wideo (strona 6 z 97)

Kryzys zbożowy w Polsce. "Wagony trafiały na bocznicę. Nikt nad tym nie panował"
38
3:54

Kryzys zbożowy w Polsce. "Wagony trafiały na bocznicę. Nikt nad tym nie panował"

- Polska jest znaczącym producentem żywności, jest jednym z największym producentów zboża w Europie. Jesteśmy także eksporterem netto, a to oznacza, że co roku mamy nadwyżkę zboża, ona jest mniej więcej na poziomie 10 mln ton. I te nadwyżkę trzeba zdjąć z rynku - tłumaczyła w programie "Newsroom" WP Monika Piątkowska, prezes Izby Zbożowo-Paszowej. - Po wybuchu wojny, która toczy się tak naprawdę w spichlerzu świata, stanęliśmy przed problemem, że możliwa jest destabilizacja bezpieczeństwa żywności, zakłócenia w dostawie zboża i głód w wielu krajach Afryki. UE zobowiązała kraje graniczące z Ukrainą do wytransferowania 20 mln ton z Ukrainy. Od samego początku mówiliśmy: to zadanie jest nie do wykonania, nie ma takiej możliwości, ale rząd bezrefleksyjnie podjął się tego zadania. I to zboże zaczęło do Polski przyjeżdżać. Nikt jednak nie zarządził ruchem. Rząd, ministerstwo rolnictwo jest od tego, by zadbać o transport. Dostawy zboża odbywają się drogą morską: duża odległość i duże wolumeny. Ale porty były zablokowane, trzeba było postawić na transport kolejowy. Zrobił się zator. Setki wagonów czekały na granicy, służby sanitarne nie dały rady. Jakby tego było mało, te wagony z przejścia granicznego do portu potrafiły jechać trzy tygodnie. Na piechotę byłoby szybciej. Jak to możliwe? Węgiel był priorytetem. Zboże lądowało na bocznice i nikt nie panował nad tym, co się dzieje, ile ono tam czeka. Nagle to zboże zaczęło "wyciekać". Tu kupiła jakaś firma, tam kupiła inna - wyjaśnia ekspert.
Opcje
Ekonomista pokazuje, co się stało z ceną oleju. "Z 5 zł podrożał do 15 zł w dwa lata"
95
4:23

Ekonomista pokazuje, co się stało z ceną oleju. "Z 5 zł podrożał do 15 zł w dwa lata"

- Prognoza NBP dotycząca spadku inflacji jest bardzo niewiarygodna - powiedział w programie "Newsroom" WP dr Sławomir Dudek, prezes Instytutu Finansów Publicznych. – Nie usłyszałem z ust prezesa NBP, co w kwestii zamrożonych cen i stawek VAT na żywność. Nie ma o tym słowa, a przecież inflacja w Polsce została zduszona poprzez centralne sterowanie i administrowanie cenami. Jesteśmy w jakieś wirtualnej rzeczywistości. Są zamrożone ceny gazu i energii, VAT na niektóre produkty jest niższy, pytanie, co dalej? Zobaczmy, co stało się na Węgrzech, gdzie Orban przez wyborami zamroził ceny, a potem musiał je odmrozić po wyborach. Inflacja jest tam najwyższa w Europie, w sklepach brakowało towaru na półkach,a do stacji paliw ustawiały się gigantyczne kolejki. Co będzie w Polsce po wyborach, jak trzeba będzie podjąć decyzję ws. cen? Mówienie, że inflacja w tym roku będzie na poziomie 6 proc., jest niepoważne. Będziemy w okolicach dwucyfrowej inflacji. Dezinflacja nie oznacza, że ceny przestały spadać. Można to pokazać na przykładzie litra oleju rzepakowego, który kosztował 5 zł w 2020. Później w roku 2021 kosztował już 10 zł, czyli cena poszła w górę o 100 proc. W 2022 r. cena podskoczyła do 15 zł. Zatem inflacja dla oleju spadła do 50 proc. a olej jest jeszcze droższy. Czy to jest ulga dla konsumenta? Ciągle mówimy o wydatkach o kilkaset zł wyższych w przypadku przeciętnej polskiej rodziny. Za wcześniej, by otwierać szampana. Podatek inflacyjny to w Polsce 150 mld zł. Tyle zapłaciliśmy już, to jest dwa razy PIT w budżecie – wylicza gość Wirtualnej Polski.
Mateusz Ratajczak

M. Ratajczak

Opcje
Bitwa na programy mieszkaniowe partii. Ekspert mówi wprost: tego jednego w nich brakuje
41
3:48

Bitwa na programy mieszkaniowe partii. Ekspert mówi wprost: tego jednego w nich brakuje

- Rząd zaproponował program Pierwsze Mieszkanie, który startuje w lipcu. Nic dziwnego, że w roku wyborczym opozycja kontratakuje swoimi pomysłami na mieszkaniowe programy. Należało się tego spodziewać - powiedział w programie "Newsroom" WP Tomasz Narkun, inwestor i analityk rynku nieruchomości. – Propozycja Tuska jest naturalną odpowiedzią na program, które wejdzie w życie w lipcu, a więc przed wyborami. Obie propozycje są skierowane do osób, które nabywają pierwsze mieszkanie i to dobrze. Gdyby program był powszechny, doprowadziłoby to do destrukcji rynku. Gdyby każdy chętny dostał kredyt 2 proc, albo 0 proc. – nie byłoby to dobre dla rynku. W propozycji Tuska martwi mnie dopłata do czynszu w wysokości 600 zł. Jeśli będzie to powszechne, to skutek będzie widoczny w stawkach na rynku. Brakuje mi działania po stronie podaży. Dużo mówimy o dawaniu tanich kredytów i stymulowaniu popytu. A tymczasem po stronie deweloperów mamy wiele barier związanych z przepisami budowlanymi. Od kupna działki do budowy mija od dwóch lat w górę. To bardzo długo. Procedury trwają za długo, to blokuje rynek. To ułatwiłoby także osobom prywatnym budowę mieszkań pod wynajem. Ten trend do nas dociera. Ludzie zamiast kupować kolejne mieszkania od deweloperów, wolą postawić swój własny budynek. Napotykają jednak na wiele formalnych przeszkód – zauważa ekspert.
Agnieszka Kopacz-Domańska

A. Kopacz-Domańska

Opcje