Nawet 5 tys. osób straci pracę. Ministra pracy reaguje
- Gdyby miała to być jakaś ucieczka przed kontrolą, to ona po prostu się nie powiedzie i ani tej firmie, ani żadnej innej prywatnej, czy publicznej - tak Agnieszka Dziemianowicz-Bąk, ministra rodziny, pracy i polityki społecznej w programie "Tłit" Wirtualnej Polski skomentowała doniesienia o tym, że firma Pyszne.pl planuje masowe zwolnienie kurierów i pracę może stracić nawet 5000 osób.
- W tym konkretnym przypadku ruszyły już kontrole Państwowej Inspekcji Pracy oraz Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Przypominam, że Państwowa Inspekcja Pracy bada sytuację także do roku wstecz, a Zakład Ubezpieczeń Społecznych może zakwestionować, zmienić podstawę składek na ubezpieczenie społeczne nawet do pięciu lat wstecz. Co więcej Główny Inspektor Pracy Janusz Krasoń jasno zadeklarował, zwracając się do kurierów, że niezależnie od tego, co z nimi będzie, gdzie oni trafią, kontrole będą kontynuowane i u tego pracodawcy i u pracodawców kolejnych - przekonuje ministra z Nowej Lewicy.
- W tym przypadku kluczowe jest określenie, czy ci kurierzy, te 5000 osób zatrudnianych w oparciu o umowy cywilnoprawne, umowy zlecenia, nie powinno było być przypadkiem zatrudnianych jednak w oparciu o umowę o pracę. Bo gdyby tak się okazało, to taka decyzja, taka zmiana musi pociągać za sobą wnioski wynikające z ustawy o zwolnieniach grupowych. To znaczy, jeżeli zwalnia się taką dużą liczbę osób, to trzeba zastosować odprawy, trzeba zastosować konsultacje ze związkami zawodowymi. To się nie może tak po prostu ad hoc zadziać. I to dobrze pokazuje tę różnicę między umową śmieciową a umową o pracę, między umową cywilnoprawną a umową o pracę. Umowę cywilnoprawną można rozwiązać z dnia na dzień, umowę o pracę nie - mówiła w programie "Tłit" Wirtualnej Polski Agnieszka Dziemianowicz-Bąk.