Wyższe rachunki Polaków przez ETS? Rząd pokazał ile
Koszty systemu handlu emisjami EU ETS odpowiadają już za około 15–16 proc. ceny energii elektrycznej dla przeciętnego gospodarstwa domowego w Polsce – wynika z odpowiedzi Ministerstwa Klimatu i Środowiska na interpelację poselską. Rząd jednocześnie podkreśla, że nadal trwa spór o przyszłość systemu ETS2.
Ministerstwo Klimatu i Środowiska przyznało, że koszty związane z emisjami CO2 pozostają jednym z kluczowych elementów rachunków za energię elektryczną w Polsce. W odpowiedzi na interpelację poselską resort wskazał, że pośrednie koszty wynikające z funkcjonowania systemu EU ETS stanowiły w ostatnich latach około 15–16 proc. końcowej ceny prądu dla przeciętnego gospodarstwa domowego.
Jak zaznaczono, w przypadku odbiorców zużywających najmniej energii – do 1 MWh rocznie – udział tych kosztów może być niższy. Resort podkreślił jednak, że ze względu na wysoką emisyjność polskiej energetyki wpływ opłat za emisję CO2 na rachunki pozostaje w Polsce szczególnie widoczny.
Ministerstwo zwróciło uwagę, że wyższy udział kosztów związanych z emisjami w rachunkach gospodarstw domowych występuje jedynie w Bułgarii i Estonii. Z kolei poziom zbliżony do polskiego odnotowano na Malcie.
"Niestety słabo". Tak ocenia sprzedawców w Polsce
Resort zastrzega: to tylko szacunki
MKiŚ podkreśliło jednak, że przedstawione dane mają charakter orientacyjny. Jak wyjaśniono, w statystykach Eurostatu koszty związane z systemem EU ETS mogą być częściowo ukryte w kategorii "Environmental taxes", obejmującej także inne podatki i opłaty środowiskowe.
Oznacza to, że nie da się precyzyjnie wyodrębnić części rachunku odpowiadającej wyłącznie kosztom systemu handlu emisjami.
Przypomnijmy, że przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen poinformowała, że od 2005 r. sprzedaż uprawnień do emisji wygenerowała już ponad 260 mld euro dochodów.
ETS2 nadal pod znakiem zapytania
W interpelacji pojawiły się także pytania dotyczące systemu ETS2, który ma objąć emisje związane z transportem i budownictwem. Resort przyznał, że na poziomie Unii Europejskiej nadal trwają negocjacje dotyczące reformy tego mechanizmu oraz terminu jego wejścia w życie.
Ministerstwo poinformowało, że z powodu braku ostatecznych ustaleń Ministerstwo Finansów nie uwzględniło jeszcze wpływu ETS2 w długoterminowych prognozach makroekonomicznych. Nie zamawiano także zewnętrznych ekspertyz dotyczących skutków nowego systemu.
"Na obecnym etapie priorytetem pozostaje zmiana założeń systemowych ETS2 na poziomie Unii Europejskiej" – wskazał resort klimatu.
Dopiero po zakończeniu unijnych negocjacji mają zapaść decyzje dotyczące ewentualnych krajowych mechanizmów osłonowych, takich jak instrumenty podatkowe, taryfowe czy transferowe.
Ministerstwo przypomniało również, że w ramach prac nad zmianami Europejskiego Prawa Klimatycznego przyjęto zapis przewidujący odroczenie wejścia w życie ETS2 do 2028 r. Polska zabiega jednak o dalsze przesunięcie terminu – do 2030 r. – lub o uczynienie systemu dobrowolnym dla państw członkowskich.
Źródło: PAP