Sytuacja na globalnym rynku surowców w końcu stabilizuje się po miesiącach olbrzymiej zmienności. Notowania ropy naftowej znalazły się na poziomach najniższych od kilku miesięcy.
Baryłka ropy Brent wyceniana jest obecnie w okolicach 76 dolarów, natomiast amerykańska ropa WTI spadła w środę poniżej 70 dolarów.
Głównym czynnikiem napędzającym obecne spadki jest tymczasowe porozumienie pokojowe między Stanami Zjednoczonymi a Iranem. Uspokojeniu nastrojów sprzyja również deeskalacja działań zbrojnych w Libanie.
WIDEOWnioski z wojny z Iranem. Prezes producenta satelitów zabiera głos
Znikająca premia za ryzyko. Rynek wraca do fundamentów
Zaledwie kilka miesięcy wcześniej, w szczytowym momencie konfliktu na Bliskim Wschodzie, rynki wyceniały baryłkę ropy na niemal 120 dolarów. Obecne poziomy oznaczają spadek o ponad 1/3 względem tamtych rekordów.
W słowniku ekonomicznym zjawisko, z którym mieliśmy do czynienia na początku roku, nazywa się "premią za ryzyko geopolityczne". Oznacza to dodatkową kwotę, jaką kupujący są zmuszeni zapłacić za surowiec w obawie przed nagłym przerwaniem łańcuchów dostaw, co nierzadko napędza globalną inflację. Gdy widmo wojny i blokad handlowych oddala się, wspomniana premia naturalnie znika, co w szybkim tempie ciągnie ceny w dół.
Wraz z pojawieniem się na rynku dodatkowych baryłek z Iranu oraz rosnącym wydobyciem ze strony państw zrzeszonych w kartelu OPEC+, pojawiają się pytania o to, jak głęboko mogą sięgnąć spadki. Część uczestników rynku zastanawia się, czy wykresy mogą przebić barierę 50 dolarów za baryłkę.
Popyt i podaż dyktują warunki
Analitycy pozostają ostrożni w prognozowaniu drastycznych przecen, zwracając uwagę na mechanizmy, które zazwyczaj hamują nadmierne spadki.
– Trwały spadek poniżej 50 dolarów za baryłkę pozostaje w najbliższym czasie mało prawdopodobny. Chociaż złagodzenie napięć (na Bliskim Wschodzie – red.) usuwa kluczowy czynnik wzrostowy, globalny popyt na ropę nadal rośnie, szczególnie w wschodzących gospodarkach azjatyckich. Ponadto główni producenci prawdopodobnie zainterweniują poprzez cięcia wydobycia, jeśli ceny gwałtownie spadną, ograniczając ryzyko pogorszenia sytuacji – ocenia Jigar Trivedi, starszy analityk w IndusInd Securities, cytowany przez portal Livemint.
Podobnego zdania są inni obserwatorzy rynku.
– Ceny ropy naftowej prawdopodobnie utrzymają się w przedziale 70-85 dolarów za baryłkę w lipcu i sierpniu. Możemy zaobserwować sytuację nadpodaży w czwartym kwartale 2026 r., co mogłoby zepchnąć ceny niżej. Nie widzę żadnych oznak, by ceny miały spaść poniżej poziomu 60 dolarów – stwierdza Ajay Kedia, dyrektor w Kedia Advisory,w komentarzu dla Livemint.
Światowe rynki energetyczne wkraczają zatem w spokojniejszy okres, co docelowo powinno obniżyć koszty produkcji oraz wpłynąć na tańsze paliwa.