Trwa ładowanie...
Zaloguj
Notowania
Przejdź na
oprac. WS,SAS
|

Dużo mówią, mało robią. Tacy pracownicy doczekali się własnej nazwy

37
Podziel się:

Dużo mówi się ostatnio o nowym trendzie na rynku pracy, tzw. "cichej rezygnacji". Ciekawym, chociaż wcale nienowym zjawiskiem, które można postawić na przeciwnym biegunie, są "głośni pracownicy". Kto to taki? W skrócie: mówią bardzo dużo o swoich obowiązkach, ale nie widać, żeby je wykonywali.

Dużo mówią, mało robią. Tacy pracownicy doczekali się własnej nazwy
"Głośni pracownicy" kładą wielki nacisk na to, aby mówić o swojej pracy, zamiast naprawdę skupiać się na wykonywaniu obowiązków. Zdjęcie ma charakter ilustracyjny (Getty Images, Abel Mitja Varela)

Nowe na rynku pracy zjawisko, jakim jest "cicha rezygnacja" (ang. "quiet quitting"), która pojawiła się wraz z pokoleniem Z, to niejedyna "zmora" pracodawców. Jak zwraca uwagę CNBC Make It, od dawna w wielu firmach można obserwować osoby, którym nadano nazwę "głośnych pracowników". Termin ten opisał André Spicer, profesor zachowań organizacyjnych i dziekan Bayes Business School.

Kim jest grupa opisana przez Spicera? Jak czytamy, są to pracownicy, którzy kładą wielki nacisk na to, aby mówić o swojej pracy, zamiast naprawdę skupiać się na wykonywaniu obowiązków. Można więc myśleć o nich jak o przeciwieństwie "cicho rezygnujących", którzy po prostu spokojnie robią tyle, ile do nich należy, ale nic więcej.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Zobacz także: Przestronny dom dla rodziny 2+2 - Pomysł na Dom #99

"Głośni pracownicy". Dużo mówią o swojej pracy, ale mało robią

Nicole Price, trenerka i ekspertka rynku pracy zauważa, że "głośni pracownicy" używają różnych metod autopromocji, mówiąc o tym, co robią lub planują zrobić. Są zwykle bardzo aktywni w mediach społecznościowych, gdzie stale publikują aktualizacje dotyczące swoich zadań i osiągnięć. Bardzo mocno skupiają się na autopromocji i chcą być widoczni.

Jak tłumaczy Price, niektórzy "głośni pracownicy" mówią zbyt dużo o swoich osiągnięciach, ponieważ brak im poczucia własnej wartości lub są niepewni siebie.

Ponadto niektórzy ludzie są motywowani przez zewnętrzne nagrody i uznanie, a nie nieodłączną satysfakcję z samego wykonywania pracy. Może to prowadzić do skupienia się na byciu widocznym i autopromocji w celu przyciągnięcia tych nagród – wyjaśnia ekspertka w rozmowie z CNBC Make It.

Z kolei Vicki Salemi, ekspertka do spraw kariery w portalu Monster.com, zwróciła uwagę, że tacy pracownicy mogą odczuwać potrzebę ciągłej autopromocji, ponieważ nie otrzymują uznania lub uwagi ze strony szefów lub współpracowników.

Jak "głośni pracownicy" wpływają na pracę zespołów

Jak przyznaje Salemi, badania z 2021 r. wykazały, że klimat autopromocji może "zmniejszyć spójność zespołu". Co więcej, "głośni pracownicy" mogą sprawić, że bycie widocznym i "pompowanie" autopromocji będą bardziej cenione niż rzeczywiste wyniki. To z kolei odbije się na tych zatrudnionych, którzy wolą, aby ich praca mówiła sama za siebie.

Ekspertka uzupełniła, że ciągła autopromocja "głośnych pracowników" może prowokować do rywalizacji, a nie zachęcać do współpracy. Może to również prowadzić do braku równowagi w tym, jak postrzegane jest rozłożenie włożonego wysiłku i to, komu będzie należało się uznanie za wykonaną pracę, co może mieć negatywny wpływ na morale zespołu – wskazała.

Co mogą zrobić liderzy zespołów z "głośnymi pracownikami"?

Jak zapobiec negatywnemu wpływowi "głośnych pracowników" na zespoły? Salemi wskazała, że najważniejsze, to wyznaczyć granice.

Jeśli prowadzisz rozmowę w zespole lub w takiej uczestniczysz, a twój kolega nie chce być cicho i mówi o czymś nieistotnym, możesz powiedzieć np.: "miejmy na uwadze czas wszystkich – zostało nam 10 minut spotkania, skupmy się, proszę, tylko zadaniach" – radzi.

Dodatkowo liderzy powinni dbać o to, by wszyscy członkowie byli oceniani na podstawie ich rzeczywistych wyników, a nie tylko zdolności do promowania się. Powinni doceniać wysiłek, rozumieć różne style pracy oraz rozmawiać z podwładnymi i przekazywać informacje dotyczące wyników.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Źródło:
money.pl
KOMENTARZE
(37)
bardzo stary ...
6 miesięcy temu
Może mi ktoś wyjaśni dlaczego w Narodowym Banku jest aż PIĘĆ ZWIĄZKÓW?????? Oraz czy pięciu przewodniczących jest na etatach z całą otoczką biurową???? Jeśli tak to BIZANCJUM W PEŁNI !!!!!!!
Marian
10 miesięcy temu
Dlatego ważne jest, żeby lubić swoją pracę, bo spędzamy w niej większą część życia. Ja uczyłem się w Studium Pracowników Medycznych i Społecznych i pracuje jako Protetyk słuchu. Cieszę się, że praca daje mi dużo satysfakcji, a do tego mogę żyć na poziomie.
Shingunto
10 miesięcy temu
Najgorsze jest to że trzeba pracować na ich pensje bo właśnie tacy pracownicy traktują pracę jak "przytulisko" a nie jak obowiązek....np ...a to samo się zrobi ....albo ..a nie robię bo przecież medalu za to nie dostanę...a człowiek odpowiedzialny musi pracować ta pensję....kiedy się człowiek poskarży że już ma za dużo na głowie to wtedy słyszy że jest pracownikiem konfliktowym i zaraz ma przesrane bo kierownik to taki sam krokodyl ... ogólnie lnie przesrane
Piotrek
10 miesięcy temu
"Fachowiec pełną gębą" Tak sie na nich mówi.
Xyz
10 miesięcy temu
Ciekawy artykuł. Sam widzę to u siebie. Mam dużo obowiązków na które narzekam, brakuje jeszcze bym podłogi zaczął zamiatać. Od funkcji kierowniczych po zamawianie herbat. Szef w ogóle się mną nie interesuje. 400km ode mnie. Odpala się prokrestynacja. Niechętnie wykonuje obowiązki. Zerowy feedback od szefa. Ani że dobrze sobie radzę ani że źle. Moja produktywność jest na prawdę niska. I faktycznie pensja w ogóle mnie nie motywuje. Nawet gdybym zarabiał 2 razy tyle nic by to nie zmieniło. Ale jak by szef pochwalił. Zainteresował się choć trochę, dużo by to zmieniło.
...
Następna strona