"Zużycie rośnie skokowo". Obecna zima to wyzwanie dla odladzania samolotów
Na jeden samolot potrzeba nawet kilku tysięcy litrów płynu do odladzania. Jego braki przyczyniły się do paraliżu jednego z największych lotnisk w Europie. Na Lotnisku Chopina przekonują, że w Warszawie to nie grozi. Przyznają jednak, że tej zimy zużycie mieszanki rośnie skokowo.
Na lotnisku Amsterdam-Schiphol odwołano 3258 startów i lądowań w okresie od 2 do 7 stycznia – wylicza serwis Flightradar24. Winne były nie tylko trudne warunki atmosferyczne, ale również problemy z dostępnością płynu do odladzania samolotów. Linie lotnicze KLM, które zapewniają tam nie tylko odladzanie własnej floty, zużywały go średnio 85 tys. litrów dziennie. Wystąpiły trudności ze sprowadzeniem potrzebnych ilości od niemieckiego dostawcy.
Jak potwierdził money.pl, na Lotnisku Chopina w Warszawie płynu do odladzania samolotów nie zabrakło. - Nie ma obecnie zagrożenia dotyczącego braku płynu w magazynach - zapewnia Bartosz Ignaczak, wiceprzewodniczący Winter Team w Welcome Airport Services.
Wyjaśnia, że w przypadku odladzania Airbusa A320 i Boeinga 737 na jedną taką operację potrzeba "zwykle kilkaset litrów mieszanki płynu do odladzania". - W skrajnych przypadkach, podczas intensywnych opadów ilość ta może przekroczyć 1000, a nawet 2000 litrów na jedną operację - dodaje. W przypadku dużych samolotów, takich jak Boeing 787 Dreamliner, ilości są jeszcze większe.
Ogień nad głowami pasażerów. Dramatyczne nagranie świadka
- Zużycie płynu przy pojedynczym odladzaniu jest bardzo zmienne i zależy m.in. od typu samolotu, stopnia zanieczyszczenia, intensywności opadu, temperatury, wilgotności oraz od tego, czy wykonujemy samo odladzanie czy również zabezpieczenie przeciwoblodzeniowe - wyjaśnia Ewelina Mordarska, dyrektorka Oddziału Handling Warszawa w LS Airport Services.
Na czym polega odladzanie samolotu?
Odladzanie samolotu to usuwanie z powierzchni samolotu lodu, śniegu i szronu. Procedura ta przeprowadzana jest na krótko przed startem na wydzielonych stanowiskach na płycie lotniska. Do tego celu wykorzystuje się gorącą mieszaninę glikolu i wody. Płyn ten aplikowany jest pod ciśnieniem przede wszystkim na skrzydła, stateczniki, ale również kadłub samolotu. W dwustopniowej procedurze zabezpiecza się te powierzchnie na dłużej przed ponownym oblodzeniem, stosując płyny o większej lepkości.
Taki zabieg może zabezpieczyć powierzchnie sterowe przed ponownym gromadzeniem się szronu, śniegu i lodu na około 30 minut. Jeśli w tym czasie samolot nie wzbije się w powietrze, procedurę trzeba będzie powtórzyć.
Wykorzystywane są do tego specjalne pojazdy - odladzarki. Na samolot wąskokadłubowy wystarczają dwie, pracujące symultanicznie. W przypadku Boeinga 787 Dreamliner wykorzystywane są nawet cztery takie pojazdy jednocześnie.
"Koszt usługi jest znaczący"
Ile to kosztuje? Zarówno LS Airport Services, jak i Welcome Services, nie podały konkretnych kwot w odpowiedzi na nasze pytania. Obie firmy podkreślają, że cena płynu do odladzania nie jest wartością stałą, ponadto objętą tajemnicą negocjacji handlowych z producentami. Do najbardziej znanych należą firmy Clairant, Kilfrost czy Cryotech.
- Sam koszt płynu to tylko część wydatku. Do tego dochodzi koszt pracy personelu oraz eksploatacji specjalistycznego sprzętu. Koszt usługi jest znaczący - dodaje Bartosz Ignaczak. Zaznacza, że w zależności od warunków atmosferycznych zużycie płynu do odladzania liczy się nawet w "dziesiątkach tysięcy litrów" dziennie.
Gdy zima jest lekka, odladzanie samolotów może nie odbywać się wcale lub prawie wcale. Ale gdy warunki atmosferyczne są trudne, występują mrozy i opady, do odladzania samolotów przed startem ustawia się kolejka.
- W takich dniach zużycie płynu rośnie skokowo i jest wielokrotnie wyższe niż w standardowych warunkach zimowych. W obecnym sezonie, w najbardziej wymagających dniach, obserwowaliśmy zużycie płynów odladzających istotnie przekraczające poziomy notowane w analogicznych dniach szczytowych w poprzednich latach, co dobrze obrazuje skalę tegorocznych warunków pogodowych - mówi Ewelina Mordarska. Również ona podkreśla, że dostawy płynu do odladzania na warszawskim Lotnisku Chopina zostały zabezpieczone.
Odladzanie samolotu. Tak to się robi na lotnisku w Monachium
Jak zmienia się zapotrzebowanie na płyn do odladzania pokazuje raport firmy EFM, zajmującej się odladzaniem samolotów w porcie lotniczym w Monachium, za sezon zimowy 2024/2025. O ile w październiku 2025 r. wykonano zaledwie sześć operacji odladzania, to rok wcześniej było ich 111. Szczyt sezonu przypadł na grudzień i styczeń.
Firma EFM zadysponowała do odladzania sprzęt i ludzi podczas 156 z 212 dni składających się na sezon. Szczyt przypadł na 16 lutego 2025 r., kiedy przeprowadzono 252 operacje odladzania.
Zima 2024/2025 | Zima 2023/2024 | |
|---|---|---|
Październik | 6 | 111 |
Listopad | 739 | 1099 |
Grudzień | 1903 | 1245 |
Styczeń | 2159 | 2168 |
Luty | 1473 | 127 |
Marzec | 590 | 101 |
Kwiecień | 67 | 91 |
Łącznie | ||
Źródło: Gesellschaft für Enteisen und Flugzeugschleppen am Flughafen München | ||
W raporcie czytamy, że w ubiegłym sezonie na jedną operację zużywano średnio 438 litrów płynu ADF Type I i 295 litrów płynu ADF Type IV dla procedury dwustopniowej. W skali całego sezonu zużycie ADF Type I wyniosło 3041 m sześc., a także 535 m sześć. płynu ADF Type IV, czyli łącznie około 540 tys. litrów. Rok wcześniej było to odpowiednio 3598 i 509 m sześć.
"Pomimo znacznych sezonowych wahań, nie ma żadnych bezpośrednich skutków zmian klimatycznych na średnią liczbę operacji odladzania. Jednak coraz bardziej oczywiste jest, że na działalność EFM mniej wpływają ciągłe zimowe warunki pogodowe, a bardziej krótkoterminowe ekstremalne zjawiska pogodowe" - napisano w raporcie.
Firma opublikowała też cennik usługi odladzania na sezon 2025/2026. Wynika z niego, że opłata za taką operację wykonaną dla samolotu Airbus A321 może wynosić od 7252 euro do ponad 22 tys. euro, w zależności od stopnia oszronienia i oblodzenia samolotu. Dla Boeinga 787 Dreamliner to kwota od 16 tys. euro do 50 tys. euro, czyli w przeliczeniu na jednego pasażera – od około 60 euro, czyli równowartości 250 zł. Są to ceny standardowe, nieuwzględniające szczególnych warunków określonych w umowach z liniami lotniczymi w przypadku stałej współpracy.
Marcin Walków, dziennikarz i wydawca money.pl