budżet (strona 27 z 102)

Finanse publiczne na skraju załamania? "To, co mówi rząd to bełkot, zwykły kabaret. Fikcja pęka"
313
4:29

Finanse publiczne na skraju załamania? "To, co mówi rząd to bełkot, zwykły kabaret. Fikcja pęka"

- Jeśli wysoko postawiony urzędnik Ministerstwa Finansów mówi, że "rząd na gwałt szuka oszczędności, bo pachnie rokiem 2008", to ja nie muszę niczego już dodawać - powiedział w programie "Newsroom" WP prof. Witold Orłowski z Akademii Finansów Vistuli. – Natomiast mówienie, że grozi nam kryzys z 2008 r. sugeruje, że nasze finanse są w świetnej sytuacji, ale globalne załamanie może doprowadzić do jakiejś zapaści. W 2008 r. nasze finanse były w bardzo dobrym stanie, a zagrożenie przyszło ze świata. Dlatego trafniejsze jest porównaniu do roku 2001. Teraz mamy do czynienia z fikcją. Realizujemy budżet, w którym inflacja wynosi 3,5 proc. To ułatwia realizację budżetu, bo to powoduje, że część wydatków jest zaniżana. Takiej sytuacji nie da się dłużej utrzymać, to się musi załamać. Na papierze budżet łatwo zamknąć. Wynagrodzenia rosną dużo wolniej od inflacji, dlatego strefa budżetowa protestuje. W pewnym momencie fikcja pęka i następuje gwałtowne pogorszenie finansów publicznych. Jak jeszcze do tego dołożymy wzrost kosztów zadłużenia i osłabienie złotego, to mamy katastrofę. To co wygaduje rząd, to jest zwykły bełkot. Mówienie o tym, że finanse są w świetnym stanie, to jest właściwie kabaret. O tym właśnie mówi anonimowy urzędnik.
Patrycjusz Wyżga Patrycjusz Wyżga
"Pachnie rokiem 2008". Były premier: koszt obsługi długu rośnie niebotycznie, sytuacja jest niedobra
159
3:37

"Pachnie rokiem 2008". Były premier: koszt obsługi długu rośnie niebotycznie, sytuacja jest niedobra

Sytuacja w finansach Polski jest napięta. Rząd na gwałt szuka oszczędności, a rynek uważnie przygląda się działaniom polityków znad Wisły. Co się takiego stało? - Pachnie rokiem 2008, kiedy na głowę zwalił nam się globalny kryzys finansowy. Sytuacja bez precedensu za tej władzy - mówi w rozmowie z money.pl wysoko postawiony urzędnik Ministerstwa Finansów. - To, że narasta świadomość powagi sytuacji, to dobrze - powiedział w programie "Newsroom" WP prof. Marek Belka, były premier, były szef NBP, europoseł. - Natomiast bardzo interesujące jest jedno zdanie z wypowiedzi tego anonimowego pracownika ministerstwa, porównującego tę sytuację do roku 2008 - dodał. Belka zwrócił uwagę, że porównałby tę sytuację z rokiem 2001, kiedy był i Polska była na granicy niewypłacalności. - Bezrobocie wzrosło do 20 proc. Dziś sytuacja niewyobrażalna. W 2008 r. dzięki polityce Jacka Rostowskiego przeszliśmy przez kryzys suchą stopą i byliśmy na świecie nazywani "zieloną wyspą". Polityka makroekonomiczna dołożyła się do tego, że stopa oszczędności jest w Polsce na katastrofalnym poziomie. Nie ma środków w kraju, by ten deficyt sfinansować i dlatego trzeba wychodzić na rynki międzynarodowe. Koszt pożyczek jest wysoki, ale przede wszystkim jest obarczony ryzykiem kursowym i w zależności od wahań koszt długu rośnie niebotycznie. Sytuacja jest niedobra - zaznaczył.
Patrycjusz Wyżga Patrycjusz Wyżga