praca (strona 2 z 380)

"Niemcom się to nie podobało". Mówi, jaki miał problem z biznesem za granicą
WIDEO

"Niemcom się to nie podobało". Mówi, jaki miał problem z biznesem za granicą

- Pamiętam, że weszliśmy na rynek niemiecki, a jest to rynek dosyć specyficzny. Jest chroniony, bardzo nieelastyczny. Dostarczaliśmy pracowników do obsługi pokoi hotelowych w sieciach hotelowych w Niemczech. Jest olbrzymie zapotrzebowanie na tego typu usługi. Firma się dosyć szybko rozwijała. Delegowaliśmy tych pracowników z Polski, płaci się ZUS na podstawie pewnego poziomu, który nie odzwierciedla oczywiście zarobków tych osób, relatywnie tych składek płaci się mniej niż gdybyśmy tych ludzi zarejestrowali w Niemczech. I Niemcom się oczywiście to nie podobało - mówił w "Biznes Klasie" Paweł Łossowski z firmy EVER GRUPA. - Rozpoczęły się kontrole takie dosyć nieprzyjemne. Przesłuchiwali naszych pracowników, niemalże codziennie zdarzały się jakieś kontrole organizowane przez urząd celny czy skarbowy. I ci ludzie po prostu zaczęli się bać. Miałem duże problemy, żeby ich tam wysyłać, w związku z czym postanowiliśmy przejść na prawo niemieckie. Utworzyliśmy spółkę niemiecką i zaczęliśmy płacić składki według zasad niemieckich. Wtedy oczywiście koszty nam wzrosły i staliśmy się mniej konkurencyjni i ten biznes przestał się opłacać. Oczywiście płaciliśmy tym ludziom według stawek niemieckich, ale ta różnica w kosztach ozusowania była na tyle duża, że ten biznes się opłacał do momentu, kiedy zostaliśmy niejako przymuszeni do przejścia na prawo niemieckie i wtedy rzeczywiście to już nie miało sensu - opowiadał. - Może za szybko zrezygnowałem, może trzeba było jeszcze walczyć, ale to chyba traktuję jako taką największą porażkę w ciągu tych 30 lat pracy. Pierwszy raz spotkałem się z czymś takim, jak obrona rynku wewnętrznego - przyznał.
Łukasz Kijek Łukasz Kijek
"Najpodlejsze raczysko toczące tę branżę". Restaurator ujawnia poważny problem
WIDEO

"Najpodlejsze raczysko toczące tę branżę". Restaurator ujawnia poważny problem

Jesteśmy na początku roku i skoro rosną płace minimalne, to pojawia się taka pokusa: to ja nie wszystko zrobię oficjalnie, nie wszystko na papierze, nie od wszystkiego odprowadzę podatek i ZUS, zapłacę trochę pod stołem - zauważył w programie "Horyzonty" w serwisie YouTube prowadzący Patrycjusz Wyżga. - Tak, uważam, że to jest najpodlejsze raczysko toczące tę branżę - zgodził się restaurator Jakub Tepper. - I jest to zjawisko niestety wciąż powszechne, nawet w miejscach najwyższej klasy. To znaczy, że spodziewamy się, iż jeśli to jest jakiś świetny hotel ze świetną restauracją czy naprawdę doceniane miejsce, to tam jest wszystko zadbane tip top, ale jak się paznokciem trochę z tej powierzchni tej farby zdrapie, to już to tak nie wygląda. I z różnych powodów jest to problem. Natomiast to mógłby być jeszcze większy problem, ale paradoksalnie chciwość ogranicza problematyczność tego zagadnienia - ocenił Tepper. - Są dwie strony lustra. Jedna to jest wypłacanie pod stołem wynagrodzeń, braku umów i tak dalej. A druga to są paragony i przyjmowanie gotówki i nierozliczanie tego. Skupmy się na paragonach. Jeśli tę samą kwotę przyjmiemy z paragonem i bez paragonu, to dla uproszczenia przyjmijmy, że z paragonem dostajemy 8 proc. VAT-u, który musimy oddać, i potem jeszcze podatek dochodowy, dla uproszczenia przyjmijmy 20 proc. Dla uproszczenia przyjmijmy, że około 25 proc. to jest część tych pieniędzy, która nie trafia do nas - wyjaśnił. - Można by przyjąć, że utrzymując tę samą marżowość, jeśli ktoś (kto nie płaci podatków - przyp. red.) obniżyłby o 25 procent ceny, to byłby w zasadzie na tym samym poziomie rentowności (co ktoś, kto podatki płaci - przyp. red.). Mógłby więc obniżyć o 10 proc. ceny, on by zarabiał więcej, a jeszcze dodatkowo miałby niższe ceny, więc działałby źle na tych, którzy uczciwie się rozliczają. Bo wielu gości nie ma pojęcia, czy ktoś jest uczciwy, czy nie. I to byłby, nie ukrywam, bardzo zły scenariusz, gdyby to byli tacy Robin Hoodzi, którzy zabierają bogatym, czyli państwu, i oddają biednym, oferując taniej swoje usługi. Ale fakt jest taki, że te osoby równie drogo sprzedają swoje produkty. Więc tutaj mamy do czynienia wyłącznie z chciwością i dzięki temu oni się w żaden sposób "na plus" na rynku nie wyróżniają tą cenowością, więc chociaż tyle, że tej przewagi konkurencyjnej nad pozostałymi nie mają - dodał.
Patrycjusz Wyżga Patrycjusz Wyżga