inflacja (strona 72 z 176)

Finanse publiczne na skraju załamania? "To, co mówi rząd to bełkot, zwykły kabaret. Fikcja pęka"
313
4:29

Finanse publiczne na skraju załamania? "To, co mówi rząd to bełkot, zwykły kabaret. Fikcja pęka"

- Jeśli wysoko postawiony urzędnik Ministerstwa Finansów mówi, że "rząd na gwałt szuka oszczędności, bo pachnie rokiem 2008", to ja nie muszę niczego już dodawać - powiedział w programie "Newsroom" WP prof. Witold Orłowski z Akademii Finansów Vistuli. – Natomiast mówienie, że grozi nam kryzys z 2008 r. sugeruje, że nasze finanse są w świetnej sytuacji, ale globalne załamanie może doprowadzić do jakiejś zapaści. W 2008 r. nasze finanse były w bardzo dobrym stanie, a zagrożenie przyszło ze świata. Dlatego trafniejsze jest porównaniu do roku 2001. Teraz mamy do czynienia z fikcją. Realizujemy budżet, w którym inflacja wynosi 3,5 proc. To ułatwia realizację budżetu, bo to powoduje, że część wydatków jest zaniżana. Takiej sytuacji nie da się dłużej utrzymać, to się musi załamać. Na papierze budżet łatwo zamknąć. Wynagrodzenia rosną dużo wolniej od inflacji, dlatego strefa budżetowa protestuje. W pewnym momencie fikcja pęka i następuje gwałtowne pogorszenie finansów publicznych. Jak jeszcze do tego dołożymy wzrost kosztów zadłużenia i osłabienie złotego, to mamy katastrofę. To co wygaduje rząd, to jest zwykły bełkot. Mówienie o tym, że finanse są w świetnym stanie, to jest właściwie kabaret. O tym właśnie mówi anonimowy urzędnik.
Patrycjusz Wyżga Patrycjusz Wyżga
Zaskakująca decyzja RPP. Belka: wydatkowa polityka rządu to podstawowy problem
1
5:37

Zaskakująca decyzja RPP. Belka: wydatkowa polityka rządu to podstawowy problem

- Nawet gdyby RPP podniosła stopy o 0,25 pkt bazowych, jak przewidywali ekonomiści, nie miałoby to większego znaczenia. Ważne jest to, co generalnie dzieje się w polskiej gospodarce - powiedział w programie "Newsroom" WP prof. Marek Belka, były premier, były szef NBP, europoseł. – Polityka pieniężna, wzrost stóp procentowych jest w całości kompensowany przez politykę budżetową, która jest wysoce ekspansywna. W przyszłym roku zakładany jest wysoki deficyt, którego nie ma z czego sfinansować. Są czynniki wewnętrzne, które inflację nakręcają. Mamy kilka procent inflacji odłożonych z powodu tzw. tarczy antyinflacyjnej, wymyślonej przez rząd. Moim zdaniem to rozwiązanie działa proinflacyjnie. Do tego jest wydatkowa polityka rządu, związana ze zbliżającymi się wyborami parlamentarnymi. Nie wiem, co tym razem usłyszymy od prof. Adama Glapińskiego, on jest nieprzewidywalny. Ciekawe jest w komunikacie RPP stwierdzenie o istotnym zacieśnieniu polityki pieniężnej. Nie wiem, o co tu chodzi. Może o to, że do niedawna NBP hojnie wspierał rząd, kupując obligacje skarbu państwa. Warto to wyjaśnić i iść dalej. NBP powinien nadmierną płynność na rynku absorbować za pomocą emisji obligacji antyinflacyjnych. To by sprawiło, że ludzie z nadmiarem gotówki ulokowaliby pieniądze w bezpiecznym miejscu, zamiast dokonywać różnych rozpaczliwych ruchów spekulacyjnych na runku. To działa na inflację bardzo negatywnie.
Patrycjusz Wyżga Patrycjusz Wyżga