mtsl (strona 11 z 144)

Polska będzie drugą Grecją? Balcerowicz wskazuje sygnały ostrzegawcze
WIDEO

Polska będzie drugą Grecją? Balcerowicz wskazuje sygnały ostrzegawcze

- To jest robione w skandalicznym trybie. Bez możliwości dyskusji, z pogwałceniem pewnych norm dyskusji. I z tego powodu to nie powinno być przyjmowane - tak prace nad Polskim Ładem komentował w programie "Money. To się liczy" prof. Leszek Balcerowicz. - Mam nadzieję, że rozmaite organizacje gospodarcze będą domagały się przesunięcia decyzji dotyczących podatków. A gdyby zastanowić się nad treścią, to uderza to, że głównymi beneficjentami tego pakietu są ludzie niepracujący. To nie jest przypadek, bo PiS jest jedyną partią, której większość wyborców to ludzie niepracujący. Pytanie jest takie: do jakiej gospodarki dojdziemy przy radykalnie obniżonej stopie inwestycji, zwłaszcza prywatnych, i przy zmniejszaniu zatrudnienia? To jest droga do stagnacji. A jeżeli jednocześnie widzimy, jakie poziomy osiąga inflacja, to nasuwa się jako scenariusz ostrzegawczy połączenie stagnacji i podbitej inflacji, czyli stagflacja. I to jest jedna z najgorszych sytuacji gospodarczych, jaką można sobie wyobrazić - ocenił były wicepremier. Mimo to 37 proc. Polaków chce głosować na PiS - wynika z najnowszego sondażu. - Z faktu, że jakiś program przez jakiś czas jest popularny, wcale nie wynika, że on jest dobry dla ludzi. Przecież katastrofa Grecji wzięła się z tego, że większość wyborców popierała program populistyczny, który polegał na rozdawaniu pieniędzy, których nie było - skwitował Balcerowicz.
Mateusz Ratajczak Mateusz Ratajczak
Boom na kredyty hipoteczne. Prof. Orłowski: Trochę powtórka z kredytów we frankach. Mogą być pozwy
WIDEO

Boom na kredyty hipoteczne. Prof. Orłowski: Trochę powtórka z kredytów we frankach. Mogą być pozwy

Polacy ustawiają się w kolejkach po kredyty hipoteczne. Póki stopy procentowe są bliskie zera, raty są niskie. Kredytobiorców czeka katastrofa, gdy stopy procentowe wzrosną? - To jest troszkę powtórka sprawy kredytów frankowych. Chociaż akurat w przypadku stóp procentowych i kredytów złotówkowych nie oczekuję aż takiego wzrostu rat kredytów. Nie mamy ryzyka kursowego, mamy ryzyko stopy procentowej. Oczywiście oceny koszty kredytu są sztucznie zaniżone, przez co również sztucznie zaniżone jest poczucie ryzyka kredytowego - powiedział w programie "Money. To się liczy" prof. Witold Orłowski, ekonomista, wykładowca Akademii Finansów i Biznesu Vistula. - Nie uważam, że dzieje się coś bardzo złego, kredyty hipoteczne są dla ludzi. Jednak jeśli bank centralny sztucznie utrzymuje praktycznie zerowe stopy procentowe, to jest moment, w którym inne instytucje finansowe, przede wszystkim nadzór, powinny wydać odpowiednie regulacje. Rzeczywiście, szykuje nam się duży problem z ludźmi, którzy będą składali pozwy do sądów, że zostali oszukani przez banki, bo te obiecały, że stopy procentowe zawsze będą niskie. Instytucje nadzoru mogą zacząć od apelowania do rozsądku, ale mają też narzędzia, które mogą zniechęcić do brania kredytów. Na przykład żądając wyższych zabezpieczeń, czy wyższych rezerw - dodał.
Paweł Orlikowski Paweł Orlikowski
Ceny żywności i usług w górę. Prof. Orłowski: Niepokojący trend, a NBP nic nie robi
WIDEO

Ceny żywności i usług w górę. Prof. Orłowski: Niepokojący trend, a NBP nic nie robi

Inflacja bije kolejne rekordy, ceny nie rosły tak szybko od 20 lat. Czeka nas jeszcze większa podwyżka cen usług i żywności? - Nie robię krótkookresowych prognoz inflacji. W cale nie jestem pewny, że jak w sierpniu jest 5,4 proc., to we wrześniu będzie 6, a w październiku 7. Jednak uważam, że jest niepokojący trend podnoszenia się inflacji bazowej. Inflacja bazowa to jest taka, z której wyłącza się te jednorazowe, poza naszą kontrolą, wzrosty cen - powiedział w programie "Money. To się liczy" prof. Witold Orłowski, ekonomista, wykładowca Akademii Finansów i Biznesu Vistula. - Widzę różne scenariusze. NBP musi zareagować w znaczący sposób, a zrobił rzecz najgorszą. Najgorszą rzeczą jest, jeśli bank centralny informuje, że nie obchodzi go, czy inflacja wzrośnie. Bank centralny jest jedyną instytucją, która może i powinna walczyć z inflacją. Jeśli bank centralny będzie się dalej tak zachowywał, to za rok możemy mieć nawet 10-procentową inflację - dodał. Był też pytany o zapowiedź wzrostu stóp procentowych z poziomu 0,1 proc. do 0,38 proc. - To jest nadal sygnał, że Narodowy Bank Polski nie ma zamiaru reagować na inflację. Mamy ją na poziomie 5 proc. Ta zapowiedź to wciąż kilka punktów procentowych mniej niż inflacja. Nie mówię, że NBP ma podnieść te stopy o 3, 4 czy 5 proc. Mówię o tym, że musi nas przede wszystkim przekonać, że będzie z inflacją walczył - powiedział prof. Orłowski.
Paweł Orlikowski Paweł Orlikowski
Budżet państwa. Zerowy deficyt w 2021 roku? Prof. Orłowski: Fikcja i kabaret. Rząd może manipulować liczbami
WIDEO

Budżet państwa. Zerowy deficyt w 2021 roku? Prof. Orłowski: Fikcja i kabaret. Rząd może manipulować liczbami

Więcej wpływów do kasy państwa to zmniejszenie deficytu budżetowego. Rząd zapowiada, że w tym roku dziura budżetowa wyniesie mniej niż 13 mld zł, ale może być nawet bliski zera. To sztuczki księgowe, czy faktycznie jest lepiej niż prognozowano? - Nie muszę tego mówić sam, stwierdziła to Najwyższa Izba Kontroli w swoim raporcie. Sposób raportowania sytuacji budżetowej przez rząd zamienił się w kompletną fikcję. To jest kabaret. Zależy wyłącznie od humoru premiera i ministra. Jeśli założą sobie, że jest na przykład 50 miliardów złotych nadwyżki, to tak to pokażą. A jak będą chcieli pokazać 10 miliardów złotych deficytu, to tak to pokażą - powiedział w programie "Money. To się liczy" prof. Witold Orłowski, ekonomista, wykładowca Akademii Finansów i Biznesu Vistula. - Gdyby chciało się pokazać prawdziwą sytuację, to wyszłoby co najmniej kilkadziesiąt miliardów deficytu. Cały czas mamy problem z nazewnictwem. To nie jest budżet państwa tylko budżet rządu. Państwo wydaje kilka razy więcej, niż jest to zapisane w budżecie rządu. To efekt ukrywania wydatków, przenoszenia ich poza budżet. Dlatego premier może sobie ogłosić dowolną liczbę, która mu tylko przyjdzie do głowy. Proszę sobie wyobrazić, że prowadzi się firmę i samemu ustala się prawo. A prawo jest takie, że tworzy się filie firmy, do której się przepisze połowę kosztów. Pokazuje się w głównej firmie zysk, dlatego, że połowa kosztów została przerzucona do filii. To jest niby zgodne z prawem, ale sprzeczne ze zdrowym rozsądkiem. A Unia Europejska wymaga raportowania finansów całej firmy, a nie tylko centrali, bez tej filii, na którą przerzuciło się koszty - podkreślił prof. Orłowski.
Paweł Orlikowski Paweł Orlikowski
Rekordowa inflacja. Tak drogo nie było od 20 lat. Prof. Orłowski: Najbardziej martwi mnie skokowy wzrost cen żywności
WIDEO

Rekordowa inflacja. Tak drogo nie było od 20 lat. Prof. Orłowski: Najbardziej martwi mnie skokowy wzrost cen żywności

Inflacja bije kolejny rekord - 5,4 proc. według danych GUS. Ceny nie rosły tak mocno aż od 20 lat. - Nie dzieje się nic, co mogłoby być zaskoczeniem. Zaskakuje tylko tempo tego, co się dzieje - powiedział w programie "Money. To się liczy" prof. Witold Orłowski, ekonomista, wykładowca Akademii Finansów i Biznesu Vistula. - Zaskakuje też Narodowy Bank Polski, który ciągle informuje, że inflacja doszła już do szczytu i zaraz zacznie spadać. A ona zamiast spadać, to się ciągle rozkręca. Jednak emocjonujemy się niewłaściwymi wskaźnikami. Inflacja na poziomie 5,4 proc. to jeszcze nie jest groźne zjawisko, bo ten poziom wynika głównie ze wzrostów cen ropy naftowej i paliw. Natomiast to, co mnie naprawdę niepokoi, to na przykład wskaźnik wzrostu cen żywności, który z miesiąca na miesiąc się zwiększa. Jeszcze niedawno był bliski zera, a teraz to 4 proc. To skokowy wzrost. A prezes NBP i jego analitycy ciągle podkreślają, że wzrost inflacji to właśnie kwestia drogich paliw, że mamy zacisnąć zęby i z tym żyć. A skokowy wzrost cen żywności i usług, co wszyscy widzimy, to już ewidentnie efekt dwóch składowych. Po pierwsze, to popyt rosnący szybciej niż gospodarka jest w stanie dostarczyć podaż. Po drugie, to bezrobocie na prawie zerowym poziomie, więc nie można znaleźć ludzi do pracy. Dlatego mnie od kilku miesięcy niepokoi rosnąca dynamika cen usług i żywności. Jeśli to się nie zatrzyma, to może być kiepsko - dodał prof. Orłowski.
Paweł Orlikowski Paweł Orlikowski