Ograniczenia paliwowe dla obcokrajowców? Rząd bierze sprawę pod lupę
W tym tygodniu może zapaść ewentualna decyzja o regionalnym ograniczeniu dostępu do paliw dla osób, które przyjeżdżają zatankować z zagranicy, choć nie jest to przesądzone - dowiedział się money.pl. Odpowiedzialni za ten temat ministrowie prowadzą analizy. Jak słyszymy, choć widać wzrosty sprzedaży na stacjach wzdłuż zachodniej granicy, to ich skala nie jest ogromna.
Rząd wrócił we wtorek do analizowania sytuacji na rynku paliw - objętym regulacjami dotyczącymi maksymalnych cen na stacjach w ramach pakietu "Ceny Paliw Niżej" (CPN) - pod kątem tego, czy wprowadzić ograniczenia w tankowaniu dla obcokrajowców. Z naszych informacji wynika, że nie można wykluczyć, iż jeśli decyzje miałyby zapaść, to jeszcze w tym tygodniu - choć, jak słyszymy, niekoniecznie już na środowym posiedzeniu rządu.
Musimy sprawę dokładnie przeanalizować, tym bardziej że dane są niejednoznaczne. Mówimy o wzrostach (w sprzedaży paliwa na stacjach - red.) raczej kilku- niż kilkunastoprocentowych, jeśli chodzi o ścianę zachodnią. Niemniej różnica około 3 zł na litrze powoduje, że dla klientów z Niemiec sytuacja wciąż jest warta zachodu. Będziemy rozmawiać z koncernami paliwowymi, nie tylko Orlenem. Potrzebujemy od nich informacji m.in. o tym, jak wyglądają dostawy w stosunku do odbiorów - wskazuje rozmówca z rządu.
Buduje największe polskie firmy. Ucieczka do przodu i "błękitny ocean"
Jaką drogą można wprowadzić ograniczenia i czy są one potrzebne
Wprowadzenie ograniczeń dla obcokrajowców to kwestia wydania odpowiedniego rozporządzenia wraz z załącznikiem precyzującym, jakich obszarów (np. powiatów) miałoby ono dotyczyć. - Jeżeli ograniczenie będzie wprowadzone, to tylko regionalnie albo w konkretnych powiatach - precyzuje rządowy rozmówca. Potencjalne rozwiązania są różne, w grę wchodzi np. wprowadzenie zakazu tankowania do kanistrów czy limity odnoszące się tylko do kierowców aut na zagranicznych numerach rejestracyjnych. - Na pewno istotna będzie kwestia egzekucji tych ograniczeń, być może przez pracowników stacji paliw. To trudne, ale nie niewykonalne - zaznacza rozmówca.
Ostrożnie do sprawy podchodzą także w kancelarii premiera.
Nawet jeśli będą kolejki na dwóch czy trzech stacjach, gdzie "wbijają się" kierowcy z zagranicy, to nie musi to skutkować takimi decyzjami, jeśli to bardzo lokalne zjawisko - słyszymy. Rozmówca podkreśla, że takie decyzje muszą być podjęte po szczegółowej analizie danych. - Jeśli dużo paliwa miałoby wypływać w ten sposób, to różne ograniczenia mogą być wprowadzone, choć mamy świadomość, że to trudno wykonać, bo tu nie ma idealnego instrumentu - mówi rozmówca w KPRM.
Orlen zabiera głos
Z kolei ze strony PKN Orlen słyszymy raczej uspokajające sygnały: wzrosty, jakie były na granicy zachodniej, są porównywalne do lat ubiegłych, gdy różnice cen paliw w Polsce i Niemczech były podobne. - Po wprowadzeniu pakietu CPN dużo wyższe wzrosty odnotowaliśmy na wschodzie Polski, co zapewne było związane z informacjami jednej z prawicowych telewizji, które spowodowały zakupy na zapas. Obecnie stale monitorujemy rynek i na tym etapie nie widzimy powodów do wprowadzenia jakichś regulacji - słyszymy od rozmówcy ze strony koncernu.
Orlen w oficjalnej odpowiedzi na nasze pytania relacjonuje, że "w pierwszym dniu funkcjonowania rządowego programu (czyli 31 marca - red.), zgodnie z przewidywaniami Orlenu, klienci zrealizowali rekordowy wolumen zakupów". "Było to następstwem wcześniej obserwowanego odraczania decyzji zakupowych w oczekiwaniu na zapowiedzianą interwencję mającą zniwelować skutki konfliktu na Bliskim Wschodzie. Tego dnia wzrosła również sprzedaż paliw obcokrajowcom" - tłumaczy biuro prasowe koncernu.
"W ostatnich dniach obserwujemy stabilizację sprzedaży na stacjach przy zachodniej granicy. Dynamika sprzedaży utrzymuje się na nieznacznie wyższym poziomie niż średnia krajowa, nadal jest on jednak umiarkowany. Spółka na bieżąco monitoruje sytuację" - wyjaśnia Orlen.
Rządowa osłona będzie działać "tak długo, jak to będzie potrzebne"
Rządowy pakiet "Ceny Paliw Niżej" zakłada m.in. obniżkę VAT i akcyzy na paliwa. Poza tym, zgodnie z przepisami resort energii codziennie w dni robocze publikuje obwieszczenie ws. maksymalnych cen paliw. Cena maksymalna obowiązuje od dnia następującego po jej publikacji w Monitorze Polskim. W przypadku ogłoszenia jej przed dniami wolnymi od pracy i świętami stawka będzie obowiązywać do najbliższego dnia roboczego. Sprzedaż powyżej ceny maksymalnej jest zagrożona karą do 1 mln zł, a kontrole prowadzi Krajowa Administracja Skarbowa.
Rozmówcy z rządu zgodnie podkreślają, że pakiet będzie utrzymany tak długo, jak będzie potrzebny. Miesięczny koszt obniżki VAT i akcyzy na paliwa to ok. 1,5 mld zł. Eksperci liczą się z przedłużeniem pakietu nawet do przyszłego roku.
- Na razie nie przewidujemy żadnych form limitowania sprzedaży paliwa - mówił pod koniec marca premier Donald Tusk, ogłaszając pakiet CPK. - Dobrze pamiętamy, jak ludzie reagują, i ja to rozumiem, kiedy jakiś rząd wpada na pomysł: będziemy ograniczali limitami podaż paliwa, nie będziesz mógł nalać do kanistra albo musisz się wylegitymować, skąd jesteś. I wtedy powstaje takie wrażenie: o, zaraz zabraknie i trzeba kupić na zapas. I robi się kłopot - dodał. - Gdyby się okazało, że jest turystyka paliwowa, której skala byłaby jakoś niepokojąca, ale nie sądzę, żeby tak było, to wtedy zareagujemy - podkreślił.
W środę 8 kwietnia maksymalna cena benzyny bezołowiowej 95 z VAT wyniesie 6,21 zł za litr, a benzyny bezołowiowej 98 - 6,82 zł. Z kolei litr oleju napędowego będzie mógł kosztować najwyżej 7,87 zł. Regulacja nie dotyczy cen gazu LPG dla samochodów.
Grzegorz Osiecki i Tomasz Żółciak, dziennikarze wp.pl i money.pl