Skarbówka w ogniu krytyki. "Budżetu nie zapełnia się karami"
Budżetu nie zapełnia się karami, sankcjami czy mandatami. Budżet zapełnia się wpłatami podatników. Ale żeby podatnicy dobrowolnie wpłacali, to trzeba ich uwolnić od nieuczciwej konkurencji - powiedział wiceminister finansów i zastępca szefa KAS Zbigniew Stawicki w rozmowie z PAP. Wiceszef MF tłumaczy, jak działa nabycie sprawdzające i kiedy kończy się mandatem.
PAP: Panie ministrze, ostatnio głośno jest o pizzy zakupionej przez pracownice KAS. Ten zakup zakończył się mandatem, nałożonym na właściciela pizzerii, a wynoszącym 2,5 tys. zł. Taki zakup pizzy to według terminologii KAS nabycie sprawdzające. Ile takich zakupów KAS dokonała w tym roku?
Wiceminister finansów i zastępca Szefa Krajowej Administracji Skarbowej Zbigniew Stawicki: Od razu powiem, że o żadnej pizzy nie będziemy mówić, bo wiąże nas tajemnica skarbowa i nie możemy mówić o żadnym konkretnym przypadku. Jeśli zaś idzie o nabycie sprawdzające, to jest to procedura, która weszła w życie od 1 stycznia 2022 r. jako instrument weryfikacyjny, kontrolny. Nabycie takie ma dwa podstawowe cele – czyli sprawdzenie realizacji obowiązku ewidencjonowania sprzedaży na kasie rejestrującej oraz sprawdzenie prawidłowości wydawania paragonów. Takie są dwa cele nabycia sprawdzającego, zapisane ustawie o Krajowej Administracji Skarbowej. Jak nietrudno się domyślić, chodzi o procedurę przeznaczoną szczególnie do walki ze zjawiskiem szarej strefy w handlu detalicznym, np. w gastronomii, drobnym handlu oraz usługach.
Jeśli idzie o liczbę nabyć sprawdzających, to w roku 2025 dokonaliśmy 57 858 nabyć sprawdzających i wykryliśmy 19 282 nieprawidłowości. W pierwszym kwartale 2026 r. dokonaliśmy 15 251 nabyć sprawdzających i wykryliśmy 5 834 nieprawidłowości.
Demograficzna bomba uderzy w ceny mieszkań? Analityk nie ma wątpliwości
A jak wygląda kwestia wyboru miejsca, do którego pracownik skarbówki wybiera się na takie nabycie? Czy decyduje pracownik? Czy może decyzja zależy od jego przełożonego, który np. mówi, że danego dnia należy sprawdzić określoną miejscowość? Czy też wysyła się ich do konkretnego, dokładnie wytypowanego miejsca?
- Pracownicy czy funkcjonariusze trafiają do konkretnego, wytypowanego miejsca. Dostają zlecenie kontroli określonego punktu handlowego, gastronomicznego lub usługowego, lub wskazanego obszaru, który jest typowany na podstawie danych, które posiadamy, a także na podstawie wcześniejszej analizy ryzyka.
Czy do wysłania pracowników KAS do dokonania takiego nabycia sprawdzającego wystarczy informacja od przedsiębiorcy, który zauważył taką nieuczciwą konkurencję?
- Nie, to nigdy nie jest jedna informacja, zawsze to jest poprzedzone sprawdzeniem również w bazach danych. Tak naprawdę nabycie sprawdzające jest ostatnim etapem procesu, w trakcie którego sprawdzamy, czy ktoś wywiązuje się z obowiązku ewidencjonowania obrotu na kasie rejestrującej czy wydawania paragonów fiskalnych.
I jak się ktoś nie wywiązuje, to od razu dostaje mandat?
- Generalnie jest tak, że nabycie sprawdzające kończy się stwierdzeniem stanu faktycznego. I dopiero na tej podstawie - jaki jest stan faktyczny - dokonywane są kolejne kroki. A więc jeśli wystąpią przesłanki określone w przepisach Kodeksu karnego skarbowego, to w procedurze postępowania mandatowego wystawiany jest mandat. Mandat można przyjąć lub nie i wtedy sprawa trafia do sądu. Nie jest też tak, że wysokość mandatu jest przypadkowa.
A więc to jest tak, że nabycie sprawdzające kończy jeden etap postępowania, czyli etap weryfikacji danych, a potem rozpoczynany jest drugi etap, który może się skończyć na przykład mandatem.
- Rzeczywiście, następnym etapem może być już procedura wynikająca z Kodeksu karnego skarbowego, kiedy mamy do czynienia z naruszeniem przepisów. To naruszenie może zostać stwierdzone w wyniku nabycia sprawdzającego. Ale może się tak zdarzyć, że pracownicy i funkcjonariusze są wysyłani do danego punktu, aby sprawdzić np. obowiązek ewidencjonowania obrotów na kasie rejestrującej, ale stwierdzą naruszenia w innym zakresie, to nie mogą udawać, że tego nie widzą.
Czyli nabycie sprawdzające kończy etap sprawdzania posiadanych przez KAS informacji. Potem funkcjonariusze czy pracownicy już mają pełną wiedzę, czy do naruszeń doszło, czy nie, oraz do jakich naruszeń. I potem wszczynane są już postępowania. Czy to jest zawsze postępowanie mandatowe?
- No nie, są jeszcze inne możliwości. Przede wszystkim funkcjonariusze lub pracownicy w trakcie nabycia mogą nie wykryć żadnych nieprawidłowości i zakończyć sprawę. Jeśli doszło do wykrycia nieprawidłowości, ale są one nieznaczne, czyli o znikomej szkodliwości, to możliwe jest też niepodejmowanie dalszych czynności w sprawie o wykroczenie skarbowe. Jeśli zostały stwierdzone nieprawidłowości, to może zostać wystawiony mandat, ale może też dojść do sytuacji, że następstwem wykrytych nieprawidłowości będzie kontrola podatkowa czy kontrola celno-skarbowa.
Pojawiły się zarzuty, że obecne kierownictwo KAS wymusza na kontrolerach, żeby wystawiali więcej mandatów, i że nastąpiło to wskutek zmiany wskaźników, które służą do oceny pracy funkcjonariuszy czy pracowników. O jakich wskaźnikach mowa?
- Nie ma jakiegoś limitu ilościowego czy też wartości mandatów, który zostałby narzucony kontrolerom z poziomu centralnego. W rocznych kierunkach działania KAS na 2026 r. określono ilościowy wskaźnik skutecznych nabyć sprawdzających dla dyrektorów izb administracji skarbowej.
I przez te czynności należy rozumieć wystawienie mandatu?
- Nie, chodzi o liczbę czynności, w trakcie których potwierdzono nieprawidłowości. Nie chodzi tylko o mandaty, bo do tego wskaźnika liczą się także odstąpienia, które – jak już powiedziałem – nie kończą się nałożeniem mandatów oraz odmowy przyjęcia mandatu. Tak naprawdę dla nas najważniejsze jest sprawdzenie, czy nasza analiza ryzyka działa prawidłowo, czyli czy trafnie wskazujemy miejsca, gdzie dochodzi do naruszeń przepisów.
"Idziemy tam, gdzie jest prawdopodobieństwo naruszenia prawa"
Jednak zarzucono panu w Sejmie, że zarówno liczba, jak i wartość wystawionych mandatów rosną, że liczba mandatów wzrosła z niespełna 14 tys. w 2024 r. do przeszło 20 tys. w 2025 r. Wartość mandatów też zwiększyła się z niespełna 20,5 mln zł do blisko 28 mln zł w roku 2025. Jednocześnie sam pan przyznawał, że liczba nabyć sprawdzających się istotnie nie zmieniła. To może jednak wymuszacie te mandaty?
- Ja to widzę jako potwierdzenie skuteczności naszych analiz. Idziemy tam, gdzie jest większe prawdopodobieństwo naruszenia prawa i te wyniki potwierdzają, że wskazujemy te miejsca prawidłowo. Oczywiście, że wyznaczamy pewien wskaźnik i od podległych nam jednostek oczekujemy realizacji tego wskaźnika.
Ale jaki jest cel potwierdzania skuteczności analiz ryzyka, jeśli nie pieniądze?
- W Sejmie padały zarzuty, że my tymi mandatami chcemy załatać deficyt budżetowy. Ale przecież np. te 28 mln zł, to nie są środki, które miałyby aż tak wielkie znaczenie. To, co zdecydowanie się liczy, to prewencja, a ta będzie skuteczna wtedy, gdy wśród podatników będzie panować przekonanie, że nieprawidłowości zostaną przez nas namierzone i ukarane.
Skutecznej prewencji nie osiągnie się wtedy, gdy - jak mówił pan na początku - ktoś sobie idzie ulicą i wchodzi gdzieś, bo ma ochotę sprawdzić. To jest antyprewencja, to jest pokaz bezsilności państwa. Konieczne jest przekonanie, że wiemy, co się dzieje na rynku, że potrafimy na to reagować i że reagujemy skutecznie, ale jednocześnie robimy to zgodnie z prawem. Bo chyba wszyscy się zgadzamy, że zasada powszechności i równości opodatkowania jest nam bliska.
Budżetu nie zapełnia się żadnymi karami, sankcjami czy mandatami. Budżet zapełnia się dobrowolnymi wpłatami podatników. Ale żeby podatnicy dobrowolnie wpłacali, to trzeba ich uwolnić od nieuczciwej konkurencji, zapewnić im bezpieczeństwo obrotu. I temu służą m.in. działania KAS w ramach nabycia sprawdzającego.
A pan zawsze bierze paragon?
Tak. Niech pan zauważy, że kiedy ktoś pyta "czy ma być z fakturą czy bez" albo "czy chce pan paragon", to tak naprawdę zadaje pytanie, które brzmi: "czy chce pan zapłacić za mnie mój podatek?" To jest prawdziwa treść tego pytania.
Źródło: PAP