Paweł Miszta ma komis, w którym sprzedaje trzysta używanych aut rocznie, w sumie za 30 mln zł. Od lat trzyma się jednej zasady, otóż nie sprowadza samochodów z Niemiec. - Co tydzień łapaliśmy przekręcone zegary - mówi w najnowszym odcinku "Biznes Klasy". - To jest problem dla mnie, bo ja nie chcę takiego samochodu, żeby później ktoś rościł ode mnie odszkodowania, za coś, czego nie zrobiłem, ale to ja się pomyliłem. Dlatego Niemcy nie były mi na rękę, bo to kosztowało dużo pracy, dużo pieniędzy na sprawdzanie tych samochodów - opowiada. Niechlubnym rekordem był licznik cofnięty o 400 tys. km. - Samochód wyglądał świetnie, ale dane mówiły co innego. I dlatego przestałem kupować w Niemczech. To największy rynek samochodowy w Europie, a nie ma systemu, który by to kontrolował. W mojej ocenie to ciche przyzwolenie na pozbycie się złomu z Niemiec - ocenia. Zobacz najnowszy odcinek "Biznes Klasy".
Jestem szefem obszaru biznes i finanse w Wirtualnej Polsce, w tym serwisu money.pl. Prowadzę również program "Biznes Klasa" na YouTube (+100 tys. subskrypcji) oraz jestem laureatem nagrody Grand Press Economy 2024. Dziennikarstwem ekonomicznym zajmuje się od ponad piętnastu lat, wcześniej prowadziłem programy o świecie i gospodarce w TVN24 BiS i w TVN CNBC oraz byłem szefem serwisu Next.gazeta.pl oraz newsroomu Gazeta.pl.