Bezpieczny zakład. Może nie zyskamy dużo, ale na pewno nie stracimy [ANALIZA]
Umowa handlowa między UE a Mercosurem w dobie narastającego protekcjonizmu ma niebagatelne znaczenie geopolityczne. To jednak nie jest jej wystarczającym uzasadnieniem. Kluczowe jest to, czy przyniesie krajom członkowskim UE korzyści gospodarcze. Dla Polski umowa w najgorszym przypadku będzie neutralna. To wnioski z kolejnej edycji "Ringu ekonomicznego" money.pl.
Ten artykuł stanowi wprowadzenie do 17. edycji projektu #RingEkonomiczny money.pl. To format dyskusji na ważne, ale kontrowersyjne tematy społeczne i ekonomiczne. Tym razem debatujemy o tym, jakie konsekwencje dla polskiej gospodarki będzie miała umowa handlowa UE-Mercosur. Poniżej omawiamy wyniki ankiety na ten temat, w której udział wzięło 50 ekonomistów z uczelni, ośrodków analitycznych oraz instytucji finansowych. Równolegle publikujemy dwie przeciwstawne opinie uczestników tej sondy: prof. Krzysztofa Piecha z Uczelni Łazarskiego oraz dra Marcina Wrońskiego ze Szkoły Głównej Handlowej.
Przyszłość porozumienia handlowego między UE a krajami Mercosuru (Argentyna, Brazylia, Paragwaj, Urugwaj), negocjowanego z przerwami od ponad 25 lat, wciąż nie jest przesądzona. W połowie stycznia umowa została już wprawdzie podpisana przez przedstawicieli UE i objętych nią państw Ameryki Południowej, ale nie ratyfikował jej jeszcze Parlament Europejski. Europosłowie, niewielką przewagą głosów, skierowali ją do Trybunału Sprawiedliwości UE.
Decyzja PE wskazuje, że kontrowersje, które towarzyszyły negocjacjom od lat, wciąż nie zostały zażegnane. Wcześniej sprawiły, że w Radzie UE przeciwko umowie handlowej z Mercosurem głosowało pięć państw członkowskich, w tym Polska. Nie była to jednak mniejszość blokująca.
Sprzeciw wobec porozumienia od początku zgłaszała część rolników, w szczególności hodowcy, a więc też rządy tych państw, w których ta grupa społeczna cieszy się posłuchem polityków. W Polsce również powszechny jest pogląd, że liberalizacja handlu między UE a Mercosurem będzie korzystna dla europejskiego przemysłu przetwórczego, silnego np. w Niemczech, ale szkodliwa dla rolnictwa, szczególnie dla mniejszych gospodarstw, dominujących nad Wisłą.
Ekonomiści: obawy przez Mercosurem są mocno na wyrost
Znalazło to odzwierciedlenie w przygotowanej na prośbie money.pl analizie kolektywu Res Futura, której wyniki omawialiśmy tuż po głosowaniu w Radzie UE: aż 78 proc. komentarzy dotyczących porozumienia, które pojawiały się w polskojęzycznych mediach społecznościowych w miesiącu poprzedzającym głosowanie, miało krytyczny wydźwięk. Dominowały obawy, że umowa doprowadzi do upadku polskich gospodarstw rodzinnych ze względu na napływ tańszej żywności z Ameryki Południowej. Wskazywano też na różnicę w regulacjach i standardach produkcji żywności między UE a krajami Mercosur. Pojawiały się też głosy, że dążenie do tego porozumienia to przejaw tego, że w UE karty rozdają wciąż Niemcy.
Wśród polskich ekonomistów stosunek do porozumienia handlowego z Mercosurem jest biegunowo inny. Spośród 50 przedstawicieli tej profesji, którzy wzięli udział w sondzie money.pl, 78 proc. zgodziło się ze zdaniem, że "bilans korzyści i kosztów z tytułu umowy handlowej UE-Mercosur będzie dla Polski dodatni lub - w najgorszym przypadku – neutralny". Przeciwnego zdania było 14 proc. ankietowanych ekonomistów.
Umowa ta daje ogromne potencjalne korzyści polskim producentom, którzy uzyskają szanse łatwiejszego wejścia na nowe rynki, na których dotychczas są dosyć słabo reprezentowani. Korzyści odniosą również polscy konsumenci, zyskując dostęp do szerszej gamy produktów, które do tej pory nie były dostępne na polskim rynku lub były drogie – mówi prof. Andrzej Cieślik z Wydziału Nauk Ekonomicznych Uniwersytetu Warszawskiego, specjalizujący się w zagadnieniach handlu międzynarodowego
- Oczywiście, poszkodowani mogą być rolnicy, którzy w pewnych przypadkach będą zmuszeni do zmiany profilu produkcji. Jednak efekt całościowy będzie zdecydowanie pozytywny - podkreśla.
Taki pogląd wyraźnie dominuje wśród uczestników naszej sondy. Nieliczni sceptycy wskazują, że Polska nie produkuje akurat tego, czego potrzebować mogą kraje Mercosuru. Będą one importowały głównie produkty zaawansowane technologicznie z państw zachodniej Europy. To oznacza, że polskie firmy na zniesieniu barier celnych w eksporcie do Ameryki Łacińskiej nie zyskają wiele, a jednocześnie stracić mogą polscy rolnicy. Dowodem na tę nierównowagę zdaje się być to, że obecnie bilans wymiany handlowej Polski z krajami Mercosuru jest ujemny.
- W debacie publicznej główna uwaga poświęcona jest unijnemu rolnictwu i produkcji żywności, podczas gdy największych korzyści spodziewamy się w przemyśle, w tym w jego nowoczesnych gałęziach. Ze względu m.in. na uczestnictwo polskiego przemysłu w europejskich łańcuchach produkcji, pośrednio te korzyści będą dotyczyć np. naszego sektora produkcji środków transportu oraz sektorów powiązanych – mówi dr hab. Jan Hagemejer z WNE UW, prezes think-tanku CASE.
Ekonomista dodaje, że ewentualna zwiększona konkurencja importowa w niektórych segmentach sektora rolno-spożywczego będzie korzystna dla polskich konsumentów i może wymusić w polskim rolnictwie zmiany, które ostatecznie zwiększą jego produktywność. Tym bardziej, że umowa daje rolnikom dużo czasu na dostosowania, np. dzięki ograniczeniom nałożonym na import wrażliwych towarów rolnych z krajów Mercosuru. Przykładowo, napływ wołowiny będzie docelowo ograniczony do 99 tys. ton rocznie, co odpowiada około 1,5 proc. unijnej produkcji tego mięsa, a w pierwszych latach będzie jeszcze mniejszy.
Dywersyfikacja dostaw krytycznych surowców
Podobnie znaczenie umowy UE-Mercosur dla Polski ocenia dr Mateusz Dadej, ekonomista ds. Europy Środkowo-Wschodniej w Coface, firmie zajmującej się ubezpieczeniami należności handlowych. - Przewagi komparatywne Polski i krajów Mercosuru mają charakter komplementarny (uzupełniają się – red.). Polska dysponuje licznymi ujawnionymi przewagami komparatywnymi w szerokim zakresie produktów przemysłowych, przy jednocześnie relatywnie niskiej konkurencyjności i produktywności sektora rolnego. Odwrotny profil prezentują kluczowe państwa Mercosuru, zwłaszcza Brazylia i Argentyna – tłumaczy analityk.
Kraje Mercosuru są też znaczącymi eksporterami surowców, których Polska zwyczajnie nie jest w stanie wytworzyć we właściwej ilości, m.in. rud żelaza wysokiej jakości, kawy, kakao. Dodatkowym ich atutem są duże zasoby metali krytycznych (lit, niob, miedź). Dla Europy to szansa na realną dywersyfikację dostaw zdominowanych dziś przez Chiny, co wzmacnia odporność łańcuchów dostaw, w tym tych, w których Polska odgrywa istotną rolę – podkreśla dr Dadej.
– Kraje te są też znaczącymi eksporterami surowców, których Polska zwyczajnie nie jest w stanie wytworzyć we właściwej ilości, m.in. rud żelaza wysokiej jakości, kawy, kakao. Dodatkową atutem Mercosuru są duże zasoby metali krytycznych (lit, niób, miedź). Dla Europy to szansa na realną dywersyfikację dostaw zdominowanych dziś przez Chiny, co wzmacnia odporność łańcuchów dostaw - w tym tych, w których Polska odgrywa istotną rolę – podkreśla Dadej.
Jan Hagemejer, współautor analizy przygotowanej w 2021 r. na zlecenie Komisji Handlu Międzynarodowego Parlamentu Europejskiego, przyznaje jednak, że bilans korzyści i kosztów z tytułu porozumienia z UE z Mercosurem dla polskiej gospodarki będzie niewielki. W średnim terminie podwyższy ono PKB Polski o mniej niż 0,1 proc. Takie liczby to woda na młyn krytyków porozumienia, którzy wskazują, że tego rodzaju szacunki są obarczone dużą niepewnością. Równie dobrze więc efekt może się okazać zerowy lub wręcz ujemny. - Czy dla tak niewielkich i niepewnych korzyści warto podpisywać umowę wywołującą znaczną polaryzację społeczną, szeroki spór polityczny i straty (o nieznanej wartości) dla sektora rolnictwa? Moim zdaniem to gra nie warta świeczki – pisze dr Marcin Wroński ze Szkoły Głównej Handlowej w opinii w ramach "Ringu ekonomicznego".
W umowie przewidziano wprawdzie mechanizm kompensujący straty rolników w razie, gdyby w konsekwencji porozumienia z Mercosurem na rynku produktów rolnych doszło do istotnych zaburzeń. Nie wszyscy wierzą jednak w jego skuteczność.
Wielu uczestników naszej sondy podkreśla jednak, że porozumienie handlowe UE-Mercosur zapewnia Europie – w tym Polsce – korzyści, które wykraczają poza rachunek czysto ekonomiczny. Kompleksowa ocena umowy powinna je również uwzględniać, obok aspektów społecznych, o których pisze dr Wroński. Przykładowo, prof. Olga Kiuila z WNE UW zauważa, że układ można postrzegać też jako swego rodzaju polisę ubezpieczeniową, która ochroni Europę w razie katastrofy naturalnej na kontynencie lub zawirowań w handlu z innymi partnerami.
Europa zastępuje USA w roli obrońcy ładu handlowego
- Umowę UE z Mercosourem, tak jak ostatnio podpisane porozumienie z Indiami, należy rozpatrywać nie tylko w kontekście ekonomicznym, ale przede wszystkim w kontekście zachodzących zmian geopolitycznych. Wyraźny wzrost imperializmu amerykańskiego, chińskiego oraz rosyjskiego to bez wątpienia czynnik, który zwiększa zarówno korzyści z dalszej integracji europejskiej, jak i z wzrostu powiązań EU z pozostałymi regionami na świecie. Umowa z Mercosurem ma zatem na celu ograniczenie rosnącego wpływu Chin w Ameryce Łacińskiej oraz stanowi odpowiedź na politykę celną Trumpa – argumentuje prof. Michał Rubaszek ze Szkoły Głównej Handlowej.
- Zawsze lepiej mieć powiązania z większą liczbą światowych graczy niż z mniejszą, nie tylko ze względu na dywersyfikację ryzyka (w łańcuchach dostaw – red.), ale też na kwestie geopolityczne. W szerszym kontekście umowy handlowe dają UE narzędzie wpływu na partnerów handlowych w innych kwestiach, takich jak ochrona środowiska, prawa człowieka czy wreszcie handel oparty na zasadach multilateralizmu – dodaje dr hab. Jan Hagemejer.
Z tym, że porozumienie handlowe między UE a Mercosurem w dzisiejszym kontekście ma istotny wymiar symboliczny, zgadza się duża część ankietowanych przez nas ekonomistów. Mimo to 54 proc. ankietowanych sądzi, że argumenty symboliczne i geopolityczne same w sobie nie wystarczą, aby uzasadnić poparcie dla tej umowy. Inaczej mówiąc, decydujące są w ich ocenie argumenty ekonomiczne.
- Umowa z Mercosurem będzie jeszcze mocniej antagonizować Stany Zjednoczone wobec UE. Z perspektywy Polski ciężko doszukiwać się tutaj zatem geopolitycznych benefitów. Główną przesłanką powinny być korzyści gospodarcze – tłumaczy dr Jakub Rybacki, ekonomista z Akademii Leona Koźmińskiego i mBanku. Według niego w Polsce te korzyści będą zauważalne (rzędu 0,3 proc. PKB), ale mniejsze niż w innych dużych krajach UE, w szczególności zaś w Niemczech i Hiszpanii. – Dlatego zasadne jest upominanie się o wprowadzenie w UE mechanizmów, które rekompensowałyby niższy udział niektórych państw w korzyściach z takich umów, np. programy inwestycyjne ukierunkowane na nasz region - podkreśla.
Grzegorz Siemionczyk, główny analityk money.pl