Tego nikt się nie spodziewał. Chiny rosną mimo wojny
Ekonomiści przecierają oczy ze zdumienia. Eksport Chin w maju wzrósł o 19,4 proc. w ujęciu rocznym, a import o 27,4 proc. - poinformowała chińska służba celna. Gospodarka Państwa Środka skutecznie opiera się skutkom konfliktu na Bliskim Wschodzie oraz utrzymującego się słabego popytu wewnętrznego.
Wyniki te wyraźnie przewyższyły oczekiwania analityków - Bloomberg prognozował wzrosty na poziomie odpowiednio 15 proc. dla eksportu i 26 proc. dla importu.
Skok o 35,4 proc. odnotowano w sprzedaży do USA, której wartość osiągnęła 39 mld dolarów. To efekt względnego odprężenia, zapoczątkowanego w październiku 2025 r. znaczącą redukcją ceł karnych podczas szczytu przywódców obu krajów w Korei Południowej.
W wieku 19 lat zarobił pierwszy milion. Zdradza w co dziś inwestuje
Wizyta prezydenta USA Donalda Trumpa w Pekinie w maju przyniosła z kolei zobowiązanie przywódców do podjęcia rozmów nad umową ramową o kolejnych obniżkach na towary warte 30 mld dolarów.
Ekonomiści ostrzegają jednak przed ryzykiem eskalacji napięć z zagranicznymi partnerami. Na początku czerwca Trump zaproponował dodatkowe cła na import z 60 krajów, w tym Chin, twierdząc, że państwa te w niewystarczającym stopniu walczą z pracą przymusową w łańcuchach dostaw.
Ochrona rodzimego przemysłu przed importem z Azji ma być głównym tematem nadchodzących szczytów państw grupy G7 oraz UE.
Dla Pekinu wysoka nadwyżka handlowa, która w maju wyniosła ponad 105 mld dolarów, jest kluczowa w obliczu trudnej sytuacji wewnętrznej. Silna zależność od eksportu budzi jednak obawy ekonomistów, przypominających, że Chiny od dłuższego czasu zmagają się z kryzysem na rynku nieruchomości, deflacją, zadłużeniem władz lokalnych oraz wysokim bezrobociem wśród młodych.
Źródło: PAP