Polacy też zrzucą się na CPK? Inwestor szuka pieniędzy. Rozważa "cegiełki"
Polacy też zrzucą się na CPK? Inwestor szuka pieniędzy. Rozważa "cegiełki"
Polskie Porty Lotnicze mają wyłożyć do 9 mld zł na inwestycję w CPK. Połowa tej kwoty ma pochodzić z długu. Są też inne pomysły. - Bierzemy pod uwagę emisję publiczną i wciągnięcie społeczeństwa do projektu - powiedział Marcin Danił, członek zarządu PPL, podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach.
Tak ma wyglądać Centralny Port Komunikacyjny. Otwarcie planowane jest na 2032 rok
Centralny Port Komunikacyjny zrezygnował z zagranicznego inwestora strategicznego i wybrał do tej roli państwowy podmiot - Polskie Porty Lotnicze (PPL). Przypomnijmy, że Porty mają objąć 49 proc. udziałów w nowej spółce CPK-Lotnisko za kwotę do 9 mld zł. Pozostałe 51 proc. ma zostać w rękach Centralnego Portu Komunikacyjnego. PPL nie dysponuje kwotą 9 mld zł, aby wyłożyć ją na nabycie udziałów. Będzie musiał się zadłużyć.
"PPL i CPK prowadzą analizy dotyczące struktury finansowania projektu. Szacuje się, że wzrost komponentu długu wyniesie do 6 mld zł. Z finansowego punktu widzenia koszt kapitału własnego jest zazwyczaj wyższy niż koszt długu, pod warunkiem zachowania bezpiecznych proporcji - co w tym przypadku nie budzi obaw" - stwierdził Maciej Lasek, wiceminister infrastruktury i pełnomocnik rządu ds. CPK, w odpowiedzi na interpelację poselską swojego poprzednika, Marcina Horały.
W ocenie obecnej opozycji rezygnacja z zagranicznego prywatnego kapitału to błąd. Dyskutowano o tym na Europejskim Kongresie Gospodarczym w Katowicach. - PPL ogłosił przetarg na znalezienie finansowania na 6 mld zł, co jest spójne z tą wypowiedzią (w interpelacji - przyp. red.), że zdolności spółki są ograniczone do 2 mld zł. Jeżeli policzymy nawet 7-proc. odsetki od tego finansowania, co nie jest wygórowane, oznacza to, że odsetki będą wyższe niż obecne dochody PPL-u. To się nie uda - mówił w środę Mikołaj Wild, były prezes CPK.
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo
DLA CIEBIE
25 lat pracy w McDonald’s. Od pracownika do prezesa - Tomasz Rogacz II Pierwsza Praca #5
Skąd PPL weźmie pieniądze? "Jest parę opcji"
Polskie Porty Lotnicze przekonują jednak, że struktura finansowania inwestycji w CPK-Lotnisko będzie bezpieczna. - Do końca września 2025 r. będziemy mieli umowę z bankiem, jak to finansowanie będzie wyglądało i potwierdzenie, że będziemy mieć te 9 mld zł, żeby zainwestować w akcje czy udziały CPK - powiedział Marcin Danił, członek zarządu ds. handlowo-finansowych w PPL.
4,4 mld zł to będzie dług. Jest parę opcji. Z takich ciekawych, bierzemy pod uwagę również emisję publiczną, czyli na przykład IPO, spróbowanie wyjścia na rynek i wciągnięcie społeczeństwa - w dobrym tego słowa znaczeniu - do projektu. Później rozstrzygniemy z bankami, jak to by wyglądało - dodał Marcin Danił podczas EKG.
Dopytywany, czy w takim razie każdy Polak będzie miał możliwość dołożenia "cegiełki" do inwestycji PPL w CPK, Danił potwierdził.
- Na pewno 4,6 mld zł to będą środki własne PPL, które wypracujemy do 2032 r. Oczywiście, my modernizację Lotniska Chopina przygotowujemy z pewnym zapasem, więc każdy dodatkowy rok to będą dodatkowe środki. Natomiast zakładamy 2032 r. jako rok gotowości, gdy Lotniska Chopina zostanie wygaszone i przeniesione do Baranowa jako CPK albo Chopin Bis - dodał członek zarządu PPL.
Dlaczego Polska zrezygnowała z zagranicznego inwestora?
Inwestorem strategicznym CPK miało zostać konsorcjum firm Vinci Airports oraz IFM. Zostało wybrane jesienią 2023 r., już po wyborach parlamentarnych. Inwestor ten miał wyłożyć około 8 mld zł w zamian za objęcie udziałów mniejszościowych w spółce CPK-Lotnisko oraz jej przyszłych zyskach. W grudniu 2024 r. ogłoszono rezygnację z Vinci Airports i AFM oraz podpisano list intencyjny z Polskimi Portami Lotniczymi.
O powodach tej decyzji, w wywiadzie dla money.pl, mówił prezes spółki CPK. Wskazał na treść umowy z zagranicznym inwestorem. - Moim zdaniem była ona dopinana na kolanie i raczej pod dyktando inwestora. Nie nazwałbym jej ani rynkowym, ani dobrym rozwiązaniem. Kwota kapitału, którą angażował zewnętrzny inwestor w zamian za uzyskiwane prawa, była nieproporcjonalna. To, że tej umowy nie widziała Prokuratoria Generalna, również wzbudziło moje zastrzeżenia już od pierwszego dnia pracy w spółce - stwierdził Filip Czernicki.
Do kwestii umowy podczas EKG w Katowicach odniósł się też Maciej Lasek.
- Wszystkie te ryzyka były po stronie spółki CPK, po polskiej stronie. Na przykład, jeśli rząd zmieni prawo, które ograniczy możliwość realizacji lotów, albo Komisja Europejska wprowadzi jakieś ograniczenia w lotach, to potencjalny inwestor, może się wycofać i wycofać kapitał. Albo jeśli Polska zdecydowałaby się zbudować nowe lotnisko w promieniu 150 km od Baranowa, potencjalny inwestor mógł wycofać środki. Albo gdyby lotnisko w Modlinie zwiększyłoby przepustowość, choćby za sprawą nowych punktów odprawy pasażerskiej, byłoby to niedopuszczalne w myśl tamtego porozumienia - wyliczał pełnomocnik rządu ds. CPK.
Trochę rozumiem, że to było podpisywane pod dużą presją przez naszych poprzedników, bo wybory się zbliżały. Ale na wiele ryzyk nasza strona się zgodziła. Rozmawiając z PPL, doszliśmy do wniosku, że to dobry kandydat, by zastąpić Vinci, bo ma know-how w zarządzaniu Lotniskiem Chopina, lotniskami w Radomiu i Zielonej Górze i ma udziały w innych lotniskach - dodał Lasek.
Mikołaj Wild, jako pełnomocnik rządu ds. CPK (prezesem spółki CPK został w grudniu 2019 r.), wbijał pierwszą łopatę pod budowę lotniska w Radomiu, razem z ówczesnym premierem Mateuszem Morawieckim, posłem Markiem Suskim, Adamem Bielanem i wówczas prezesem PPL Mariuszem Szpikowskim.
Za rządów PiS zdecydowano o tym, że Polskie Porty Lotnicze kupią od samorządu lotnisko Radom-Sadków, które zbankrutowało. Nowe i większe lotnisko Warszawa-Radom miało odciążyć stołeczne Lotnisko Chopina, przejmując połączenia czarterowe i tanich linii lotniczych. Zakładano wtedy, że inwestycja ma kosztować 400 mln zł, oddano ją w kwietniu 2023 r. za 880 mln zł, na niespełna pół roku przed wyborami parlamentarnymi.Od tamtej pory lotnisko w Radomiu przynosi straty, a w niektóre dni tygodnia nie odprawia ani jednego rejsu.
- Jeśli chodzi o komfort pasażerów (Lotnisko Chopina zarządzane przez PPL - przyp. red.), oceniane jest nie tylko niżej niż port w Pradze, ale także niż Berlin-Brandenburg w rankingu Skytrax. To wymaga naprawy. PPL byłby beneficjentem zaangażowania zewnętrznego inwestora. Dlatego to również utracona szansa z punktu widzenia Polskich Portów Lotniczych - dodał Wild.
Marcin Walków, dziennikarz i wydawca money.pl
Marcin WalkówDziennikarz i wydawca money.pl
Jestem wydawcą newsów i prowadzę sekcję money.pl/mobility, poświęconą transportowi. Specjalizuję się w tematyce rynku lotniczego i motoryzacyjnego.
W latach 2016-2021 byłem dziennikarzem i wydawcą w Business Insider Polska. Wcześniej byłem związany z Gazetą Wyborczą, Gazetą Wrocławską i Akademickim Radiem LUZ. Ukończyłem zdrowie publiczne na Uniwersytecie Medycznym we Wrocławiu, zarządzanie na Uniwersytecie Ekonomicznym we Wrocławiu oraz prawo lotnicze na Uczelni Łazarskiego w Warszawie.