Trwa ładowanie...
Zaloguj
Notowania
Przejdź na
Marcin Walków
Marcin Walków
|
aktualizacja

Koniec taniego latania? Linie lotnicze ostrzegają: bilety podrożeją

15
Podziel się:

Linie lotnicze mówią wprost: za bilety pasażerowie zapłacą więcej. I choć ich koszty rzeczywiście rosną, nie musi to od razu oznaczać odczuwalnych podwyżek. Zwłaszcza w tanich liniach, które zdominowały polski rynek. Tanie bilety nie znikną, choć będzie ich być mniej.

Koniec taniego latania? Linie lotnicze ostrzegają: bilety podrożeją
Latanie będzie droższe. Ale tanie bilety nie znikną, będzie ich mniej (GETTY, SOPA Images)

Międzynarodowe Zrzeszenie Przewoźników Powietrznych IATA nie zostawia złudzeń pasażerom. "Konsumenci mogą oczekiwać, że ceny biletów lotniczych będą nadal rosły w ślad za rosnącymi kosztami przewoźników, szczególnie ropy naftowej" - czytamy w raporcie na koniec 2023 r.

IATA wylicza, że średnia taryfa lotnicza na podróż tam i z powrotem w całym 2023 r. sięgnie 254 dol., czyli około 1020 zł. Dla porównania w 2019 r. było to 315 dol., czyli około 1265 zł. Wraz ze wzrostem popytu na latanie i odbudową ruchu jest więc jeszcze "margines" do odrobienia.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Zobacz także: Gdzie szukać tanich biletów? Nie każdy zna te zasady

Na dane IATA trzeba patrzeć jednak w odpowiedniej perspektywie. Po pierwsze, to statystyki globalne. Po drugie, obejmujące przede wszystkim "tradycyjnych" przewoźników lotniczych, bo tacy w zdecydowanej większości należą do tej organizacji. Tymczasem Polacy, co pokazują statystyki Urzędu Lotnictwa Cywilnego, latają głównie Ryanairem i Wizz Airem. LOT jest dopiero na trzecim miejscu.

- W Polsce, jak w każdym kraju zdominowanym przez linie niskokosztowe i z naciskiem na trasy związane z migracją zarobkową, a nie np. turystyką przylotową, ceny biletów są niższe niż średnia dla całego kontynentu - mówi money.pl Dominik Sipiński, analityk z firmy ch-aviation.com i Polityki Insight.

Ale to, o czym pisze IATA, czyli rosnące koszty działalności, dotyka także tanich przewoźników.

- Z uwagi na model biznesowy linii niskokosztowych na pewno nie znikną bardzo tanie bilety, sprzedawane znacznie poniżej kosztów linii. Natomiast bez dwóch zdań średnie ceny biletów będą rosły i dotyczy to tak samo linii niskokosztowych, jak i średniej dla całego rynku. Zatem pula bardzo tanich biletów będzie maleć - dodaje Sipiński.

Co decyduje o cenach biletów?

O cenie biletu lotniczego decydują dwie podstawowe grupy kosztów:

Ta pierwsza część przeznaczona jest dla linii lotniczej, ma pokryć koszty przelotu oraz marżę przewoźnika, czyli zysk. Druga część obejmuje dodatkowe koszty na rzecz innych podmiotów, związane m.in. z obsługą pasażera na lotnisku.

Sipiński wskazuje na jeden czynnik, który spośród wszystkich ma decydujące znaczenia, a jednocześnie jest trudny do przewidzenia. To "chybotliwe ceny paliwa". Dodaje, że również koszty pracy, finansowe i regulacyjne idą w górę "i to dość szybko".

W ostatnim raporcie IATA wylicza, że średni zysk linii lotniczych w przeliczeniu na jednego pasażera to 5,45 dol. - To mniej więcej tyle, by kupić podstawowe grande latte w londyńskim Starbucksie - powiedział Willie Walsh, dyrektor generalny IATA.

Analityk nie podziela tej opinii.

- Linie lotnicze narzekają, że zarabiają rocznie na przewozach pasażerskich tyle, że niemal nie wystarczyłoby to na kawę w Starbucksie. Ale jednak nadal jest to zysk i to średni dla całej branży. Zaniża go wiele chronicznie nierentownych firm, gdy wiele innych linii ma obecnie wysoko dwuprocentowe marże operacyjne, w tym Ryanair czy Wizz Air - wylicza Sipiński.

Tanie linie lotnicze nie zrezygnują z taniego latania

O tym, że tanie latanie będzie droższe, ale nie przejdzie do historii, mówił wielokrotnie Jozsef Varadi, prezes Wizz Aira. - W naszym interesie jest stymulować rynek, a możemy to robić dzięki niskim taryfom. I nie sądzę, by to podejście się zmieniło. Faktem jest, że tanich biletów może być w sprzedaży mniej, ale nie znikną - stwierdził kilka miesięcy temu w rozmowie z money.pl.

W podobnym tonie wypowiadał się Michael O'Leary, szef Ryanaira, największej taniej linii lotniczej w Europie. - To nie koniec taniego latania. Chyba że paliwo lotnicze będzie kosztować ponad 120 dol. za baryłkę, a Komisja Europejska będzie nadal naciskać na opodatkowanie środowiskowe transportu lotniczego. Wtedy rzeczywiście ceny z 2019 r. przejdą do przeszłości. Ale chcę to jasno podkreślić: bilety za 20 czy 25 euro zostaną na rynku. Owszem, te najtańsze prawdopodobnie będą trochę droższe - mówił latem w wywiadzie dla money.pl.

Nowy czynnik, który może podnieść ceny biletów

Dominik Sipiński zwraca uwagę, że dla linii lotniczych (tak tradycyjnych, jak i tanich) pojawił się nowy czynnik, który wpłynie na ceny biletów: koszty środowiskowe. Chodzi m.in. o opodatkowanie paliwa lotniczego, zaostrzenie zasad rynku handlu emisjami dla branży lotniczej. Czyli wszystko to, co ma sprawić, że linie lotnicze przyspieszą transformację w kierunku zeroemisyjności.

Drugie dno, o czym wprost mówi Komisja Europejska, jest takie, by wyższe ceny zniechęciły przynajmniej część pasażerów do tak powszechnego podróżowania drogą lotniczą i wybrania kolei. Linie lotnicze ostrzegają, że za wyższe koszty i nowe podatki ekologiczne zapłacą pasażerowie w cenach biletów.

- Podnoszenie cen i przerzucanie kosztów paliwa jest oczywiście prawem przewoźników, ale ciężko zrozumieć, co - poza zachłannością inwestorów - miałoby skłonić ich do obciążania pasażerów również kosztami opodatkowania paliwa albo wprowadzanych podatków środowiskowych. Obecne wyniki finansowe dają spory margines do wchłonięcia tych kosztów i wciąż generowania zysku - ocenia Sipiński.

Istnieje jednak poważne ryzyko, że inwestorzy i przewoźnicy wybiorą tę najprostszą opcję, czyli przerzucenie kosztów na klientów, a ci będą musieli się z tym pogodzić - dodaje analityk.

Marcin Walków, dziennikarz i wydawca money.pl

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Źródło:
money.pl
KOMENTARZE
(15)
Piotr
4 miesiące temu
Lataj Lotem
Gość
4 miesiące temu
Dla mnie wybór PKP na trasie Poznań-Kraków to po pierwsze strata czasu, po drugie brak komfortu. Przelot co najmniej 10 razy krótszy. Nie ma na tej trasie kolei dużych prędkości, o nie! Jeśli Ryanair zrezygnuje z tego połączenia wykluczy z podróżowania sporo ludzi. Starszych oraz takich z dziećmi również, którzy zamiast jazdy samochodem i jazdy wielogodzinne w brudnym pociągu mogli po przelocie pokazać w weekend kawałek Krakowa. Teraz pokażą Pragę.
koniec
4 miesiące temu
po likwidacji socjalnego paliwa lotniczego
roman
4 miesiące temu
jak będa samoloty na prąd to bilety będa tanie
Pan Majster
4 miesiące temu
Tę bajkę słyszę już z 15 lat, i co? I nic.