak duży wzrost cen wydaje się zaskakujący, to mimo wszystko o tym, w którym kierunku zmierza polityka klimatyczna całej UE było bardzo dobrze wiadomo od dawna. Dlatego też eksperci są w tym zakresie jednogłośni – za kolejne podwyżki cen prądu winne są dekady zaniedbań polskich rządów w zakresie transformacji energetycznej.

Polski miks energetyczny oparty jest głównie na węglu, który w UE jest już od wielu lat na cenzurowanym. Kolejne rządy nie robiły nic w kierunku koniecznych zmian systemowych polskiej energetyki.

- To, że miks energetyczny jest jaki jest, to nie wina ostatnich sześciu lat rządów, ale rządy Zjednoczonej Prawicy zabetonowały dość skutecznie stare rozwiązania - wyjaśnia była prezes PGNiG Grażyna Piotrowska-Oliwa.

Zobacz także: Inflacja nadal rośnie. Komentarz ministra finansów. „To nie moment na drastyczne ruchy”

Skokowy wzrost cen energii związany jest z rekordowymi cenami za prawa do emisji CO2. We wrześniu po raz pierwszy przekroczyły one 60 euro za jednostkę. W sierpniu było to jeszcze 56 euro, a w czerwcu cena oscylowała w okolicach 50 euro.

Według ekspertów minimalny czas, jakiego Polska potrzebuje na zmianę miksu energetycznego i zmniejszenie udziału w nim węgla, to 10 lat. I - jak zauważa Grażyna Piotrowska-Oliwa w rozmowie z money.pl - dopiero wtedy wzrosty zaczną hamować.

Wzrost cen prądu odbije się na gospodarce

Skok cen energii odczują nie tylko odbiorcy indywidualni. Drogi prąd to także wyższe koszty pracy i produkcji. Im więcej będzie kosztowała nad Wisłą energia, tym polska gospodarka będzie mnie konkurencyjna w stosunku do innych państw. Ceny energii wpłyną na wiele branż.

Komentatorzy uważają, że małe zainteresowanie teką ministra klimatu wynika właśnie z tego, że w najbliższych latach to ten resort będzie musiał się tłumaczyć z problemów związanych z cenami prądu.

Zapytaliśmy inne spółki energetyczne, o jakie to taryfy planują zaproponować URE. Energa odpowiedziała nam, że propozycje nowych taryf są poufne i nie chce ich ujawniać. Czekamy na odpowiedź Taurona oraz PGE.

Zapytanie wysłaliśmy również do URE. Na jakie podwyżki się zgodzi? Biuro prasowe Urzędu przekazało nam, że odpowiedź będzie gotowa w poniedziałek. Opublikujemy ją, gdy tylko ją otrzymamy.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Źródło:
money.pl
KOMENTARZE
(75)
Biedaczek
rok temu
No to teraz wiemy kto zapłacić musi za wtopione pieniądze w Ostrołękę. Ponad 2 mld zł. Oni wyjdą na zero a my za to zapłacimy. Brawo PiS !!!
Twój nick
rok temu
Wina PiS
Brak slow
rok temu
40% i beda na zero. A ja sie pytam ile maja prezesy i kadra nierzadu i pracownicy na dole i jakim prawem tak duzo!!!!
Vis
rok temu
Wypowiedzieć natychmiast wszystkie pakiety klimatyczne i wiać z UE.
taaa
rok temu
Już lobby fotowoltaiczne i panelowe zadziałało gdzie trzeba a naiwni zwala wine na to i owo.....
...
Następna strona