Kanclerz Niemiec pod presją. Prasa: nie radzi sobie z kryzysem paliwowym
Niemiecka prasa podkreśla, że kanclerz Friedrich Merz znalazł się w trudnej sytuacji w związku z kryzysem cen paliw w . Jak donoszą media, brak jednomyślności w rządzie wpływa na zdolność do szybkiego działania.
Kanclerz Friedrich Merz (CDU/CSU) stwierdził, że nie może obowiązywać zasada, iż rząd federalny ma "chronić obywateli i przedsiębiorstwa przed każdą turbulencją". Zaznaczył również brak zgody w rządzie na temat możliwych ulg z powodu wzrostu cen paliw.
Z kolei wicekanclerz Lars Klingbeil, reprezentujący SPD, nawołuje do wprowadzenia ulg dla kierowców oraz obniżki podatku energetycznego. Proponuje opodatkowanie nadzwyczajnych zysków koncernów energetycznych na poziomie europejskim oraz limit cen paliw.
Jednak kanclerz Merz i minister gospodarki Katherina Reiche, związani z chadecją, są przeciwni takim rozwiązaniom, dopuszczając interwencję jedynie w przypadku wykrycia nadużyć przez Federalny Urząd Antymonopolowy.
Niemcom grozi bankructwo. Ceny paliwa osiągnęły rekord. 10,64 za litr
Prasa o "defensywie" kanclerza Niemiec
"Handelsblatt" skomentował, że Klingbeil musi przedstawić spójną politykę, aby zdobyć poparcie w SPD, ostrzegając przed działaniami pod publikę. "Szybkie populistyczne strzały tu nie pomogą. Zamiast wypełniać 'świąteczny sezon ogórkowy' nieprzemyślanymi pomysłami, powinien skorygować kurs i pokazać, że polityka może zrobić więcej niż tylko chwilowo przyciągać uwagę – w przeciwnym razie benzynowy bumerang stanie się politycznym samobójstwem" – czytamy.
Z kolei "Frankfurter Allgemeine Zeitung" zauważa, że kanclerz znowu znalazł się w defensywie. "To, co Niemcy obecnie przeżywają, nie jest nowym kryzysem. Jest jednak kryzysem, ponieważ skutki wojny w Iranie wdarły się w agendę reform rządu" – pisze gazeta. Dodaje, że stacje benzynowe stają się symbolem, bo kluczowym punktem są ceny energii i polityka energetyczna.
"Teraz wydarzyło się to, czego zawsze chciała polityka inspirowana zielonymi ideami w Niemczech: wysokie ceny gazu, ropy i paliw jako bodziec do przejścia na energię elektryczną. (…) Merz chce obniżyć podatek od energii dla wszystkich. Dla przedsiębiorstw już został on obniżony. To jest początek, ale nadal brakuje konkretów. Polityka energetyczna pozostaje powodem, dla którego Niemcy znalazły się w sytuacji, w której również znalazł się kanclerz: w defensywie" – zaznacza dziennik.
"Kanclerz Friedrich Merz zdał sobie sprawę, że nie może po prostu pozwolić, aby sprawy toczyły się same. Dlatego zaprosił wicekanclerza i minister Reiche na rozmowę oraz publicznie wezwał ich do wspólnego wypracowania rozwiązań. Lider SPD opowiedział się za interwencją państwową na rynku poprzez wprowadzenie podatku od nadmiarowych zysków i pułapu cenowego, doskonale zdając sobie sprawę, że Merz się temu sprzeciwia. Jednak zarówno chadecja, jak i SPD wiedzą, że frustracja społeczeństwa rośnie, mimo ostatnich obniżek cen na stacji benzynowej. Byłoby pocieszające, gdyby koalicjanci zaskoczyli obywateli i zdołali szybko dojść do porozumienia w sprawie działań" – ocenia "Straubinger Tagblatt/Landshuter Zeitung".
Źródło: Deutsche Welle