Cła Trumpa na auta. Co na to Ford? "Produkujemy tam, gdzie sprzedajemy"

Donald Trump nakłada cła na import samochodów z zagranicy. Kwestią czasu są cła odwetowe Unii Europejskiej. Ford, legendarny koncern z USA, zachowuje spokój. - Produkujemy tam, gdzie sprzedajemy - podkreślił John Davis, globalny dyrektor ds. "elektryków" użytkowych, w odpowiedzi na pytanie money.pl. Koncern ma teraz inny problem.

Ford to amerykańska marka, która produkuje auta po obu stronach Ford to amerykańska marka, która produkuje auta po obu stronach Oceanu Atlantyckiego
Źródło zdjęć: © GETTY | Bill Pugliano, Andrew Harni
Marcin Walków

Dotychczas wszystkie samochody osobowe i lekkie dostawcze importowane do USA z zagranicy obłożone były cłem w wysokości 2,5 proc. Jednak prezydent Donald Trump podjął decyzję, że nałoży karne 25-proc. na taki import. Decyzja ta wchodzi w życie od 2 kwietnia 2025 r.

Jak to wpłynie na producentów samochodów? Niemiecki przemysł motoryzacyjny obawia się konsekwencji. W innej sytuacji jest Ford, czyli amerykańska marka, która ma swoje fabryki po obu stronach Oceanu Atlantyckiego.

- Nie mamy bardzo wysokiego stopnia transakcji obejmujących nasze samochody przewożone między Europą a Stanami Zjednoczonymi. Dlatego z tej perspektywy decyzja ta nie będzie miała znaczącego wpływu na wyniki finansowe - powiedział money.pl John Davis, globalny dyrektor w Ford Motor Company ds. użytkowych pojazdów elektrycznych. Rozmawialiśmy z nim jeszcze przed ogłoszeniem przez Trumpa decyzji o tym, jak wysokie będą cła obejmujące samochody sprowadzane do USA z zagranicy.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Trump szokuje wypowiedziami. "Nie musimy przyklaskiwać każdej decyzji"

"Produkujemy tam, gdzie sprzedajemy"

Wojciech Drzewiecki, ekspert rynku motoryzacyjnego, ostrzegał niedawno w rozmowie z money.pl, że nałożenie ceł na import samochodów może się odbić rykoszetem na amerykańskim rynku.

- Kluczowe jest pytanie, jak potraktowane zostaną auta europejskich marek, które są produkowane za oceanem. Jeśli jako "obce", będzie to argumentem do zamknięcia ich zakładów. W dłuższej perspektywie po prostu nie będzie się to opłacać. Wtedy producenci przeniosą produkcję do Europy, te auta znikną z amerykańskich ulic. A gdy zniknie produkcja aut, nie będzie również produkcji komponentów, zerwane zostaną łańcuchy dostaw. Rynek amerykański na tym straci, a nie zyska - mówił Drzewiecki, prezes Instytutu Badań Rynku Motoryzacyjnego Samar.

Dziś już wiemy, że decyzja Trumpa najprawdopodobniej nie obejmie samochodów europejskich marek "made in USA". Za oceanem swoje fabryki ma m.in. Toyota, Mercedes-Benz, BMW czy koncern Stellantis. W niektórych z nich powstają nie tylko modele na rynki Ameryki Północnej, ale również na eksport do Europy i innych regionów świata.

- Będziemy pobierać 25-procentowe cła. Ale jeśli budujesz swój samochód w Stanach Zjednoczonych, to nie ma żadnych ceł - powiedział Donald Trump, ogłaszając swoją decyzję w Gabinecie Owalnym i podpisując rozporządzenie w tej sprawie.

John Davis z Forda podkreślił, że koncern "jak każda dobra firma stara się współpracować z administracją" USA, aby upewnić się, że ta "rozumie implikacje biznesowe".

Wszystko, co jest probiznesowe, jest dobre z perspektywy Forda, ale będziemy nadal monitorować sytuację. Myślę, że w tym kontekście jesteśmy nieco 'odizolowani' tylko dlatego, że nie wysyłamy wielu pojazdów z jednego kontynentu na drugi. Ten ruch obejmuje niektóre komponenty i stosunkowo niewielką liczbę pojazdów. Wyznajemy zasadę: produkujemy tam, gdzie sprzedajemy - stwierdził Davis w odpowiedzi na pytanie money.pl.

Najpopularniejsze modele Forda na naszym kontynencie są produkowane w Unii Europejskiej. W rumuńskiej fabryce w Krajowej powstaje Puma, a w Kolonii w Niemczech - Kuga. Z kolei Ford Transit powstaje w zakładach w Turcji.

Ford ma inne problemy

Europejskie Stowarzyszenie Producentów Samochodów (ACEA) podało, że w 2024 r. Ford zaliczył drastyczny spadek sprzedaży, osiągając na koniec roku zaledwie 3,3 proc. udziału w rynku. W porównaniu z 2023 r. sprzedał o 87 tys. 174 aut mniej w krajach UE, EFTA i Wielkiej Brytanii.

Media motoryzacyjne przyczyn tak drastycznego spadku upatrywały w wycofaniu z oferty modelu Fiesta. Z kolei w 2025 r. z portfolio Forda ma zniknąć Focus. Marka postawiła na SUV-y, pick-upy, samochody użytkowe oraz Mustanga. Była to decyzja prezesa Jima Farleya, który postanowił odejść od "nudnych samochodów" na rzecz "kultowych pojazdów".

Ale problemy Forda w Europie mają jeszcze jedno źródło. We wrześniu 2024 r. Ford ogłosił, że zlikwiduje w Europie 4 tys. miejsc pracy w swoich fabrykach - głównie w Niemczech i w Wielkiej Brytanii. Ford zamierza zlikwidować miejsca pracy do 2027 r., głównie w Niemczech (3 tys.) i Wielkiej Brytanii (800). Liczba ta stanowi 14 proc. wszystkich pracowników zatrudnianych przez firmę w Europie.

"W Europie i w Niemczech brakuje nam jasnej polityki, aby rozwinąć e-mobilność, m.in. inwestycji publicznych w infrastrukturę i znaczących zachęt dla kupujących" - pisał wówczas John Lawler, dyrektor ds. finansowych Forda, w liście do niemieckiego rządu.

Koniec silnika spalinowego w UE? Ford: przedwczesny

W podobnym tonie wypowiadał się szef koncernu na naszym rynku. - Najpierw należałoby stworzyć ustawodawstwo, system zachęt podatkowych, inwestować w rozwój infrastruktury ładowania i edukować społeczeństwo. Dopiero na końcu ogłosić koniec silnika spalinowego w Europie, nie odwrotnie - mówił money.pl Attila Szabó, prezes Ford Polska. Nawiązywał do przewidzianego na 2035 rok tzw. zakazu sprzedaży aut spalinowych w UE.

Wielu producentów samochodów postanowiło, że nie będzie czekać ponad dekadę i przestawi się na produkcję aut wyłącznie elektrycznych już kilka lat wcześniej. Wśród nich jest także Ford. Jednak w ubiegłym roku amerykańska marka postanowiła, że w kolejnych latach nieco przyhamuje ofensywę "elektryków", rozwijając ofertę samochodów z napędem hybrydowym. Ford nie jest w tym odosobniony. Na podobny krok zdecydował się też m.in. Mercedes.

Marcin Walków, dziennikarz i wydawca money.pl

Źródło artykułu: money.pl
Wybrane dla Ciebie
Czynsz i opłaty za media w górę. Oto co czeka najemców w 2026 roku
Czynsz i opłaty za media w górę. Oto co czeka najemców w 2026 roku
Dosadny głos z Rady Polityki Pieniężnej o Glapińskim. "Jest tchórzem"
Dosadny głos z Rady Polityki Pieniężnej o Glapińskim. "Jest tchórzem"
Grenlandia za cła? Kreślą scenariusze dla globalnej gospodarki
Grenlandia za cła? Kreślą scenariusze dla globalnej gospodarki
Rosyjska inflacja oficjalnie hamuje. Nie wszyscy wierzą w spadek
Rosyjska inflacja oficjalnie hamuje. Nie wszyscy wierzą w spadek
Nie tylko handel. Dino stawia na nowy biznes. Obok swoich marketów
Nie tylko handel. Dino stawia na nowy biznes. Obok swoich marketów
Ukraińcy testowali niemieckie drony. Zrezygnowali z dostaw
Ukraińcy testowali niemieckie drony. Zrezygnowali z dostaw
Zwolnienia w spółkach Agory. Pracę może stracić 166 osób
Zwolnienia w spółkach Agory. Pracę może stracić 166 osób
Awaria BLIK-a. Problemy z przelewami trwały przez wiele godzin. Oto wyjaśnienia
Awaria BLIK-a. Problemy z przelewami trwały przez wiele godzin. Oto wyjaśnienia
"Będzie rosnąć najszybciej w UE". Oto najnowsza prognoza dla Polski
"Będzie rosnąć najszybciej w UE". Oto najnowsza prognoza dla Polski
Nie tylko odmowa wjazdu. MON szykuje kolejny zakaz dla chińskich aut
Nie tylko odmowa wjazdu. MON szykuje kolejny zakaz dla chińskich aut
Wielka Brytania zmienia zasady pobytu. Dotknie to też Polaków
Wielka Brytania zmienia zasady pobytu. Dotknie to też Polaków
"Zagraża Polsce". Nawrocki mówi o problemie w polskim prawie
"Zagraża Polsce". Nawrocki mówi o problemie w polskim prawie