Wystarczyło kilka godzin. Ceny ropy zareagowały
Ceny ropy na rynkach spadły po komunikacie o "obiecującym przebiegu" pierwszej sesji rozmów delegacji USA i Iranu w Szwajcarii. Baryłka Brent kosztowała w poniedziałek o poranku nieco ponad 78 dolarów.
Po trwającej kilkanaście godzin sesji rozmów w Buergenstock nad Jeziorem Czterech Kantonów w Szwajcarii mediatorzy USA i Iranu ocenili, że rozmowy toczyły się "w pozytywnej i konstruktywnej atmosferze". Dodano, że "osiągnięto obiecujący postęp, w tym utworzono mechanizm dalszych rozmów technicznych".
Po tych doniesieniach ropa Brent ponownie spadła poniżej 80 dol. za baryłkę - w poniedziałek o poranku osiągnęła poziom 78,4 dol. (spadek o 1,79 proc.).
Ropa WTI zareagowała skromniej - jej cena spadła o nieco ponad 1 proc. do poziomu 75 dol. za baryłkę.
Bessa bez paniki? Filozof przypomina o priorytetach
Ropa tanieje po pierwszej rundzie rozmów USA i Iranu w Szwajcarii
Działania mediatorów pochwalił szef MSZ Iranu Abbas Aragczi. Ocenił, że ich starania przybliżyły zakończenie wojny w Libanie, a także wspomniał o uwolnieniu części zamrożonych aktywów irańskich.
Sankcje (amerykańskie - red.) na eksport ropy naftowej i produktów petrochemicznych zostały zawieszone, blokada zniesiona, część zamrożonych aktywów uwolniona, a Iranowi uruchomiono szeroko zakrojony plan odbudowy i rozwoju - napisał na platformie X irański minister.
Należy zastrzec jednak, że strona amerykańska nie potwierdziła informacji o odmrożeniu zablokowanych środków.
Strony utworzyły też linię komunikacyjną dotyczącą bezpłatnego przepływu statków przez cieśninę Ormuz. Jak podano, ruch ten ma na celu "unikanie incydentów i nieporozumień oraz zapewnienie bezpiecznego przepływu statków handlowych".
Co ciekawe, jeszcze kilka godzin wcześniej porozumienie było niepewne, a Iran ogłosił ponowną blokadę Ormuzu. W niedzielę Donald Trump groził zniszczeniem Iranu, jeśli władze tego kraju ponownie zamkną cieśninę.
Wielkie kontrowersje za oceanem wzbudza plan utworzenia funduszu na odbudowę Iranu. Według wcześniejszych doniesień chodzi aż o 300 mld dolarów ze specjalnie powołanego funduszu na rozruszanie inwestycji w zniszczonym wojną kraju. Wiceprezydent J.D. Vance ostatnio zaprzeczał, by Iran otrzymał jakiekolwiek pieniądze. Według niego potrzeba na ten cel między 100-200 mld dol. Amerykanie utrzymują, że to nie oni wpłacą miliardy na fundusz. Kto ma to zatem zrobić? Tego na razie nie wiadomo.