Policjant był bohaterem, teraz przez L4 może stracić pracę. "Jak uderzenie w twarz"
Policjant z Oławy może zostać zwolniony ze służby. Powodem ma być łącznie 359 dni spędzonych na zwolnieniach lekarskich w ciągu pięciu lat. Wcześniej był chwalony przez przełożonych i dostawał premie. - Same nieobecności, zwłaszcza jeśli od ich zaistnienia upłynął już jakiś czas, mogą być niewystarczające do tego, by skutecznie zwolnić pracownika - tłumaczy w rozmowie money.pl radca prawny Ewelina Pietrzak-Wojnicz.
Choć Konrad Kuś ma stosunkowo niewielki staż w policji, bo funkcjonariuszem został zaledwie pięć lat temu, to może się już pochwalić głośnymi interwencjami. Uratował kilkuletnie dziecko, które zachłysnęło się jedzeniem i straciło przytomność, brał udział w reanimacji 26-letniej kobiety, która zasłabła na ulicy, a ostatnio po dwóch godzinach rozmów przekonał mężczyznę, który chciał popełnić samobójstwo, aby tego nie robił.
Ratował ludzi, teraz walczy o mundur
"Jesteśmy dumni, że w szeregach oławskiej jednostki służą osoby, które pokazują, że policja to służba dająca ogromną satysfakcję między innymi z możliwości niesienia pomocy i ratowania ludzkiego życia" - tak jeszcze dwa lata temu o funkcjonariuszu wypowiadała się Komenda Wojewódzka Policji we Wrocławiu.
Rekordowy przemyt. Policjanci zabezpieczyli ponad tonę heroiny
Po pochwałach i premiach przyszedł kubeł zimnej wody. Komendant Wojewódzki Policji we Wrocławiu podjął decyzję o wszczęciu postępowania administracyjnego w kierunku jego zwolnienia ze służby. O sprawie jako pierwszy zaalarmował branżowy serwis "Służby w akcji".
"Kolejny dobry policjant ma zostać zwolniony dla 'dobra służby', bo, jak twierdzi komendant, za dużo przebywał na L4. Ale nikt nie bierze pod uwagę tego, że był na zwolnieniach z powodu wypadków na służbie. Tak wygląda 'dbanie' o funkcjonariuszy? Sierż. Konrad Kuś z KPP Oława od dzieciństwa marzył o służbie. Wstąpił do Policji, przeszedł szkolenia, patrolował ulice, ścigał przestępców, zatrzymywał osoby poszukiwane i ratował ludzkie życie" - podał serwis we wpisie na Facebooku. Jak czytamy, Konrad Kuś uczestniczył m.in. w wypadku radiowozu, a podczas innej interwencji miał doznać odmy płucnej.
Sam zainteresowany w rozmowie z money.pl nie ukrywa, że zawiadomienie o wszczęciu postępowania było dla niego ogromnym zaskoczeniem.
Siedziałem z żoną w domu, gdy listonosz przyniósł pismo, w którym czytam o wszczęciu postępowania w kierunku wydalenia mnie ze służby. Byliśmy z żoną w szoku, nie mogłem w to uwierzyć. Poczułem się tak, jakby ktoś uderzył mnie w twarz — mówi Konrad Kuś.
Jak dodaje, wcześniej był przedstawiany jako funkcjonariusz zaangażowany w służbę i nagradzany przez przełożonych.
- Otrzymałem 14 premii za zaangażowanie w służbę, oprócz tego dostałem pięć premii za zastępowanie policjanta na L4 i sześć premii za wzorowe wykonywanie obowiązków - wylicza policjant.
Konrad Kuś zapowiada, że będzie walczył o to, żeby pozostać w służbie.
- Nie tracę wiary. Wiem, jakim jestem policjantem, jaką mam opinię u koleżanek i kolegów. Chcę dalej pracować w policji i mam nadzieję, że wszystko dobrze się skończy - mówi mężczyzna.
359 dni na zwolnieniu lekarskim. Policja komentuje
Komenda Wojewódzka Policji we Wrocławiu w odpowiedzi na pytania money.pl potwierdza, że "wobec funkcjonariusza z Oławy, po otrzymaniu pełnej informacji od Komendanta Powiatowego Policji w Oławie na temat przebiegu jego niespełna 5-letniej służby, w maju 2026 r. Komendant Wojewódzki Policji we Wrocławiu podjął decyzję o wszczęciu postępowania administracyjnego w kierunku jego zwolnienia ze służby".
"Podstawą faktyczną wszczęcia była nieobecność funkcjonariusza w służbie przez 359 dni, w okresie od 2022 do 2026 roku i sprawa ta jest nadal w trakcie procedowania. Ze wstępnych analiz wynika, że tylko 30 procent absencji funkcjonariusza może zostać uznane za mające związek ze służbą, ale nie tylko ten fakt, lecz całokształt realizowanych przez policjanta działań i jego postawa, będą miały także wpływ na ostateczne decyzje kadrowe" - informuje biuro prasowe KWP we Wrocławiu.
"Apelujemy więc o powstrzymanie się od wydawania jednoznacznych ocen podjętych działań przed ich zakończeniem, gdyż przypominamy, że realizowane są one zgodnie z prawem i obowiązującymi procedurami wewnętrznymi. Podkreślić należy, że każdemu funkcjonariuszowi przysługują prawa wynikające z przepisów, w tym możliwość przedstawienia swojego stanowiska oraz korzystania z przewidzianych środków odwoławczych. Wspólnym bowiem celem jest zarówno dbałość o dobro funkcjonariuszy, jak i zapewnienie bezpieczeństwa mieszkańcom powiatu oławskiego oraz całego województwa" - przekonuje komenda wojewódzka.
Policjanci na L4. Oto liczby
W 2024 roku wiceminister spraw wewnętrznych i administracji Czesław Mroczek informował, że w normalnych warunkach na zwolnieniach lekarskich przebywa ok. 4–5 proc. policjantów dziennie.
Podczas listopadowej akcji protestacyjnej "Lucyna" w 2024 r. odsetek ten — według MSWiA — wzrósł do ok. 10 proc. Przy ówczesnym stanie zatrudnienia, wynoszącym 96 141 funkcjonariuszy, oznaczało to orientacyjnie ok. 9,6 tys. policjantów poza służbą.
Dane z Dolnego Śląska pokazują, że skala zwolnień lekarskich wśród policjantów była zmienna, ale nie rosła liniowo. W marcu 2023 r. na L4 było 955 funkcjonariuszy, w październiku 2023 r. — 940, w marcu 2024 r. — 1045, a w październiku 2024 r. — 1062. Tymczasem 7 listopada 2024 r., czyli w czasie akcji "Lucyna", KWP we Wrocławiu wykazała 863 policjantów na zwolnieniach. To o 199 mniej niż w październiku 2024 r. i o 182 mniej niż w marcu 2024 r.
Według stanu na 1 marca 2026 r. zatrudnienie w Policji w całym kraju wynosiło 101 079 funkcjonariuszy, zaś liczba wakatów - 9630.
Prawniczka: pracodawcy muszą być ostrożni
Radca prawny Ewelina Pietrzak-Wojnicz, specjalizująca się m.in. w prawie pracy w rozmowie z money.pl opowiada, że wielokrotnie pisała dla pracodawców oświadczenia o wypowiedzeniu umowy o pracę z powodu nieobecności pracownika w pracy w związku z chorobą.
Oczywiście, pracownik ma prawo chorować, a nieobecności z tego powodu powinny być wpisane w strategię zarządzania każdej z firm. Problem jednak pojawia się wtedy, gdy nieobecności zaczynają się powtarzać lub są długotrwałe - komentuje prawniczka.
- Orzecznictwo sądów, w tym Sądu Najwyższego, nie pozostawia wątpliwości, że same nieobecności, zwłaszcza jeśli od ich zaistnienia upłynął już jakiś czas, mogą być niewystarczające do tego, by skutecznie zwolnić pracownika. Istotne jest jednak to, czy mają one negatywny wpływ na sposób organizacji pracy w firmie. Każdy taki przypadek jest badany przez sąd pod kątem konkretnych okoliczności, w których pracodawca podjął decyzję o rozwiązaniu umowy. Nigdzie w orzecznictwie nie znajdziemy odpowiedzi na pytanie, kiedy choroba staje się przewlekła lub na ile dni w miesiącu bądź roku pracownik może udać się na zwolnienie lekarskie, by nie bać się rozwiązania umowy - przyznaje Pietrzak-Wojnicz.
I dodaje, że kiedy do absencji chorobowych dochodzi często, pracodawca może podjąć decyzję o wypowiedzeniu umowy takiemu pracownikowi i zastąpić go innym, który jest pewniejszy.
- Jednak i tu pracodawcy muszą być ostrożni, bo nie bez znaczenia pozostaje, czy pracownik choruje w związku z warunkami, w których wykonuje pracę. Jeśli, tak jak rzeczony policjant, pracownik wykonuje pracę w trudnych i niebezpiecznych warunkach, w połączeniu z dużą dawką stresu i w wyniku świadczenia której odnosi rany, kontuzje lub zapada na choroby, których być może w innych okolicznościach by nie było, to decyzja o zwolnieniu takiego pracownika, niezależnie od tego, czy uznano te choroby za chorobę zawodową lub wypadek przy pracy, będzie ryzykowna - zaznacza ekspertka.
- Z drugiej strony praca policjanta powinna łączyć się z zachowaniem pełnej sprawności, dlatego nie sposób oczekiwać, by policjant ze złamanym obojczykiem czy odmą płucną mógł wykonywać służbę i ratować życie lub zdrowie innych osób - dodaje Ewelina Pietrzak-Wojnicz.