wideo (strona 4 z 97)

"Lotniska nie mogą na nich zarabiać". Ekspert o filozofii tanich linii lotniczych
39
3:01

"Lotniska nie mogą na nich zarabiać". Ekspert o filozofii tanich linii lotniczych

- Filozofia tanich linii lotniczych opiera się na tym, że porty lotnicze nie mogą na nich zarabiać. Zadaniem portów jest zarabiać na tym, że pasażer kupi bilet na parking, fast track, czy wejście do saloniku biznesowego, nie na samych opłatach lotniskowych. Praktycznie wszystkie porty regionalne w Europie spotykają się z taką taktyką. W przypadku nowych lotnisk, gdzie ten ruch musi się pojawić, przewoźnicy niskobudżetowi wiedzą, że mogą sobie pozwolić na więcej w trakcie tych negocjacji - powiedział w programie Money.pl Michał Wichrowski, ekspert rynku lotniczego, współzałożyciel PMA Aviation i wykładowca WSIiZ w Rzeszowie. W takiej sytuacji jest teraz Lotnisko Warszawa-Radom, które negocjuje z tanimi liniami lotniczymi. Również szef Wizz Aira przyznał, że jego linia pojawi się w Radomiu, jeśli wynegocjuje naprawdę niskie koszty działalności. - Z niską bazą kosztową, przewoźnicy mogą zaoferować tanie bilety. A jak są tanie bilety, to pula potencjalnych pasażerów jest większa. Dlatego dbanie o niską bazę kosztową jest ważne, by bilety były tanie, ale mimo wszystko, by na nich zarabiać - dodał. Zdaniem eksperta przewoźnicy biorą pod uwagę jeszcze jeden czynnik, rozważając otwarcie nowych tras. - Będą kalkulować, ile mogą zarobić na nowym lotnisku, na niepewnym rynku, a ile mogą zarobić na alternatywnych trasach - dodał.
Marcin Walków Marcin Walków
"Rynek powoli weryfikuje Radom". Lotnisko dla tanich linii bez Ryanaira i Wizz Aira
635
5:37

"Rynek powoli weryfikuje Radom". Lotnisko dla tanich linii bez Ryanaira i Wizz Aira

Gdy politycy z pompą otwierali lotnisko Warszawa-Radom, mówili o białej plamie na mapie i ściąganiu klątwy rzuconej na to miasto przez komunistów. Nad nowym portem wciąż wisi inna klątwa - lotniska, które zbankrutowało po kilku latach działalności. Czy tym razem większy, nowocześniejszy port odniesie sukces? - Radom jako lotnisko nie powstał na lotniczej pustyni. Można stamtąd dojechać w miarę szybko do Warszawy, Lublina, Łodzi i Krakowa. To był rynek już zagospodarowany przez obszary ciążenia obecnych portów lotniczych - mówił w programie Money.pl Michał Wichrowski, współzałożyciel firmy PMA Aviation, wykładowca WSIiZ w Rzeszowie. Bo jego zdaniem populacja Radomia i Kielc nie wystarczy, aby nowy port mógł się utrzymać. - Musimy spojrzeć na czynniki makroekonomiczne: stopę bezrobocia, średnie wynagrodzenie, strukturę wieku i mobilności. To dopiero da nam odpowiedź, czy rynek jest atrakcyjny dla tanich linii lotniczych - dodał. Zwrócił uwagę, że nawet dwa rejsy tygodniowo to już około 400 miejsc, które linia lotnicza musi sprzedać - i to po odpowiedniej cenie. Lotnisko Warszawa-Radom zbudowano jako port dla tanich linii i czarterów. Ale Wizz Air i Ryanair na razie stamtąd nie latają. - Rynek powoli weryfikuje ten projekt i widzi, że jego obszar ciążenia nie jest na tyle atrakcyjny. Być może na razie - podkreślił.
Marcin Walków Marcin Walków
"Całe pokolenie Polaków spakuje się i wyjedzie. Nic ich w Polsce nie trzyma". Ekspert ostrzega
2710
4:05

"Całe pokolenie Polaków spakuje się i wyjedzie. Nic ich w Polsce nie trzyma". Ekspert ostrzega

Inflacja i rosnące koszty życia skłaniają Polaków do częstszej emigracji zarobkowej. Główne kierunki wyjazdów to Niemcy i Holandia, ale zainteresowaniem cieszą się nawet tak egzotyczne kierunki jak Nowa Zelandia. W pierwszym kwartale tego roku kandydaci do pracy za granicą wysłali prawie 700 tys. aplikacji, aż o 90 proc. więcej niż rok wcześniej - wynika z danych OLX Praca. - To jest duży problem, bo on dotyczy 30-latków. I tu nie chodzi o to, czy oni mają oszczędności i są w stanie się utrzymać, tylko o brak dostępności mieszkań - powiedział w programie "Newsroom" WP Maciej Samcik, autor bloga subiektywnieofinansach.pl. - Znam osobiście dwie osoby w takim wieku, które niedawno wyjechały z założeniem, że już nigdy do Polski na stałe nie wrócą. Powód? Nie mają szans na kredyt mieszkaniowy w banku, bo brakuje im zdolności kredytowej. Płacą 3-4 tys. zł za wynajem, a tyle samo trzeba zapłacić w Berlinie, czy w Barcelonie. Wykształcenie i jakieś doświadczenie zawodowe mają. Zatem nic ich w Polsce nie trzyma. Wolą wyjechać i zarabiać w euro i są do przodu. Sytuacja w Polsce jest taka, że całe pokolenie Polaków może się spakować i wyjechać, bo nie ma tu perspektyw. Za wynajem czy kredyt mieszkaniowy na całym świecie zapłacą tyle samo, ale mogą zarobić dużo więcej. Nie wiem, czy można to zatrzymać. Rządzący muszą walczyć o niską cenę pieniądza. RPP nie może siedzieć i ziewać, licząc na to, że inflacja sama spadnie za 5 lat. Rząd też musi działać. Inaczej młodzi ludzie się spakują i wyjadą. Nie ma regulacji, które powodują, że powstaje więcej mieszkań. Na kontach w bankach leży 1 bilion 200 mld zł – to są oszczędności Polaków złożone na oprocentowaniu prawie żadnym. Banki zarabiają na tych pieniądzach miliardy. Te pieniądze mogłyby pójść na budowanie mieszkań dla tych, których na mieszkania nie stać - zauważa ekspert.
Patrycjusz Wyżga Patrycjusz Wyżga